|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Wpisy z tagiem: szkoły
środa, 01 września 2010
No i kończy się laba, syn ma ostatni dzień wakacji, znowu rano będzie zamieszanie - a kanapki wziąłeś? Nie chcesz? Weź chociaż 2 euro, kupisz sobie coś do jedzenia, tylko nie junk food, cos zdrowego! A mundurek już do prania? Masz jeszcze czystą koszulę? Znowu trzeba jakieś książki kupić?! Czy oni nie maja sumienia, tylko płać i płać!.... Pamiętam swój pierwszy dzień w szkole. Moją wychowawczynią 1-3 była pani Królikowska. Miałam niebieski fartuszek z białym kołnierzykiem i dwoma kieszeniami, które ciagle wszystkim, mnie też, się obrywały. Darek Kluska ciągle obrywał linijką po łapach, ale nie tego pierwszego dnia. Na plecach dumnie niosłam NRD-owski plecak, kupiony na początku tygodnia w Berlinie, był żółty jak żonkile. Wejście do mojej szkoły podstawowej nr 11 w Koszalinie wyglądało tak
Typowa podstawówka. Na lewo wszystkie klasy szkolne, na dole stołówka, na prawo gabinety lekarski i dentystyczny (brrrrr), dalej sala gimnastyczna. Z tyłu boisko szkolne. I apele rozpoczynjace rok szkolny. Spiewaliśmy hymn - Wstań Marianie Zbuczku,wierny przyjacielu, coś tam coś tam - Marian Buczek był patronem, a my oczywiście, jak to dziaciaki, musieliśmy wszystko poprzekręcać. Pierwszego roku wyglądalismy tak
Podstawową szkołę wspominam dobrze, miałam fajnych nauczycieli, zgraną klasę. Najukochańsza była ta Pani między nami, czyli pierwsza wychowaczyni, a potem polonistka Wiesława Kościuk. Super nauczycielki, świetne kobiety. Pierwsze LO im Stanisława Dubois w Koszalinie było kolejne.
Zdawałam tam egzaminy, chyba najbardziej się nimi denerwowałam ze wszystkich, które mi potem przyszło zaliczać. I tu miałam szczęście, bo nie tylko dostałam się do wymarzonej klasy z rozszerzonym językiem angielskim, ale i klasę dostałam swietną. O tamtego czasu datuje się moja przyjaźń z Kają i Mileną (którą poznałam przez harcerstwo).
A nauczyciele w liceum to były prawdziwe legendy, po pierwsze prof. Początek od angielskiego, prawdziwa piła. Ale potrafiłaby głuchego nauczyć śpiewać. Dzięki niej nie mam problemu z angielskim. Kiedy przychodziła w czerwonym kostiumie z paskiem i takich samych kaloszach - padal na nas blady strach. Bedzie kosić, przebiegało po korytarzach i tak właśnie było. Kiedyś wywoływała do odpowiedzi Michała, ale u nas było kilku i nie wiedzieli który, jeden z nich malo nie zemdlał, tak się przejął. Ciekawe, czy ci wszyscy nauczyciele wiedzą, jak ważni byli dla nas, jak wiele im zawdzięczamy, przynajmniej niektórym, a jeżeli nic, bo może niektórzy nie mają czego, to chociaż dobre wspomnienia po sobie pozostawili. Cieszę się, ze miałam szczęście, chodzić do fajnych przyjaznych szkół i spotkać na swojej drodze sensownych ludzi, którzy mnie uczyli. Dzisiaj pierwszy września, zawsze w ten czas myślę o swoich latach szkolnych. Cieszę się, ze były tak szczęśliwe. |
Archiwum
O autorze
Ostatnie wpisy
Zakładki:
A) Konkurs Blog Roku 2011
Blogi Kulinarne
Czytam innych
Kontakt - kasia.eire@gazeta.pl
Mój blog o książkach, filmach i inne zapiski coolturalne
Mój szablon od Auel
No copyright infringement is intended - copyrighted images are being used for criticism, comment and news reporting only, referring to the fair use clause of copyright law. This site is not for profit
Wszelkie prawa zastrzeżone. Materiał ten nie może być kopiowany, publikowany i rozprowadzany w żadnej formie, bez pisemnej zgody autorki.
Tagi
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|