|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: tłumaczenia
niedziela, 31 października 2010
Zniknęłam na dobrych kilka dni, pewnie już o mnie zapomnieliście. A tak na poważnie, to miałam pilne tłumaczenie dokumentów medycznych, głównie wypisów ze szpitala i opinii lekarskich, które wiadomo - pisane przez jednych lekarzy dla drugich, gdzie pełno terminologii niezrozumiałej nawet po polsku. Zgodziłam się przez telefon, kiedy zadzwonili do mnie z biura zajmującego się obslugą wszelkich sektorów medycznych, w tym tłumaczeń dla nich. Najpierw zrozumiałam, że to z angielskiego na polski, to byłoby łatwiejsze, wiadomo. Po otrzymaniu dokumentów pocztą okazało się, że to na odwrót, spociłam się z nerwów, kiedy przeczytałam treść; oni skontaktowali się ze mną w poniedziałek, wysłali i dostałam w czwartek, a chcieli na poniedziałek rano. Miałam chwile paniki, rozpaczy, złości, bezradności, ale brnęłam na przód i dzisiaj wieczorem skończyłam. Dobrze, ze nie zostawiam niczego na ostatnią chwilę, bo bym się miała z pyszna, zarywałabym noce chyba. Sami rozumiecie, że na pisanie na blogach nie miałam w ogóle czasu. Taka święta nie jestem, zdołałam zmieścić w grafiku wyjazd do Annagry na film kubański. Wiele sobie po tym wieczorze obiecywałam, chociaż przez skórę czułam, że to może być wtopa, bo miała przyjechać Ambasador Kuby w Irlandii. Pomyślałam, że to pewnie jakiś poprawny politycznie film, skoro ona będzie. A to oznacza, że propaganda będzie się unosić w powietrzu jak smród zgniłych jaj. Z drugiej strony mógł być to przecież jakiś piękny film o zyciu i miłości (a rano zrobimy jajecznicę). Niestety moje pierwotne przypuszczenia były słuszne. Dostaliśmy solidną dawkę, prawie zabójczą, gdyby nie dobre humory i dystans do sprawy, rewolucyjnej agitacji, o tym jak dzielni żołnierze Fidela Castro pojechali do Angoli i walczyli z oddziałami wspieranymi przez Amerykanów. Film nosił tytuł "Kangamba" Sposób grania, może to w tamtej kulturze normalne, jakiś sztuczny i groteskowy, aktorzy maszerowali po pokojach, mówili do siebie jak na zebraniu kolektywu, recytowali właściwie, a jak się jeden żołnierz rzucił na szyję jednej takiej tubylczyni (tubylce?), to jej mało ust nie wyssał na amen. Do wszystkiego byla jakaś niedorzeczna muzyka, zupełnie nie pasująca do treści, a te wiadomo - jedynie słuszne. Już myślałam, że nie ma tak mocno zindoktrynizowanych miejsc na Ziemi. W ogóle to miałam wrażenie, że to strasznie stary film, z przełomu lat 60 i 70tych, a tu pani Ambasador wstaje i mówi, że to produkcja sprzed dwóch lat. Włosy mi dęba stanęly. Tym bardziej, że ludzie nie zdawali sobie sprawy, co oglądają. Przejęli się losem biednych żołnierzy, ale podłoża historycznego nie znali, Ambasadorka mówiła, co musiała mówić, a na drugą stronę medalu została spuszczona zasłona milczenia. O Fidelu Castro, o komunizmie na Kubie, mało kto tutaj wie. Wytłumaczyć nawet trudno, chociaż nie powiem, było kilka osób świetnie zorientowanych. Potem była pogadanka tej kobiety, jak to dzielni żołnierze itp, poczęstunek (przed filmem zapiekanka, po filmie sery, krakersy, scones) i muzyka. Totalny misz masz, bo jedzenie irlandzkie, film kubański, a muzyka rodem z Afryki, z elementami irlandzkimi (dwóch gitarzystów) i azjatyckimi (klawiszowiec skośnooki, ale nie pytajcie mnie z jakiego kraju, bo ja nie odróżniam ludzi z Japonii od tych z Chin, Korei i Wietnamu itp). Wieczór i tak byl udany, spotkałam trochę znajomych, byłam tam z córką i blogową Lottą, pojadłam, powygłupiałam się przy śpiewaniu durnych piosenek afrykańskich (a rikitikitiki, a fanafanana, ełe-ełe-ełe... tak nam kazał śpiewać wokalista), a wokół pląsały kobietki, te z gatunku, co tańczą do wszystko jedno jakiej muzyki, zawsze pierwsze na parkiecie. Strasznie mnie to zawsze bawi. Dzisiaj znowu ślęczałam nad tłumaczeniem, ale jestem zadowolona, bo udało mi się je skończyć. Mam nadzieje, że lekarze, którzy będą to czytać, nie pękną ze śmiechu. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|