|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: ogród
sobota, 05 czerwca 2010
W Polsce straszny deszcz i powódz, a u nas od kilku tygodni susza, deszcz pada sporadycznie, a tyle nie wystarczy na dosilenie roślin w ogrodach. Nasze żaby też odczuwają niedobór wody, mąż boi się, że zaczną nam umierać, więc wczoraj dolali z synem wody z węża ogrodowego. Pisałam już kiedyś, że chłopaki wykopali dla nich rów, a małżon, wzbogacony o wiedzę z internetu, uplótł na tę okoliczność faszynę, która zatrzymuje wode w tym niby stawku, ale w sytuacji takiego braku opadów naturalnych, i to nie wystarcza.
tutaj jest jeszcze dużo wody, wyobraźcie sobie teraz, że jest jej tylko na dnie. Wczoraj, kiedy dolewali tam wody, małżon zobaczywszy mnie w oknie krzyknął - chodź, zobaczy jak się cieszą! Na głowę jeszcze nie upadlam, ratowanie życia popieram, ale żab (płazów i gadów generalnie) się brzydzę, nic na to nie poradzę. Szkoda mi małżona, chodzi po ogrodzie i płacze, podlewanie daje tylko chwilowe wytchnienie dla roślin. Nasz ogród warzywny małżon wyrwał własnymi rękami z chaszczy, oczyścił z kamieni, które później posłużyły do zbudowania ściany i zabezpeczenia 'łóżek' dla sadzonek, a teraz patrzy na to wszystko i widzę, że się martwi.
to tylko mała cząstka warzywnika, zobaczcie ile kamieni trzeba było wydłubać z ziemi, a potem zrobic z nich ścieżki, no i ściana zwana Krystyną
Ze wstydem się przyznam, że nie ogroduję wraz z mężem, bo nie mam do tego ręki, umięjętności, ani serca. Nigdy nie miałam ogrodu, u mnie w domu rodzinnym nie uprawiało się niczego, mieliśmy tylko trawnik, tuje i bez. Ogrody interesują mnie tylko w kwestii miejsca do czytania i odpoczynku, ale mam teraz wyrzuty, bo moje leniwienie się z książką na leżaku, w otoczeniu pięknych kwiatów, moje śniadanka złożone z serka i swoich rzodkiewek, młode ziemniaczki na obiad, z koperkiem do tego (kto mieszka w Irlandii wie, ze koper jest na wagę złota), to wszystko okupione jest ciężką pracą małżona w ogrodzie. Grzebanie w ziemi mnie nie bawi, ale korzystanie z owoców jego pracy mnie wpędza w poczucie winy, tak źle i tak nie dobrze. Ot, zagwostka. Najlepszym wyjściem byłoby zmusić się do zajmowania ogrodem, kto wie, może mi się spodoba? Mam takie wspomnienie z dzieciństwa, mama kazała mi coś tam wypielić, miała akurat ambę na zrobienie czegoś nowego w ogrodzie, a tego dnia w ziemi akurat było strasznie dużo dżdżownic, których się brzydzę okropnie. Nie miałam rękawic. Mama nie pozwoliła przerwać pracy, a ja co ręce w ziemię, tam robal. Od tej pory aż mam mdłości, kiedy zanurzam rękę w grunt. Przecież mu tego nie powiem, bo pomyśli, że znalazłam żałosną wymówkę. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|