|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: podatki
czwartek, 20 maja 2010
Od mniej więcej połowy stycznia leży u mnie w kuchni biała koperta A4, gigantyczny symbol zaniedbania podatkowego, który pozostawał wyrzutem na moim sumieniu, az do dziś. Wstałam ktoregoś dnia, spojrzałam i pomyślałam - będzie tego, nie bedzie koperta pluła nam w twarz, trzeba się z nią rozprawić. W tym roku postanowiłam być systematyczna, w celu uniknięcia zapaści nerwowej spowodowanej nieposiadaniem różnych potrzebnych dokumentów, które wskazywalyby na wysokość zapłaconych odsetek up-to-date kredytu hipotecznego, numeru identyfikacyjnego pracodawcy męża, wysokości zaplaconych składek emerytalnych netto, patrz formularz be-coś tam, jeżeli go nie dostałeś, upomnij się we właściwej miejscu zamieszkania jednostce, numeru referencyjnego przyznania nam ulgi podatkowej at source, czyli odliczania zanim powiedzą ile to mamy zapłacić co miesiąc za dom, już o pomniejszych numerach nadanych w milionach sytuacji nie wspomnę. Co roku obiecuję sobie, że skseruję formularz, już wypełniony i bedę miała te numery wreszcie pod ręką, ale jakoś potem tego nie robię. Ale tak w ogóle to z natury jestem systematyczna:-)) Dobra, przygotowanie to połowa sukcesu. Zadzwoniłam do kilku miejsc z prośba o wydanie zaświadczenia i płaconych świadczeniach, rachunku zbiorowego za śmieci (u nas się odlicza te koszta), zebrałam wszystkie P-60, P-45, i inne P oraz certyfikaty o income levy. Zapewniam was, ze to nie było łatwe. Wynalazłam faktury za leki płacone co miesiąc, które systematycznie zbierałam do systematycznej koperty, ale zupełnie zapomniałam, gdzie ją położyłam (po tygodniu ją znalazłam szukając dokumentów kredytu hipotecznego)... Co ja was będę tu epatować martyrologią podatkową, przeszłam Wisłę, przeszłam Wartę, po drodze zgarnęłam okulary i kalkulator i zasiadłam dzisiaj do wypelniania formularza na zwrot podatku za rok 2009 (u nas można się ubiegać o to do października). Rozłożyłam wszystko w kuchni, bo tam stół największy, zrobiłam mądrą minę, dodałam sobie otuchy - dasz radę Kaśka, a ile zaoszczędzisz nie idac do księgowego! - i zabrałam się do wypełniania kilkunastu stron A4, a jakże, które były prawdopodobnie tworzone pod wpływem obejrzenia w muzeum obrazu 'Męka Pańska'. Przeczytałam z uwagą wszystkie informacje jak wypełniać, co jest correct, a co nie, sięgnęłam po najlepszy dlugopis w domu, przytrzymałam jak dyrygent batutę przed koncertem życia i napisałam pierwsze litery - imię i nazwiko partnera/męża...
Szkoda tylko, ze mózgojad w moim mózgu głoduje i nie zorietnowałam się wcześniej, zanim wykonanałam tyle niepotrzebnych działań w celu uzyskania tych wszystkich dokumentów udawadniajacych dochód i wydatki, ze moge sobie to wszystko w tym roku darować. A tak liczyłam na te pieniądze!
|
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|