Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli

Wpisy z tagiem: styl życia

środa, 24 marca 2010

Od zawsze zadawałam sobie pytanie, czy ja wolę mieszkać na prowincji, czy tylko duże miasto wchodzi w grę?  Najidealniej byłoby mieszkać na obrzeżach dużego miasta, ale życie nie jest takie proste, przynajmniej nie dla wszystkich, i nie da się tak wycyrklować, zeby zawsze było tak, jak chcemy.

Kiedy przyjechałam do Irlandii, do Donegalu, strasznie desperowalam, że nie chce tutaj być, bo to straszna dziura. No, dziura jest, nie da się ukryć, ale życie tutaj plynie wolniej, a przez to szczęśliwiej. Jest więcej czasu na podumanie, co jest ważne w życiu, dzieci są tu bardzo bezpieczne, narkotyki może i są, ale ten problem dotyka znacznie mniej młodziezy, niż w dużych aglomeracjach. Mamy wiejskie rozrywki, typu table quiz (kiedyś o tym opowiem), granie w karty w pubach, book cluby w bibliotece, o grupowym robieniu na szydełku, haftowaniu i szyciu patchworkowych narzut nie wspomnę.  Poza tym wieczory zimowe przy kominku (książka, winko, koc w kratę, pies obok), atrakcje w postaci awake'ów, gdzie zbiera sie całe miasto (kiedy ktoś umrze, dwa dni jest w domu przed pogrzebem, wszyscy przychodzą na pożegnalne czuwanie), kto czytał Kroniki portowe, ten wie, o czym mówię. Kiedy wracam z miasta, w okresie letnim, często napotykam na stado owiec na drodze

(zdjęcie robione z okna mojego samochodu), myślicie, że ktokolwiek wpadnie na pomysł użycia klaksonu, denerwowania się? O nie, nie tutaj, tu wszyscy mają cierpliwość, słuchaja radia, rozmawiają z facetem przeganiającym owce na pastwisko, a czasem potrafią zatrzymac samochód na środku drogi i sobie gawedzić, a samochody z tyłu spokojnie czekają na koniec. Poganianie i spieszenie się jest passe.  A widzicie, jaka wąska droga? Takich mamy więcej

zdarzają się też i węższe.

W lecie, kiedy z tyłu domu mam stołowników w postaci jeleni, a gdzieś w krzakach są łanie z małymi

w wszyscy oni pieczołowicie wyjadają mi krzaczki i, co gorsza, młode drzewka, z przodu domu my jadamy tak

a domek to też nie jakaś nowoczesna budowla, którymi nas epatuja seriale, tylko chatka na kurzej stopce, z trzema sypialniami, w środku urządzona, znowu nie tak, jak to w modzie, tylko w rustykalnym stylu, prosto, kolorowo i ujutnie.

Ja wiem, że teraz wszystko jest takie nowoczesne, takie szklano-metalowo-oszczędne, ale ja, co okazało się ku mojemu wielkiemu zdumieniu, wolę raczej klimaty wiejskie, takie nadmorskie własnie chatynki, byle by było ciepło, no i zupełnie w niedzisiejszym stylu.  Nie mam otwartych przestrzeni, upycham za to różne bibeloty i suszone kwiaty po kątach, dużo ksiązek oczywiście, a w lecie wciąż świeże bukietach w glinianych garncach, układne przez męża z kwiatów z naszego ogrodu. Zresztą dostaję również inne kwiaty

w postaci moich ulubionych kalarep na przyklad. Kiedyś skarżyłam się, że mąż mnie zostawia samej sobie prawie całe lato i zdradza mnie z ogrodem, a on na to, zawlókł mnie tam, do warzywnika i mówi - tutaj jest kalarepa, trzy rodzaje, dalej buraki, dalej bób, dalej pomidorki, dalej polskie ziemniaczki młode, koper, pietruszka....wszystko to, czego nie mogłaś tu kupic i płakałaś codziennie w poduszkę, że co jak co, ale bobu to ty już nigdy nie zjesz. A czego wczoraj wpierdzieliłaś cała miskę? Wstyd mi było, bo faktycznie, bób to był. Ten z ogrodu. A przecież on sie sam nie wyhoduje, a autorka tego bloga niestety ręce do ogrodu ma jak krecik, nie użyteczne zupełnie.

Kiedy człowieka dopadnie chandra, może sobie pojechac w góry, bo my tu morze z górami mamy, nie takie wysokie jak Tatry, ale jednak i podumać

A przywieziony z Polski (spod Siedlec, z wystawy sztuki ludowej) Jezusek frasobliwy, czuwa tu nad nami i przejmuje na siebie wszystkie nasze troski, taka już jego ciężka dola, a ulga dla nas

Siedzę sobie i oglądam te wszystkie filmy o ludziach z NY czy Warszawy, zazdroszczę czasem teatrów i japońskich restauracji, ale czy ja bym to zamieniła na te wszystkie atrakcje? Chyba nie. Już nie.

O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!