|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: urodzinowo
środa, 08 września 2010
Dzisiaj są moje urodziny. Nie ma co, w doborowym towarzystwie je obchodzę - Matka Boska też dzisiaj świętuje. I Ryszard I Król Anglii Lwie serce. I Peter Sellers. I Pink. Oblężenie Stalingradu zaczęło się tego dnia i zmarł ojciec Szekspira tez 8go, to tak dla równowagi, zeby nie było, że się tylko ludzie rodzili. Niby powinno się coś tam podsumować, ale mi się nie chce. Szczęśliwa jestem, w miarę zdrowa, to najważniejsze. Wiem, że wielu uważa, że nie ma co się cieszyć, że się jest o rok starszym, ale ja nie mam takich odczuć, mnie starzenie wcale nie przeszkadza, żeby tylko nie być niedołężnym, dlatego muszę zaczać ćwiczyc, to będzie moje postanowienie urodzinowe. Zmarszczki, zwiotczenia, łysienia, w krzyżu strzelanie, jeżeli nie dolegliwe, a jeszcze nie, wcale mi nie przeszkadzają. Gdybym z wiekiem głupiała, to by mnie zabolało, a że nie jestem piękniejsza i młodsza, a wręcz odwrotnie? No cóż trudno. Jestem wdzięczna za każdy dzień dobrze przeżyty. Za małe radości, jak ta, że dzisiaj kupiłam w naszym sklepie cieniuteńkie ciasteczka szwedzkie ANNA's. Kiedyś można je było kupić tylko w IKEI w Polsce, no i w Szwecji oczywiście, tak mniemam. Nie jadłam ich chyba ze sto lat. Dzisiaj poszłam kupić zupełnie nieromantycznie piersi z kurczaka i co widzę na półce? Ukochane ciasteczka. Będę grzeszyć. Cieszę się z życzeń, które napływają zewsząd, a także z prezentów - fajnego breloczka z datą 8 September i obrazeczkami, co się zdarzylo tego dnia i perfum Celin Dion od Kate oraz pięknistego wisiora z mleczno zółtego bursztynu chwyconego w srebrne macki, na dłuuuugim srebrnym łańcuszku. Jest okazały, piękny i ładnie oszczędnie oprawiony. Zresztą, co mi zależy, zaraz zrobię zdjęcie.
Kolczyki kupiłam sobie w zeszlym roku na urodziny, od męża dostałam pieniądze z przeznaczeniem na coś takiego właśnie, wiedzieliśmy, ze do Polski jadę, to dlatego. Miałam kiedyś dużo srebrnej biżuterii, piękna byla. Wszystko mi skradziono, włamując sie do mieszkania. Od tego czasu maż co jakiś czas kupuje mi coś ładnego, żebym już nie płakała za tamtymi rzeczami. Ten kolor bursztynu lubię wyjątkowo. Dziękuję wszystkim za życzenia. Tak się cieszę, że zaczynam kolejny rok.
sobota, 14 sierpnia 2010
Dzisiaj o 4.05 minęło 20 lat od urodzin mojej córki. Żadna matka nie zapomni chyba najdrobniejszych szczegółów z sali porodowej i momentu, kiedy połozna oglosiła narodziny jej dziecka, a potem pierwsze spojrzenie, pierwszy 'uścisk dloni' czyli chwyt za palec, pierwszy raz wypowiedziane słowa - witaj na świecie Michalinko. Dzisiaj od rana, jak to u nas, kiedy chcemy kogoś dopieścić, szykowanie obiadu, składanie torta, którego zaczęłam poprzedniej nocy, bo chciałam, żeby biszkopt się porządnie sciął i ładnie kroił, no i wiśnie ugotowane w syropie z alkoholem, ścięte mąką kukurydzianą, jak to tortu szwardzwaldzkiego, też lepiej jak odczekają w lodówce troszkę. Ruch, zamieszanie, Miśka do fryzjera, ja do odkurzacza, bo po 5-tej już chcemy zasiąść do stolu, zjeśc, pogadać, potem tort, kawa i już do córci przychodzą koleżanki - malować się, ubierać, szykować, objadać tortem, popijać Bacardi Brizzera i fiuuuu do klubu nocnego. Starzy siedzą, jedno przed kompem, drugie przed telewizorem ogląda Spartakusa, a tam na górze wrzawa, śmiechy - fajnie.Tylko szkoda, że syn w Polsce i go tu nie ma. Trudno wprost uwierzyć, jak ten czas leci. Jeszcze niedawno tata kręcił włosy córce siedzącej na pięciu poduszkach na krześle. Mgnienie oka od czasu kiedy latała goła po plaży, kiedy szła do pierwszej klasy, kiedy robiła małą maturę (junior certificate), a zaraz potem leaving cert (czyli dużą maturę), tyle nerwów z dostaniem się na studia, a teraz już na 3 roku, daleko gdzies tam z Dublina dzwoni i pyta - robię tort dla Marka, masło najpierw do jajek, czy cukier? Specjalnie dla Wojtka na wyjeździe zdjęcia z obiadu urodzinowego. Na samej górze bukiet urodzinowy zrobiony przez męża dla Michaliny.
Potem ulubiony kurczak moich dzieci, tak zwany czarny, od koloru, który uzyskuje poprzez obtoczenie wcześniej usmażonego w cieście, w glazurze z miodu, sweet chili i sosu sojowego posypanego sezamem i zapieczonego w piekarniku, podanego z ryżem i koniecznie sałatą lodową (dużo tej sałaty dziś) wymieszaną z jogurtem i odrobiną cukru z cytryną, kurczak pikantnawy ze słodkim posmakiem.
a na koniec deser - tort szwardzwaldzki z dużą iloscią wódki i do tego krem ajerkoniakowy.
pochwalę się przekrojem, bo pierwszy raz robiłam czterowarstwowy. Upiekłam biszkopta w za dużej formie, więc piekłyśmy w nocy drugiego, bo tamtego byłyby tylko dwie warstwy, a z upiecoznym drugim wyszły 4. Ale delikatny bardzo, bo dosyć porządnie nasączony wiśniowym kompotem z wódką, i krem też puszysty, więc w sumie wyszedł superowy. Dumna jestem, bo ja nie robię tortów za często, więc nie mam wprawy.
Ot i całe nasze balowanie. A teraz ja z książeczką do łóżka, a Michalinda, starucha moja, na dyskotekę.
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|