|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: wizyty
wtorek, 10 kwietnia 2012
Starałam się nie jeść za dużo w te święta. Przynajmniej nie to, co zakazane. Różnie mi to wychodziło, raz twarda byłam jak Wasilewska, raz grzeszna jak Magdalena (co podobno taka nie była, ale ją wrobili na użytek). Generalnie nie wypadło to źle. Swój chleb upiekłam, orkiszowy, pół-pełnoziarnisty, bułek nie było.
Pies ganiał za piłką do czasu, kiedy zobaczył skały na końcu plaży, skacze po nich jak kozica, mimo uwielbienia dla okrągłego przedmiotu w kolorze jaskrawej zieleni, musiał tam pobiec chociaż na chwilę.
wtorek, 12 lipca 2011
Zniknęłam, bo w weekend była córka i przecież nie będę wtedy w sieci siedzieć, a w niedzielę była Tajemnica (relacja TU) i tym bardziej nie było czasu na internet.
sobota, 31 lipca 2010
Jakoś się przyzwyczajam, ze Wojtka nie ma. Powoli, ale innego wyjścia nie ma. Najważniejsze, ze wiem, że jest tam pod dobrą opieką, że mu nie smutno, wręcz przeciwnie. Gdyby pojechał gdzieś na kolonie do kraju, już nie bylabym taka spokojna. Tak więc nie o niego tu chodzi, bo on szczęśliwy, ale o mnie, o mój smutek. Nie wisieliśmy na sobie całymi dniami, ale słyszałam go z dołu, kiedy u siebie na górce dyskutował z kolegami przez skype, grając jednocześnie z nimi na Wii, jego śmiechy, okrzyki... To tylko pięc tygodni, już jeden prawie minął - tak sobie tłumaczę. Pewnie będzie tak, ze jak się przyzywczaję, poczuję się wreszcie spokojna, to on wróci. I bedzie mi za głośno, hehe. Tylko muszę jeszcze przeżyć dwutygodniowy wyjazd męża. Okładam się ksiażkami i sama sobie wmawiam, że wreszcie nie będe musiała gotować, będę czytać i oglądać seriale BBC (o ostatnio obejrzanym piszę na Notatkach Coolturalnych). W czwartek pojechałam z wizytą do dziennikowej koleżanki. Często Wam się do zdarza, poznawać w realu ludzi, których znaleźliście w sieci? Mnie tylko dwa razy. Poprzednio były to dziewczyny z Dzienników Twojego Stylu, szczególnie dwie, ale dobiły na obiad w restauracji jeszcze dwie i trzecia na krótkie pogaduchy. Nic a nic się nie zawiodłam, były takie jak w swoich wpisach albo i jeszcze lepsze. Lottę znalazłam przypadkiem, linkując od kogoś ze szpalty. Na początku myślałam, że ona mieszka daleko, gdzieś w Finlandii, Holandii? Kiedy się zgadałyśmy okazało się, ze mieszka bardzo niedaleko mnie. Pół godziny jazdy samochodem starczyło, żeby wkroczyć do jej polsko-fińskiego świata, zachwycić się zapachem drewna, bo dom jest cały drewniany, w jasnych naturalnych kolorach. W gościnnej kuchni dostałam kubas pysznej kawy i wielki kawał tortu fińskiego wlasnej roboty. Pyyyyyszny!!! Nie wiem, co ona na to, ale ja już po kilkunastu minutach czułam się tak, jakbyśmy się znaly wieki. Czuje się oczywiście braki w znajomości topografii nowo poznanej osoby, te ważne-nieważne szczegóły o ścieżkach i szlakach dziejowych, skąd ona tu, dlaczego ja nie tam itp, ale to szczegół. Natomiast to, co w znajomosciach nieuchwytne, podskórne, to co decyduje o tym, czy nadajemy na tych samych falach, czy mamy ochotę zakrzyknąć - JA TEŻ TAK MAM!!! - gdyby tego nie było, tej koleżeńskiej chemii, byloby to nie do nadrobienia, nie dałoby się tego wykrzesać ani milionem konwersacji, ani staraniami, byłoby letnio, miło, ale pasji żadnej. A pasja potrzebna w znajomości/przyjaźni tak samo bardzo jak w miłości. Rozmawiałyśmy o książkach, a jakże, o filmach, odkryłyśmy, że mamy współne mianownik jeżeli chodzi o historię naszych rodzin, bo obie jesteśmy urodzone na Ziemiach Odzyskanych, gdzie przybyły nasze rodziny (2 pokolenia wstecz). Ale głównie o książkach, przerzucając się tytułami i okrzykami - a to znasz, a to czytałaś? Ku mojej radości i zdziwieniu wiele z jej ulubionych powieści jest mi całkiem nieznane, co obudziło dreszcz emocji, bo nie ma to jak odkrywać lądy nieznane. Wielce udane było to spotkanie. Wielce obiecujace na przyszłość. Z zaraz następnego dnia miałam rozmowę kwalifikacyjną do pracy w biurach miasta, takie coś jak nasz urząd gminy, ale bez administracyjnej części, meldunki, podatki itp, tylko taki społeczno-kulturalny dział, gdzie organizuje się inicjatywy lączące lokalną społecznośc, pomaga ludziom pisać pisma czy CV, opiekuje się ten dział kościołem, bo nie ma tu zakonnic, dba o czystość miasta, uczestniczy w organizacji festiwali, prowadzi kursy dla mieszkańsców, jest gospodarzem różnego rodzaju spotkań na wysokim szczeblu, zajmuje się promocją miasteczka itp. Praca polega więc na pracy administracyjnej, przy tworzeniu strony internetowej, pisaniu biuletynu informacynjego, co się dzieje w parafii, ale też obsługiwaniu spotkań w siedzibie. Chciałabym tam pracować, to jest kontrakt tylko na 1 rok, kiedyś były 3, ale skrócili, taki projekt dla osób, które nie mają pracy, a chciałby coś zrobic dla lokalnej społeczności, przedłuża im się zasiłek o czas pracy, czyli zamiast roku, trwa 2. A że zasiłek jest wielkości takiej, jakby osoba pracowała na pół etatu, tu też jest do przepracowania tylko 19 godzin. Ale jest się w centrum wydarzeń, poznaje się ludzi, to moze zaowocować pracą na stałe, dobrą posadą, a nie czymkolwiek. Tak sądzę. Wyniki za tydzień, duzo chętnych było. Myślę, że wypadłam bardzo dobrze, gdyby się okazało, że i tym razem nic z tego, to ja już nie wiem, jak te rozmowy powinnam przechodzić. Mówiłam dokładnie to, co oni chcieli usłyszeć, takie gadki o duchu współdziałania i pracy na rzecz rozwoju miasteczka, na rzecz ludzi tu mieszkajacych itp. Zrobiłam risercz i wiem, że chcieli też usłyszeć o tym, że chciałabym się uczyć, brać udział w kursach, no to im powiedziałam, że mogę i na studia iść, gdyby zapłacili, doktorat zrobić, gdyby było trzeba, badania nad ukraińskim seksem hihi, gdyby chcieli. Tego ostatniego nie powiedziałam głośno. Już większej gwiazdy z siebie nie mogłabym zrobić. Jeżeli tym razem polegnę, następnym przyjdzie mi się chyba rozebrac. Chociaż nie, bo mogliby uciec z krzykiem :-) |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|