|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: Teatr Rozmaitosci
sobota, 02 października 2010
Wczoraj wyladowalam w Dublinie, ledwo dojechalam z lotniska do corki mieszkania, a juz musialysmy wychodzic do miasta, bo stolik w Yamamori byl na 7. Corka wszedzie chodzi piechota i kiedy mi tlumaczy, czy to daleko, czy nie, zawsze, ale to zawsze mowi, ze jakies 10 minut piechota. A ze to prawie godzina, to juz szczegol. Zreszta moze dla niej 10 minut, dla mnie dluzej, bo mnie ostatnio cos nogi reumatycznie bola. Doszlysmy na czas. Ja przez cale popoludnie tlumaczylam sobie, ze juz mnie zoladek nie boli, nie ma to jak skuteczna afirmacja. A ze nie jadlam przez dwa dni i nawet wczoraj bylam na sucharach i kislu, nie wiem, czy dzieci zrobily dobry interes zapraszajac mnie na kolacje, bo bylam glodna jak wilk. Tym razem postanowilam dac sobie czas na wybranie odpowiedniego dania, sluchalam porad Michaliny, zrezygnowalam z pierwotnego planu zamowienia sushi lub norimaki, a na main course czegos z kurczaka. W zamian wzielam sobie gyoza z porkiem i warzywami (takie smazone japonskie pierozki z biala rzepa w wiorkach), bo na zoladek po przejsciach surowizna mogla byc za duzym obciazeniem, a na glowne danie grillowane steki z tunczyka polane sosem teriaki na podlozu z warzyw z woka, z gotownym ryzem i salatka. Najpierw myslalam, ze salata z vinegarem do warzyw z woka, czyli takiego stir fry to niedobry pomysl, ale okazalo sie ze swietnie lamala ona smak slodkiego teriaki, a ryz dal kubkom smakowym odpoczac od tego slodko-kwasniego duetu, tak wiec wszystko razem okazalo sie daniem FANTASTYCZNYM. Udalo sie nie dac ciala z zamawianiem. Steki z tuny sa moim ulubionym jedzonkiem, bede je tak robila od tej pory. Mam w domu kilka butelek sosu teriaki, bedzie jak znalazl. Do tego wszystkiego pilismy sliwkowe wino, pycha. Potem przeszlismy piechotka (nogi mi juz w dupe wchodzily) nad rzeke, gdzie odbywal sie October Fest. Byla piekna pogoda, stoly na zewnatrz, jakis koncert. Serwowali kielbasy z grila, niemieckie przysmaki - precle, paczki, jakies wafle, placki ziemniaczane, frytki z czyms tam. Nie jedlismy, bo bylismy obzarci, ale piwko, dlaczego nie? A dzisiaj od raniutka na nogach. Pognalam na 10.50 do kina na Eat, Pray, Love (zaraz napisze o tym na blogu Notatki Coolturalne). Ale przedtem jeszcze obowiazkowa wizyta w Chapters, grzeczna bylam, kupilam tylko 4 ksiazki, z tego 1 dla Marka ('Poland' Michenera - nasza historia napisana przez Amerykanina jak powiesc, od czasu przed chrztem Polski do Solidarnosci i sierpnia) O drugiej bylam umowiona z Misia na lunch w Munchies, gdzie pracowala w lecie, a dzisiaj wlasnie obok miala konferencje grafikow, wiec spotkalysmy sie tylko na male co nie co, zobaczymy sie dopiero wieczorem na przedstawieniu Teatru Rozmaitosci T.E.O.R.E.M.A.T. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|