Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli

Wpisy z tagiem: śnieg

niedziela, 28 listopada 2010

Zdjęcia znowu pstrykane pod wieczór i do tego bez lampy błyskowej, specjalnie, bo z lampą gubą koloryt

To jest droga z mojego domu do miasta, musimy zejść w dół i już jedna z głownych ulic.

Dziedziniec szkoły Wojtka (secondary school) Próbowałam uchwycić psa, ale on jest jednak za szybki :-)

==========================================================

Cały dzień sypało śniegiem, dopiero pod wieczór mogłam wyjść i trochę popstrykać. Jest tak pięknie, jeszcze nigdy tyle śniegu tu nie było. Ja w każdym razie nie pamiętam, a i sąsiadka mówiła, że też nie. A ona tu urodzona.

Franek był z nami na tym spacerze, w pewnym momencie łapy mu zmarzły i musiałam go nieść, ale tylko chwilę, bo jak mu tylko lód odtajał i mu rękami podgrzałam biedne poduszeczki na spodzie, to się znowu rozbrykał.

Pięknie jest. Pod stopami skrzypi śnieg, mróz delikatnie szczypie w nos. Ciiiiisza i wszechobecna biel.

Paradę świąteczną odwołali, a tak się małżon wczoraj strał i po ciemku z synem po ogrodzie biegał, żeby lamki pouwieszać na naszych choinkach - światełka w mieście, to i u nas wszystko musiało być gotowe. Tam nie zapalili, ale u nas ogród rozświetlony. Ach, jak ja uwielbiam ten czas.

Jutro Wojtek nie idzie do szkoły, właśnie podali.  Zimą dzieci się cieszą :-)

A ja zimą słucham starych piosenek, ostatnio w nowych wykonaniach Roda Stewarda, Westlife i Michaela Buble. Ta przyczepiła się do mnie w szczególności, podobała mi się już w wykonaniu Deana Martina, ale Buble łaczy to, co najfajniejsze ze starego, z nowym. Taka muzyka, dla mnie, tylko zimą.  Chodzę po śniegu i podśpiewuję - Swaaaay with me, sway with me....

On to jednak robi lepiej

sobota, 27 listopada 2010

Hurra. Pierwszy śnieg. Czuję się, jakbym znowu była dzieckiem :-) Siedzę i gęba mi się śmieje od rana. Wiem, że nie powinnam, że to nam zycie utrudnia, że musiałam zrezygnować z wyjścia na kręgle z ludźmi z platformy interkuluturowej, że Wojtkowi przepadły urodziny kolegi (miał jechać na paintball) i dzisiejszy koncert (założył z kolegami band i to miał być ich pierwszy występ), że może się okazać, że jutrzejsza parada zostanie odwołana (tego akurat bym nie chciała), ale nic na to nie poradzę - CIESZĘ SIĘ! Co się nie odwlecze, to nie uciecze, Wojtek na pewno jeszcze zagra, ja na pewno wyjdę jeszcze na kręgle, a widok za oknem rekompensuje mi wszystko. Zaduma przychodzi tylko wtedy, kiedy myślę o ludziach, którym może jest zimno, może nie mają chleba w domu i boją się wyjść na tą ślizgawicę, może są bezdomni i dla nich to ciężki czas, ale co poradzę, że się CIESZĘ.

A na ogniu wesoło pyrczą bitki wołowe. Dzisiaj z braku oleju czy oliwy bezsamkowej, musiałam użyć trochę tej z oregano i trochę o smaku chilli i wiecie co - wyszły wyśmienite. Tajemnica mojego sosu, który powstaje naturalnie, bo tylko odrobiną mąki podpruszam bitki, kiedy je obsmażam, to jabłka posypane majerankiem, uprzednio pokrojone w cienkie plasterki i dodane do mięsa, które w głębokim naczyniu już spoczywa na podduszonej cebulce. Oprócz tego kilka grzybków zebranych przez szwagierkę Jankę przeważnie (tylko prawdziwki), w tym roku przez męża, bo pojechał do Polski w sezonie grzybowym.  A w połowie duszenia dodaję piętki chleba na zakwasie.  Ostatnim czynnikiem ważnym, oprócz mięsa oczywiście, jest czas. Musi pyrgać na małym ogniu długo. Ależ pachnie! Zaraz wstawię kaszę gryczaną. Buraczki mamy w słoikach już od miesiąca, będą jak znalazł.

A w telewizji zaczęły się reklamy świąteczne, kawy, czekolady itp. Może to paszteciarstwo, ale je uwielbiam i ta muzyczka, taka sama od lat, przywodzi pamięć świąt spędzanych jeszcze w Polsce, w ciąży, w mieszkaniu na Wyki i w tym na Poznańskiej ... Ozdoby mam nadal te same, co wtedy, bo przyjechały do mnie z Polski, kiedy kupiliśmy tu dom. Już niedługo będziemy ubierać choinkę, bo tu robi się to wcześniej, na początku grudnia.  Już nie mogę się doczekać.

I proszę mi się nie śmiać z tego zdjęcia na samej górze, wcale nie jest tak łatwo uchwycić płatki w locie idiot kamerą :-) do tego o zmierzchu. Biegałam wokół domu, aż sąsiad mnie spytał, czy wszystko w porządku, a ja próbowałam zdążyć przed zmrokiem

O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!