Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli

Wpisy z tagiem: Deep forest

poniedziałek, 12 lipca 2010

Spotkałam dzisiaj zaprzyjaźnioną Irlandkę, u której wykryto raka. Zle znosi chemię, traci włosy, walczy, ale nie widzę w niej woli walki. Jest sama, nie ma dla kogo życ. Dla samego życia chyba. Chce tylko jednego, dotrwać we względnym zdrowiu do wizyty chłopca z Białorusi, którego na spółkę z inną rodziną, przyjumją tu od wielu lat. Kiedy do nich przyjechał pierwszy raz, był wychudzony, wszystko go dziwiło, a jego organizm był tak słaby, ze przespał większość pobytu. Podleczyli go, podkarmili i wrócił z powrotem. Co roku do nich tu przyjeżdżał, co roku to samo. Z taką różnicą, że zaczęli w niego inwestować, a to lekcje muzyki,  a to rysowania, golfa, piłki, kick boxing. Wszystko mu się podobało, do wielu rzeczy przejawiał talenty. W Białorusi jest sierotą przygarnięta przez szkołę wojskową. Nie pozwalają mu przyjeżdżać, odkąd tam jest. Ale chyba ze względu na chorobę tej irlandzkiej opiekunki, w tym roku dali mu możliwość się z nia zobaczyć. Bedzie 4 tygodnie. To ją chyba trzyma przy życiu.

Ona jest dobrym człowiekiem, żyje bardzo ekologicznie, przygarnia samotne zwięrzęta, pająka u siebie w domu nie da skrzywdzić. Cicha, zamknięta w sobie, w wiecznej depresji (zdiagnozowanej), kiedy jej stan na to pozwala, pomaga innym, wspiera biednych, chociaż sama ma niewiele. Zawsze uśmiechnięta, chociaż męczą ją jej własne demony (wtedy nie wychodzi z domu). Cięzkie życie, naznaczone chorobą, teraz drugą, trudne dzieciństwo. W głowie się nie mieści, ile jednej osobie czasami przychodzi dzwigać.

Przejęłam się bardzo tym spotkaniem. Wsiadłam do samochodu, który był zaparkowany pod górke wzdłuż chodnika. Żeby wjechać na drogę, musiałam dodać gazu. Ruszyłam, ale do tyłu, bo nie sprawdziłam biegu. Po hamulcach, żeby nie uderzyć w samochód za mną, udało się. W tym czasie zorientowałam się (bo kierowca robi i widzi sto rzeczy na raz), że przed mój samochód wtargnęla piesza, która chciała przejść przez jezdnię (bezmyślna - wiedziała, ze ruszam). Gdybym miała właściwy bieg, a ruszyła z kopyta, potrąciłabym ja samochodem jak nic. Aż mi się słabo zrobiło.

I jak tu nie wierzyc w Anioła Stróża? - jej lub mojego, zależy jak na to spojrzeć.

Na początek tygodnia umieszczam tutaj piosenke, która zawsze kiedy jej słucham, powoduje u mnie wrażenie, że latam wysoko na ziemią i widzę wszystkie problemy w małej skali, unoszę się w przestworzach, z szeroko rozpostartymi wirtualnymi skrzydłami i jestem wolna od wszelkich trosk.

15:56, kasia.eire , Dziennik
Link Komentarze (8) »
O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!