Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli

Wpisy z tagiem: rodzice

piątek, 26 marca 2010

 

Syn pojechał do córki do Dublina, ma wolne, więc się umówili, że zanim ona przyjedzie do domu, spędzą kilka dni razem, a w poniedziałek wrócą autobusem, bo z kolei córka będzie już miała przerwę świąteczną.

Pierwsze, co mi przyszło do głowy - będziemy znowu jak młode bezdzietne małżeństwo.

Zaraz potem przyszło mi do głowy, a właściwie uderzyło z siłą i powtarzalnością młota pneumatycznego, ze powinnam raczej przyzwyczajać się do określenia - stare małżeństwo, dla złagodzenia ciosu - stare dobre małżeństwo, już 'bezdzietne' i jeszcze bez wnuków. Bo przecież bliżej mi do momentu, kiedy i Wojtek na dobre wyfrunie z gniazda, niż do momentu, kiedy jeszcze nie było dzieci.

Bolesna to prawda.

A tak w ogóle to cieszę się z tego, że oni się tak kochają i chcą spędzać czas ze sobą, że Michalina nie gardzi bratem, bo młodszy, a on może i młodszy, ale na tyle mądry, że miło spędzają czas i nie jest to żadne poświęcenie ze strony siostry. Oglądają razem filmy, grają w gry, a jak jej chłopak przyjdzie z pracy, to pewnie będą rżnęli w tysiąca. A mnie tam nie będzie, buuuu. Lubię grać z nimi wszystkimi w karty. Najfajnieszy wieczór dla nas, również z okazji różnych uroczystości, jak na przykład urodzin czy świątecznych obiadów, to ugotować coś pysznego, upiec dobre ciasto, potem to wszystko skonsumować razem, włączając Marca, chłopaka Michaliny, a po posprzątaniu siedzimy w kuchni i gramy w karty do późnej nocy, popijając w niedużych ilościach alkohol albo herbatę, bo nie potrzeba nam trunków, żeby sie dobrze bawić.  Taka ze mnie nudziara.

Dzisiaj męża urodziny. Nakupował sobie kwiatków do ogródka, w prezencie.  Ogród, żeby wyglądał ladnie, jest kosztowny.  Dużo pracy i dużo pieniędzy, niestety.

Mąż koleżanki Kasi namawia nas jeszcze na kury. Ja nie chcę, bo gdybym chciała gdzieś pojechać, kto by sie nimi zajął? Nie żebym tak jeździła jak najęta, ale jednak od czasu do czasu. Pies ma miejsce hotelowe u takiej fajnej pani, która bardzo lubi, ale kur to ona nie weźmie.

Dziś idę do tej depresyjnej kobiety, dzień czwarty.  Trudno jest przebywać z osobą, która wciąż stoi  'pod deszczowymi chmurami'. Człowiek, chcąc nie chcąc, musi się zmoczyć. A do tego, ja wolę zrobić robotę szybko i mieć z głowy, a ona przeciąga - dzisiaj 3 godziny, jutro godzinę, bo musi gdzieś iść, a jeszcze innego dnia dwie. Pieprzenie kotka za pomocą młotka.

No nic, wyzej tyłka nie podskoczę, powiedziało się A, trzeba dojechać do Z.

wtorek, 02 lutego 2010

Być matką w Irlandii to nie lada wyzwanie. Szczególnie taką matką jaką ja chciałabym byc.

Po pierwsze, według standartów anglosaskich, tych współczesnych, jestem za sroga, za pryncypialna, nie mam względu na potrzeby moich dzieci, odmawiam im niezbywalnego prawa do swobodnego picia, również upijania się do nieprzytomności w ukryciu i późniejszego wymiotowania na chodniku, ku uciesze przechodniów, palenia, noszenia nieprzyzwoitych rzeczy (za krótki spódniczek, dekoldów do pępka itp), nie podoba mi się sypianie u swojego chłopaka w domu w wieku 16 lat i wiele wiele innych rzeczy.  Kiedy mojej córce nie pozwoliłam pojechać na dyskotekę w wieku 15 lat (w nocy do miesta odległego o godzinę jazdy przez góry, niby bezalkoholowa, ale tajemnicą Poliszynela jest, że piją w autobusie), matki innych dziewczyn namawiały mnie, żebym się złamała. I okazywały dezaprobatę, kiedy mówiłam stanowczo NIE.  Córka zaczęła wychodzić wieczorami dwa lata póżniej, nigdy nie wróciła pijana, nie jest w ciąży chociaż ma już prawie 20 lat i udało nam się jakoś uniknąć różnych niebezpieczeństw młodości. Ja czuję się wygrana, ale jakże zmęczona, że musiałam stawiać opór nie tylko jej zachciankom, bo inne dziewczyny to już od dawna to czy tamto, ale też i matkom, które dokładnie wiedziały, czego moje dziecko potrzebuje najbardziej.

Mój syn nie jeździ jeszcze na dyskoteki, ale często zaprasza kolegów do domu, równiez na noc. To jest dopiero gehenna. Wkurza mnie, że nie mówią dzień dobry i dziękuję, strasznie świnią przy stole, a najgorsze jest to, ze nie jedzą normalnego jedzenia, domowej kuchni, tylko muszę im serwować jakieś śmiecie typu chicken nuggets, frytki, ketchup (nikt tu nie rozumie tej nazwy, a ja durna myślałam, ze międzynarodowa, tutaj mówią red sauce, czyli czerwony sos). Pół biedy, kiedy wiem, że ktoś przychodzi, ale czasem jestem brana z zaskoczenia i wtedy moje klopsiki w sosie grzybowym, nadziewane polędwiczki z ziarnami i orzechami (Aniu dzięki za przepis), gołąbki, zupy wreszcie, powodują odruchy wymiotne u dzieciaków. Wyjmuję więc frytkownicę i smażę to dziadostwo. Nie, zebym nigdy frytek nie jadła, czasem fakt, nie mam obiadu i ratuję się czymś takich, ale żeby wciąż to samo? I nie chceć zjeść prawdziwego jedzenia, tylko wrzucać kotlety mielone pod stół (pies przyjmie wszystko)?

Koledzy syna to fajne chłopaki, nie ich wina, że rodzice fundują im wciąż to samo - wspomniane smażone gotowce, spagetti bolognese (z frytkami) i ziemniaczane wafle, a w najlepszym wypadku chińczyka czy hinduskie jedzenie z take away'a. Robią też zupy, ale mielone na kremy, więc moje z ziemniakami i kawałkami warzyw wygladaja na niedokończone.  Dziwię sie tylko, że nie uczy się już dzieci zachowania przy stole, jedzenia nożem i widelcem, siedzenie prosto i trzymania łokci przy sobie. Kiedy patrzę na te dwumetrowe jamochłony, zapowiedź przyszłych mężczyzn, na to jak siedzą jacyś poskręcani przy stole, trzymają widelec w taki sposób, że nie potrafiłabym tego nawet naśladować, noża nie uzywają w ogóle, a przy tym to naprawdę inteligentne i fajne chłopaki, o ile wyjdą poza ten mrukowaty styl, to mi włosy dęba stają, jakie to pokolenie dziwaczne rośnie. I takie niezadbane i zapuszczone przez dorosłych, w sensie tak zwanej kinder sztuby. Jak ci ludzie pójdą w świat?

23:15, kasia.eire , Dziennik
Link Komentarze (2) »
O autorze
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!