Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli

Wpisy z tagiem: oszuści

sobota, 20 lutego 2010

Opowiadałam wam w zeszłym tygodniu o zmaganiach ze złodziejami esemesowymi.  O tym, jak pieniądze znikają z konta nie wiadomo kiedy.  Nigdy byśmy się nie zorientowali, gdyby nie fakt, że komórka syna nie była doładowywana przez miesiąc, uznaliśmy, że skoro w święta siedzi w domu, to po co mu pełne konto, do niego się dodzwonią, a on może użyć mojej, jeżeli zajdzie taka potrzeba.  Był to nasz program oszczędnościowy.  Gdybym wiedziała jak to się skończy, to pewnie wolałabym doładować, można nawet wolałabym nie wiedzieć, co się dzieje, bo do niczego mi ta wiedza niepotrzebna. Tylko spokój straciłam i szarpię się z jakimiś gachami, z góry wiem, że mam za krótkie ręce i w życiu ich nie dopadnę, ale muszę robić dobrą minę do złej gry, bo syn mnie obserwuje i o zgrozo - podziwia!

We wtorek, około godziny 10, zadzwoniła moja komórka i okazało się, że dzwoni do mnie facet z jednej z tych firm, które ściągnęły synowi pieniądze z konta jego komórki.  Plus dla niego, że oddzwonił, bo z tej drugiej nawet nie raczyli.  Minus, że zrobił to wtedy, kiedy mu się chciało, czyli nie dali mi wyboru, bo kiedy ja zadzwoniłam w dogodnym dla mnie momencie, nie odbierali, a przecież mogłam być w pracy, kiedy oddzwaniali, mogłam być wyjątkowo zajęta - prowadzić lekcję, wycinać komuś jelito grube, leczyć kanał w zębie, bronić masowego mordercy w sądzie, stawiać ścianę nośną domu, gdzie zamieszkają dzieci ofiary Czarnobyla, albo mniej spektakularnie, ale o niemniejszym znaczeniu – gotować obiad, malować paznokcie, pleść warkocze, haftować (widzę, że wyobraźnia niektórych pogalopowała za daleko), lepić bałwana albo malować martwą naturę.  Pana to jednak nic nie obchodzi, przyszła moja kolej i żaden ząb czy moje mokre paznokcie nie mogą się równać z ważnością tej chwili.  Już zdążyłam zapomnieć nazwy kompanii, wszystkie szczegóły, które wtedy były świeżo w pamięci, teraz zbladły i nie mogłam przez moment się pozbierać w sobie. On w tym czasie już przystąpił do ataku, poinformował, że ma mnie na sekretarce automatycznej i on tu właśnie w związku z bezpodstawnymi oskarżeniami, chciałby się ustosunkować.  Zdążyłam się pozbierać do kupy, mówię do niego spokojnie – wstrzymaj konie, poczekaj z tym stosunkiem, pozwól, ,że wezmę swoje notatki (tu go mam, nie spodziewał się, że sobie babsko zapisało wszystkie ważniejsze kwestie, pytania i numery telefonów).  Po chwili wyszedł jednak z szoku, nie na darmo mają pewnie co rano szkolenia z poklepywaniem się po plecach i okrzykami – kto jest najlepszy, kto ma zawsze nerwy na wodzy, kto się nie da wałom po drugiej stronie telefonu, kto wam płaci pensje???!!!  Tokował przez chwilę, ja sobie spokojnie poczytałam, co tam mam zapisane, a potem spokojnie rzekłam, że przepraszam, ale nie słyszałam przez chwilę, co mówił, czy może powtórzyć.  No i się dowiedziałam, że nie mam zapewne pojęcia, co mój syn wyprawia w Internecie, a sprawa ma się tak, że szaleńczo kupuje wszystko co się da i między innymi dokonał u nich zakupu potwierdzonego przez sms, w którym to prosił ich o ściągnięcie z konta pieniędzy.  Pytam grzecznie, jaki to zakup? Gry komputerowej, pada odpowiedź.  Ja na to - tak?, a to ciekawe, a jak to gra?  Bo ja mu kupuję dostęp do wszelkich gier płacąc kartą kredytową. Pana zatkało, ale nie traci animuszu i strzela takim o to ślepakiem – na facebook. No ale ani przecież Farmville, ani Cafe World, ani Mafia Wars albo World at War nie są płatne? Tu pan nie mógł ukryć zdziwienia w głosie, nie sądził, że ma do czynienia z kobietą, która używa Internetu, tym bardziej zna gry (nie znam, ale mnie wszyscy bombardują zaproszeniami do nich), ale brnie dalej i wymienia nazwę konkretnej, która jest na jakiejś innej stronie, na którą jego zdaniem syn wszedł z facebooka i stąd to nieporozumienie… Czujecie? Facet zaczyna dymić, zaciemniać fakty i mieszać, żebym się już w ogóle nie połapała, w czym rzecz.  Odpowiedziałam, że nie mam ochoty słuchać tego steku bzdur, że chcę, żeby po pierwsze oddali pieniądze, a po drugie zablokowali syna u siebie.  Pan się umiarkowanie zdenerwował, powiedział, że skoro  nie słucham, to on nie może mi niczego zrefundować, bo nie chcę poznać źródła problemu i przedstawić wiarygodnych okoliczności zajścia.  Luuuudzie, trzymajcie mnie.  Nie było mi łatwo mierzyć się z tym ‘specjalistą’ od mamienia ludzi przez telefon.  Tłumaczę mu, że logiki w tym co mówi nie ma żadnej, że nie mógł syn wyrazić chęci kupienia czegokolwiek, gdyż od miesiąca nie ma pieniędzy, więc skąd taka decyzja?  Poza tym grę, o której mówi znam, na tej stronie było napisane free download, on na to – tak gra jest free, ale dodatkowe zakupy już nie.  Nie wytrzymałam i strzeliłam żółcią – wie pan co, ja tez bym chciała w tym momencie mieć taką możliwości, żeby sobie dokupić jakiś pistolet, zatrute ciastko albo pelerynę niewidkę i w taki sposób bezkarnie załatwić taką firmę jak wasza, żeby już nikt się z wami nie musiał szarpać.  Trochę się mój rozmówca zacukał, ale nie stracił pionu (jednak trening motywacyjny musi być u nich mocny) i powiedział, skoro tak pani wszystko wie, to może nie wie pani tego, że kolega pani syna mógł wykorzystać jego komórkę bez jego wiedzy.  Ratunku – i co z tego, z pustym kontem nie powinien mieć możliwości wysłania smsa i nie miał, ale jakimś cudem należność została ściągnięta, jak tylko mu go doładowałam. A poza tym drogi panie – byliśmy odcięci od świata w ten śnieg i nikt u nas nie bywał.  Pan na to – czy pani wie, ile my mamy telefonów codziennie z takimi wytłumaczeniami, że syn tego nie zrobił, ale jednak mamy dowody, że tak?  Błąd, wieeelki błąd, nie powinien był tego mówić. Tu cię mam dziadu – czy chce mi pan w ten sposób powiedzieć, że setki /tysiące tak oszukujecie.  Pan już był na pozycji straconej, wiedział, ze się zapędził, spanikował i wspomniał , ze to przecież tylko dwa razy po €2.50.  Ja na to, ale milion razy 2.50 to już nie mała kwota nieprawdaż? Obiecał, że mi odda zagrabione pieniądze na konto i zablokuje syna komórkę dla ich firmy.  Też mi łaska.  Wygrana jednak jest żadna – pieniędzy dotąd na koncie nie ma, a ja już nie będę dzwonić, bo nie mam do tego siły.  Czyli co – złodzieje górą?  Jak zwykle.

wtorek, 09 lutego 2010

Ale się wkurzyłam. Dym puszczam z nosa jak smok wawelski, maszeruję między pomieszczeniami niczym lokomotywa w obłędzie – jak to się mogło stać, że mojemu synowi, pół godziny po załadowaniu 20 euro na konto w komórce, co zaowocowało kwotą 24 euro, bo coś tam w nagrodę dodają, zostało tylko 9?
- gdzie dzwoniłeś? Przyznaj się! – krzyczę na niego w bezsilności, bo ileż można wydawać pieniędzy na te komórki? – powiedz mi tu natychmiast, bo mnie zaraz szlak trafi.
Syn zna mnie na wylot, więc nie dostał zawału, tylko spokojnie powiedział, że nigdzie nie dzwonił, co można sprawdzić, a poza tym był cały czas z córką, swoją siostrą czyli, na spacerze z psem i ma świadka. Ochłonęłam chwilę i faktycznie muszę przyznać, że nijak nie było okazji, żeby ten kredyt zużyć, tym bardziej, że my wszyscy też w Vodafone, czyli rozmowy między nami mamy za darmo, to samo tyczy się syna znajomych.

I w tym momencie dostałam prawdziwego szału, bo zdałam sobie sprawę, że go mają, jak zrobili to raz, zrobią jeszcze jeden.  Zadzwoniłam do Vodafone, pani mnie poinformowała, że oni widzą rozmowy i ubytki kredytu u siebie dopiero po 24 godzinach, czyli trzeba dzwonić następnego dnia.  To znaczy, że przede mną cała doba próby cierpliwości, trudna sprawa.  Spałam tupiąc nóżką, bo nienawidzę odkładać załatwiania takich spraw na potem. Od rana byłam niespokojna, odliczałam czas i czyściłam broń.  Nadejszła chwila prawdy, dzwonię jeszcze raz, a operatorka na to, że syn jest w subskrypcji na trzech numerach telefonów, takich pięciocyfrowych 57coś tam, co za każdego smsa ściągają kilka euro, ale to niekoniecznie musi być jego wina, pewnie dostaje jakieś smsy od tych firm, gdzie jest napisane, że żeby się wypisać należy wysłać wiadomość STOP i oni wtedy przestają wysyłać te płatne. Hello! Człowiek powinien mieć wybór, żeby się ZApisać, a nie WYpisać, czyż nie? Syn oczywiście zignorował te smsy, myślał, że w ten sposób się odczepią. Otóż nie ma tak lekko tragarzu puchu, trzeba się namęczyć, żeby się uwolnić od subskrypcji. Pani z Vodafone powiedziała, że takie wiadomości nie mogą być zablokowane, że do mnie należy dochodzenie zrefundowania zabranych pieniędzy u tych, którzy je pobrali, mam natychmiast wysłać STOP, na numery, które ona mi właśnie wysyła na komórkę, a wraz z nimi normalne numery telefonów do tych firm, które się trudnią tym niecnym procederem. I jeszcze na koniec mi poradziła – nie się pani dowie dokładnie skąd oni mają jego numer?

Odbezpieczyłam karabin i dzwonię. Pierwszy numer połączył mnie z miłą Panią w Indiach, która ni w ząb nie rozumiała, co ja do niej mówię, ja nie pozostałam dłużna i też nie miałam pojęcia, co ona mi próbuje wytłumaczyć.  Po kilku minutach (zawsze mam problem, czy ja płacę za połączenie z Indiami, czy lokalne stawki?), przyzwyczaiłyśmy się do naszych dziwnych angielskich akcentów, przekonane oczywiście, że to ta druga brzmi skandalicznie źle, i usłyszałam, że oni potrącają pieniądze z kredytu syna, bo on wysłał do niech kilkanaście smsów ze słowem GAME.  Karabin wypadł mi z ręki, przeprosiłam panią uprzejmie, odłożyłam słuchawkę i ruszyłam zamordować syna. Taki wstyd! Syn zna mnie nie od wczoraj, nie salwował się ucieczką, tylko wziął mnie na klatę i spokojnie wytłumaczył, że co jak co, ale taki głupi to on już nie jest, żeby wysyłać smsy z taką treścią i niby jakim cudem, skoro postanowiliśmy nie doładowywać jego komórki w czasie świątecznego pobytu w domu i dopiero wczoraj kupiłam mu kredyt. Fakt.  Dumna z syna, ze się nie ugiął pod naporem matki furiatki, zadzwoniłam pod ten numer jeszcze raz i mówię:
- zastanawiam się, kto robi ze mnie głupka, Pani czy mój syn i jednak stawiam na Panią. Proszę mi natychmiast wytłumaczyć, skąd macie numer i nie powtarzać bajeczki o smsach, bo sprawdziłam i to niemożliwe. I proszę mówić tym razem prawdę, bo nie będę więcej wydzwaniać, od razu udam się do prawnika od spraw konsumenckich (wymyśliłam na poczekaniu). Pani na to, ze stoickim spokojem, pewnie medytująca buddystka, bo kto inny zgodziłby się na pracę w takim miejscu, powiedziała, że syn ściągał grę z sieci i w ten sposób wysłał się (sam?) ten sms.  Syn przezorny, zawsze ubezpieczony, siedział przed moim laptopem i od razu wszedł na rzeczoną stronę, gdzie jak byk napisane – free download. Pytam panią niespotykanie spokojną, co mnie z kolei doprowadza do szału (a jednak mam na tyle świadomości, żeby zanotować sobie w głowie skuteczność jej taktyki), skoro napisane free, to jakim cudem jednak płatna? Odesłała mnie na drzewo. Podała stronę internetową z dokładnymi informacjami, pożegnała się ładnie, coś tam jeszcze gadała i się rozłączyła. Wrrrrrr.  Ale to i tak lepiej, bo pozostałe dwa numery w ogóle nie odpowiadają, jedynie automatyczna sekretarka podaje informację, że trzeba zostawić numer komórkowy i nazwisko, oni oddzwonią.  Nie mogąc się na nich wyładować, normalnie myślałam, że umrę przez samozapłon.

Muszę się temu bliżej przyjrzeć, czy jest jakaś instytucja, gdzie można zgłosić takie niecne praktyki? W międzyczasie ostrzegam, przestrzegam i co tam tylko – nie dajcie się wkręcić w te smsy, wysyłajcie STOP to unsubscribe, a w najgorszym wypadku zmieńcie numer, tak jak my postanowiliśmy zrobić w przypadku syna, bo będziecie tracić pieniądze bez końca i to w taki sposób, że nawet nie będziecie wiedzieli kiedy.

O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!