|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: be happy
czwartek, 15 lipca 2010
Rano wypróbowałam swoją nową szczoteczkę do zębów, elektryczną szybko-obrotową, która ma działanie mniej więcej takie jak bormaszyna u dentysty. Ja-cie-sune boję się mojej własnej osobistej szczoteczki do zębów. Taka jest pomarańczowo-żółta dla niepoznaki, taka niewinnie wyglądająca, maleńka główka co sięga niby wszędzie - zastanawiałam się, ile nałożyć pasty na nią? Bo jakoś tak mi się skurczyło miejsce na to przeznaczone. Przedtem miałam taką normalną oralB Pulsar, która jakoś tak drgała i się miotała w gebie, ale jeszcze do wytrzymania. Teraz to małe okrągłe g... jak mi zaczęło wirować to myśłałam, że wszystkie zęby i nakładki stracę i pod koniec 2 minut, cholerwstwo ma też minutnik wbudowany, zostanę z ziejącym pustką otworem gębowym. O dziwo tak się nie stało, a moje zęby, jak przesunąć palcem, piszczą jak wtedy, kiedy jeździ się nim po szybie. Ale ukradkiem nadal się macam, sprawdzając czy mi się zęby nie ruszają. Potem musiałam pojechać do pewnej babeczki, dla której miałam do wykonania płatną usługę, więc wiadomo, zadowolona, bo mi kasa wpadnie. U niej dostałam telefon z gabinnetu mojego lekarza, ale jak już miałam odebrać, wysiadła mi bateria. Kobieta pozwoliła użyć telefonu stacjonarnego i połączylam się z lekarką, która terminuje u mojego GP. A ta, czy ja się nazywam tak i tak - no tak, a data urodzenia? - ta i ta, a adres? - ten i ten - Cisza. Wszystkie przyszłe wrzody na żołądku lub innej dwunastnicy mi się otworzyły, kiedy czekałam na wyrok. Wreszcie usłyszałam - wyniki są w normie. Uffffff. Strasznie się ucieszyłam. Też dlatego, ze przez te dwa dni, kiedy czekałam na wyrok, doszłam do takiego stanu, że przeszłam z szoku do poczucia ducha walki, że sie nie dam, że po moim trupie (sic!), zeby mnie miała ta choroba pokonać, że jeszcze im pokażę... Na szczęście nie muszę nic udowadniać, ale poczucie siły pozostało. I niech trwa. Wracałam do domu i słuchałam na cały regulator w radio Don't worry, Be happy, ta tatatatta. A w komputerze na Facebooku znalazłam równie fajną piosenke, którą tu wklejam na dole. Zapożyczyłam od Marcina Mellera, niech sie nie gniewa, gdyby to przypadkiem odkrył. Piosenka jest cudna i facet też, ni w ząb nie rozumiem francuskiego, ale mi to nie przeszkadza.
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|