Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli

Wpisy z tagiem: kolacje z przyjaciółmi

niedziela, 23 maja 2010

Nie było mnie tu dwa dni, mini odwyk taki, nie z własnego wyboru, zajętość wielka była u mnie ostatnimi dniami. W sobotę trening w szpitalu dla tlumaczy klientów, którzy przeszli różnego rodzaju traumę. Bardzo ciekawy i nie żal mi żadnej minuty spędzonej na nim, ale czy to się musiało odbyć w najbardziej upalny dzień tego roku? Po cichu mam nadzieję, że takich dni będzie więcej, ale takie myśli w Donegalu to wielka brawura, więc raczej stańmy na tym, ze byłam wielce poszkodowana tracąc 'ostatnią' okazję do poleżenia na plaży i dopieszczania lenia.

Kurs był wielce przydatny, ale siedzenie na krzesłach z dermy od 9-4 zabiło we mnie ducha wiedzy, tym bardziej, ze poważnie obawiałam się odparzeń na tyłku.  Trzęsłam tym zabitym duchem jak trupem żołnierza na polu bitwy, ale wraz ze wzrostem temperatury w pomieszczeniu, byly to działania coraz bardziej skazane na niepowodzenie. Tym bardziej, że okno było otwarte tylko jedno, a kiedy chcieli otworzyć drugie obok, nie na przeciwko, kilka osób stwierdziło, że przeciąg i nie daj Bóg ich pokręci. A ja myślałam, że tylko Irlandczycy mają taki strach przed swieżym powietrzem, a przeciągi, w ich mniemaniu, zabijają gorzej niż IRA w najaktywniejszych latach.

Bardzo fajne były rozmowy, bo można było swobodnie wymienić sie doświadczeniami i wrażeniami, a poza tym poznać ludzi, z którymi normalnie pewnie nie miałabym okazji skrzyżować dróg. Kilka Polek, tez fajnie, nawet bardzo, ale też dwoje ludzi z Indii, Chinkę, Hiszpankę, Rumunki, Niemkę urodzoną we Włoszech i tak dalej. W sumie miły dzień, wolałabym żeby to był jednak któryś z 364rech deszczowych.

A wieczorem impreza urodzinowa, z pysznym grillem (nie jesteśmy oryginalni w tę pogodę), tortem z pół litrem malibu w kremie i nasączeniu biszkopta, już sama nie wiem, co mi szybciej poszło do głowy, ten tort, czy jednak drinki, które piłam, o zgrozo, przez słomkę? I tu też poznałam fajnych ludzi wizytujących gospodarzy. Czyż jest coś lepszego od dobrego jedzenia, napitków (niektórzy marudzili, że mam za wolne tempo, ale przecież to nie o ilość chodzi, ale o jakość) i dowcipnych rozmów? Nie znajduję.

środa, 17 marca 2010

Pisałam niedawno, ze koleżanka zaprosiła mnie i męża na wieczorek z sushi.  Mialyśmy zwijać wespół zespół, ale kiedy przyjechaliśmy na miejsce zbiórki, czyli do jej domu, okazało się, że wszystko już gotowe, pięknie wyeksponowane na tacach i czeka na spragnione paszcze, żeby udać się w podróż do wnętrza.  Ja myślalam, że takie hand made sushi domowe będzie wyglądać mniej więcej tak, jak domowy tort przeciwstawiony tortowi z super piekarni, czyli może i w smaku super, może nawet lepszy, ale jednak widać, że to składala ciocia Zosia, a nie mistrz cukiernik. Wiecie, taki trochę przekrzywiony jak wieża w Pizie, ale nadal dzieło sztuki kulinarnej pod względem smakowym.  A co my zobaczyliśmy?  Profesjonalnie wykonane sushi, chociaz koleżanka utrzymuje, że robiła to dopiero trzeci raz w życiu, z tego drugi też w domu, z inna koleżanka, która nie miała o tym pojęcia. Nie chcę być gołosłowna, daję fotki:

I autorka tego dzieła Iwona

Nie będę ściemniać, najedliśmy się okropniście i do domu turlaliśmy się jak Baławanki Buli. Sushi tylko wydaje się takie, jakby się miał czlowiek nie najeść, kiedy widzisz porcję, myślisz - też mi, zjem to wszystko w mig.  Potem okazuje sie, ze całe to celebrowanie, mieszanie washabi z sosem sojowym, chwytanie płatków imbiru, namaczanie, zjadanie wreszcie, trwa długo, bo sie nie da tym nawpieprzać w sekundę, przez to dochodzenie do świadomości sytości jest powolne, ale niestety jak już dotrze do głowy, że dalej jeść nie możesz, to nie możesz, koniec pieśni.  Płakać mi się chciało, bo zostało jeszcze całkiem sporo, a ja juz nie mogłam ani kawałka. Niestety nie jest to potrawa typu 'proszę zapakować dla kumpla z wojska', więc trzeba było przeboleć stratę.

Z sushi zapoznał nas brat męża, kiedy to uraczył nas ucztą japońska podczas naszego wizytowania Polski.  Pierwszy raz wtedy to jadłam, wtedy w Irlandii nie bylo żadnych barów sushi, tak więc na kilka lat pozostało mi tylko wspomnienie i sny, że je jem.

Jakiś czas temu otworzyli kilka miejsc w Dublinie, za każdym razem, kiedy tam byłam, zaglądałam na jedzonko.  W zeszłym roku obchodziliśmy urodziny córki w japońskiej restauracji i miałam okazję zjeść nie tylo sushi (skrótowo rzecz ujmując rozumiem pod tym określeniem i maki, i sashimi oraz resztę tej surowizny). Gorące dania kuchni japońskiej są równie ciekawe i dobre. A różnorodnosc karty przytłaczająca, co bym nie zamówiła i tak zazdrościłam wszystkim wokół tego, co mieli na stole. Gdyby ktoś czytający mieszkał w Dublinie, polecam restaurację  Yamamori, a ci, którzy nie mogą tam pojechac, niech zajrzą chociaż na ich stronę i pooglądają zdjęcia oraz menu, prawda, że imponujące?

Wielką ucztę mielismy u Iwony, tym większa przyjemność, że niespodziewana, bo kto by pomyślał, że osoba posiadająca takie 'surowe' zdolności mieszka rzut beretem od nas?

Jeden jest tylko cień tej całej historii - nie mogę za Chiny ludowe nauczyć sie jeść pałeczkami, niestety muszę prosić o sztućce, a w przypadku sushi i reszty zimnych, jem rękami. Najpierw strasznie się wstydzilam, ale potem sobie odpuściłam i wpierdzielam przy użyciu własnych kończyn aż miło

A poza tym uważam, ze wieczory spędzone z przyjaciółmi, przy jakimś dobrym domowym jedzonku i winie, z pogaduchami na kazdy temat są bezcenne.

O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!