Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli

Wpisy z tagiem: sny

piątek, 09 kwietnia 2010

Mama w szpitalu. Ulga, że ją przyjęli, podobno to tylko zapalenie pęcherza, pewnie zaniedbane, bo bolało wcześniej, a podejrzewali coś innego i w tym kierunku badań nie robili. Dobrze, że to tylko to. Mam nadzieję, ze to tylko to. Przykro mi, że nie jestem na miejscu, wpadłabym codziennie, a tak ona tam sama. Fakt, nie zgadzamy się, czasem bywa strasznie dla mnie niedobra, ale i tak się z tym źle czuję, że mnie tam nie ma.

O jakiegoś czasu mam same złe i męczące sny. Ale ten ostatni to już przeszedł sam siebie. Śniłam, że spotkałam Papieża, naszego Jana Pawła II. Przytulił mnie i powiedział, że moge mu wszystko wyznac, że jemu mogę się wyspowiadać i zawierzyc największy mój ból, że On, tam na wysokościach, przez niego mnie usłyszy i zrozumie. Przytulił mnie do tej białej sutanny, a ja poczułam spokój i jakieś takie ukojenie. A zaraz potem zrobił się szum i okazało się, że z całej Europy zjechały głowy państw i jakaś ważna konferencja się odbywa i cały ten spokój i lekkość duszy zniknęła. Ludzie stali na zewnątrz jakiegoś budynku, ze mną moje dzieci, maż nie wiem gdzie i obserwowali tych ważnych mążów stanu, jak tak wchodza do restauracji i wychodzą, nad czymś tam debatują. Po jakimś czasie wyszli panowie czarni i zaczęli nam rozdawać białe kombinezony, takie jak na podróże kosmiczne, połączone z chełmem z szybką. Kazali nam się w to ubierać natychmiast. Ja sie ubrałam, ale podążyłam w stronę budynku, gdzie byl Papież i zarządałam, zeby mnie tam wpuścili, ze chcę go zobaczyć. Oni zaczeli na siebie spoglądać i dawać sobie oczami znaki, ale mnie wpuścili. A tam, jakby w poczekalni w szpitalu, pełno ludzi i ja szukam Papieża, ludzie śmieja się i dogadują - patrz, nie poznaje go, wcale go nie poznaje. Nagle dojrzałam nosze ze strasznie pokierewszowanym człowiekiem, po okaleczających operacjach, z rurką tracheotomiczną, bandażami wszędzie, po operacji plastycznej w celu zmiany wyglądu, powykręcanych nogach owiniętcyh zakrwawionymi bandażami, a w jego żyły kapała kroplówka z wrzącej wody. Obok niego siedział jakiś kardynał w przebraniu normalnego człowieka i dawał mu znaki, żeby zakończył cieprpienie zatykajac rurkę. A Papież wychrypiał, że jeżeli to ma uratować tych ludzi na zewnątrz, to on to zniesie. Wybiegłam z budynku, bo dali mi znak,  ze nie chcą ratunku, ża mam się wycofać, nie robić zadymy. Kiedy stanęłam na zewnątrz zobaczyłam tłumy dzieci bawiące się piłką, śmiejące się, wcale nie załozyły tych kombinezonów. A do mnie szedł syn, mój dwumetrowy nastolatek, w słońcu, taki uśmiechnięty. Zmierzałam w jego kierunku, zdajac sobie sprawę z koszmaru, który dzieje się za tamtymi drzwiami. Życie płynęło dalej, swoim torem. W powietrzu wisiała katastrofa, ale póki co, nikt sobie nie zdawał z tego sprawy. Tylko ja i ten ciężar mnie przytłaczał.

Ileż ja bym dala, żeby nie przyśnić tego snu!

Tagi: sny
12:57, kasia.eire , Dziennik
Link Komentarze (9) »
O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!