|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: Chilli Zet
piątek, 23 lipca 2010
Siedzę przy kubku kawy. Przepyszna Nescafe - Cafe Parisien, z mlekiem skondensowanym light z Magnezem, no po prostu niebo w gębie. W tle leci Chilli Zet, radio polecone przez jedną z facebookowiczek, nie będę nazwiskami rzucała, bo może sobie nie życzy. Odkąd go słucham (można też przy komputerze na www.chillizet.pl, na samej górze po prawej trzeba kliknąć 'słuchaj on-line'), czuję się taka dopieszczona muzycznie, same fajne kawałeczki, trochę gadania, tak akurat. Nie ma żadnego numer jeden przeboju, który doprowadza do wymiotów ze znudzenia i zniesmaczenia, ze taką muzyką ludzie się zachwycają. Nie zrozumcie mnie źle, ja lubię słuchać różnistych rzeczy, i Westlife, i Rachmaninowa, i acid jazz, i Paramore, ale niektóre kawałki pop są po prostu nie do zniesienia. Umbrela-ela-ela doprowadza mnie do rozstroju nerwowego i niekontrolowanych ticków oka. Właśnie powiedzieli, że na chilli zet od poniedziałku płyta Michaela Jacksona po kawałku będzie puszczana - no cóż, niekoniecznie mój Mr.Wanted, ale niech im będzie, nie takie rzeczy przetrzymałam, wybaczę i to. No więc siedzę w towarzystwie mojego ulubionego kubaska, z którego piję tylko ja podłogi się suszą, pachnie w domu rosołem - życ nie umierać. Lotta mi smaku na rosół narobiła, opowiadaniem jak to u nie właśnie w garku bulgoce od rana (w zeszlą niedzielę), no to i ja zapragnęłam, chociaż w lecie rzadko jadam. Małżon z ogrodu pachące warzywa przyniósł i teraz rozchodzi sie aromat selera i lubczyku, pietruszki i samego kurczaka. A do tego wszystkiego lekka nuta środków czystościowych, jakiś cytrus z przebijającym właściwym detergentom ostrzejszym akcentem. To jest to. Tak się otulam dobrymi smakami i miłą muzyką, bo mi smutno, ze syn jedzie w poniedziałek do Polski na ponad miesiac, wraca ostatniego dnia sierpnia. Odwożę go na lotnisko i spędzę cały dzień w Dublinie - Eason i Waterstones - uwagą nadchodzę. Poza tym lunch w moim absolutnie ulubionym miejscu - japońskiej restauracji Yamamori - kto chce dołączyć? Ale na razie 'rozpaczam', że syna nie będzie. Poza tym miałam nieprzyjemną rozmowę ostatnio, całą sytuację nawet, z pewną starszą panią, z którą sie przyjaźniłam. Tak mi się przynajmniej wydawało. Ma ponad 70 lat i jest trochę zrzędliwa, ale ciekawa niesamowicie, uwielbiałam spotykać się z nią wieczorami, słuchać jej opowieści, miała bardzo ciekawe życie, pracowała dla The Times, mieszkała kupę lat w Iranie, potem w nieturystycznej części Hawajów, teraz tu. A tak w ogóle to jest czarownicą (tak zwaną białą, czyli dobro czyni). Jej urodziny sa w sobotę, byłam zaproszona, ale ona wymyśliła, ze mężczyźni mają założyć smokingi, a kobiety jakieś super kiecki, ma być jak w Askot na wyścigach i na przyjęciu u królowej po. Ani nie mam kasy na smokingu wypożyczenie, ani na nową kieckę, musiałam zadzwonić i dyplomatycznie przeprosić, ze nas nie będzie. Wcześniej się scięłyśmy, bo ona chciała pierogi polskie na to przyjęcie i ja obiecałam jej zrobić, dzwonię tydzień temu i pytam ile, a ona, że się nie odzywałam, że coś tam jeszcze, teraz to ona nie chce. Nie to nie, pomyślałam, bo wtedy miałam na głowie jeszcze tę nieszczęsną diagnozę, czy mam Cushinga czy nie. Coś jej na ten tamet wspomniałam, ale w sumie nie chciałam jej niepokoić, jeszcze przed urodzinami. Ona się zorientowała i miała pretensje, ze do niej nie zadzwoniłam. A ja nie chciałam jej obciążać tym, bo ona sama jest strasznie chora. Dzisiaj rozmowa była bardzo sztywna, jakby obcy ludzie ze sobą rozmawiali, oschła i w sumie nieprzyjemna. Nic to, jakoś muszę z tym żyć, ale mi jakoś ciężko na sercu, że nic nie zrobiłam, a w sumie po łbie oberwałam. Nikt nas tak nie potrafi zranić jak rodzina i przyjaciele. Smutno się zrobiło, a nie miało. Bo dzień, poprzez moje działania dopieszczające, i też z powodu przyjazdu córki dziś wieczorem, jest piękny, obiecujacy i baaaardzo przyjemny. Gdyby nie... Ale nie, nie będę już o tym myśleć. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|