|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: letnie gotowanie
niedziela, 27 czerwca 2010
Ależ mi się pięknie weekend zaczął. W piątek znalazłam białe piórko. Ni stąd, ni zowąd, od dawna mi się to nie zdarzyło, leżało sobie na mojej drodze. Starzy ludzie zwykli mówić, że takie pióro oznacza, że twój Anioł Stróż jest blisko i to on je zgubił. Piękne, nieprawdaż? Postanowiłam w to uwierzyć, od razu mi się lżej na duszy zrobiło; wiara, że ktoś ma na nas baczenie, dodaje siły. Położyłam sobie je pod aniołem, takim okrąglutkim i uśmiechniętym, niech mi przypomina, że niczego nie muszę się bać, bo mam dobrą rodzinę i Anioła w odwodzie.
Wieczorem przyjechała córka Michalina, w domu święto, jak zawsze kiedy przyjeżdża, nawet żeby to miało być co tydzień, my i tak cieszymy się, jakbyśmy jej miesiąc nie widzieli. Zrobili tacie niespodziankę, trochę spóźnioną, bo u nas dzień taty był w poprzednią niedzielę, rozmawiali tylko przez telefon, a w piątek dostał kartę z rysunkami (Wojtek jak zwykle rysuje motylki, które ja biorę za pszczółki, stary koń, a nie może zabraknąć jego rysunków), napisali piękną dedykacją, a do tego wręczyli mu ciemne piwo (typu Guiness), z prywatnego browaru, czy cos w tym stylu, w każdym razie można je kupić tylko w Dublinie w dwóch miejscach. Rarytas taki. Bardzo się ucieszył. Sobotę tradycyjnie zaczęłyśmy odcinkiem House’a (mamy nagrane i oglądamy zawsze razem) przy śniadaniu, a resztę dnia przesiedziałyśmy w kuchni. Tak już mamy, ze jak chcemy sobie lub komuś okazać miłość, to przez gotowanie. Zaplanowałyśmy drugą część niespodzianki dla taty – ciasto. Tym razem padło na sernik na kruchym spodzie w rabarbarem.
Miśka jeszcze postanowiła upiec bezy miętowe, bo za nią chodziły, a na obiad potatoe wedges, czyli pieczone ziemniaczki z kurczakiem z grilla i sosem jogurtowym z czosnkiem.
Mieszałyśmy, dosmaczałyśmy, kroiłyśmy, wyciskałyśmy, a Wojtek siedział z nami przy stole w kuchni, przy laptopie i wspierał nas duchowo, grając w coś na Facebooku. Miałyśmy czas nagadać się za wszystkie czasy, czyli do następnej wizyty. W połowie gotowania obowiązkowa kawka.
Cały weekend rozpierała mnie radość, że wszyscy jesteśmy w domu, a do tego córka przywiozła ze sobą niespodziankę od mojej koleżanki z Dublina, a właściwie ze Swords. Poznałam ją przez inną zapoznaną tu dziewczynę, spotkały się kiedyś na lotnisku, zakolegowały, potem Kasia poznała mnie z Izą i tak to się toczy. Mówię wam, palec Boży, według wszelkich przesłanek – miejsca, czasu, dróg krzyżowania – nie powinnyśmy się nigdy spotkać, a jednak. Tak się cieszę, że mamy okazję się zaprzyjaźnić. Niespodzianka, ponieważ jest książkowa, jest do zobaczenia na moim blogu kulturalnym TU |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|