Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Gębę mi odjęło

W czwartek byłam w Dublinie na chirurgii szczękowej na operacji. Nasz szpital został zalany, kilka oddziałów zamknięto i z tego powodu podpisano umowę z prywatnym szpitalem w stolicy na wykonywanie tych zabiegów, na które czekają pacjenci z naszego hrabstwa. 

Wydawało mi się to wszystko przesadą, nawet chciałam zdecydować się na powtórną próbę usunięcia korzenia przez miejscowego dentystę, ale okazało się, ze to jednak był dobry pomysł, poczekać.

Ale od początku.

Najpierw była konsultacja, konieczna ich zdaniem. Wydane pieniądze na podróż, stracony dzień, ale co tam, ich to nie interesuje. Trudno.

Potem stawiłam się na umówiony termin. Myślała, że usiądę sobie na fotelu dentystycznym i pan doktor mi zrobić bzyt piłką do usuwania przyrośniętych korzeni i będzie po wszystkim. Wishful thinking - chciałabym. 

Zamiast tego wręczyli mi gajerek i kazali się do gaci rozebrać.

Pytam, czy na pewno wiedzą, ze ja z zębem, bo żeby zęba na golasa?

Ale oni, że tak, bo ja na główną salę operacyjną idę. 

 

 

Wdzianko całkiem takie, jak Nicholsona w 'Lepiej późno niż później', kiedy to paraduje nawalony po zastrzykach, po korytarzu szpitalnym z gołym tyłkiem. Wyobraziłam sobie tę scenę i podstawiłam zamiast niego, siebie, obrazek mnie tak rozśmieszył, że kiedy weszła pielęgniarka, była niezwykle zdziwiona, ze się zaśmiewam, zamiast umierać ze strachu. Prawda jest taka, że ja tak mam, jak się bardzo boję, zaczynam dostawać głupawki i mi śmieszno jest.

Daaawno temu, kiedy byłam w szpitalu w celu usunięcia kamieni wraz z woreczkiem żółciowym, przysłali do mnie psychiatrę, bo siedziałam na łóżku chwilę przed operacją, machałam nogami i zaśmiewałam się z tego, ze w tym durnym operacyjnym czepku wyglądam jak traktorzysta z PGR. W ogóle mi wesoło było, co wydało się bardzo podejrzane i postanowili mnie skonsultować z odpowiednim ciałem medycznym. Ciało orzekło, że wszystko ok, po prostu taka samoobrona i wydalo mnie pod nóż. 

I tym razem poszłam pod piłę, odwołania nie było.

Najpierw pan doktor, niezwykle przystojny facet z klasą, myślał, że to będzie kaszka z mlekiem, odesłał dwie panie z obsługi sali, coś tam pogrzebał i go zdziwko chapło, że nie poszło łatwo. 

No to bardziej pogrzebał i nadal nic. 

Potem straszył tego korzenia, że jak się nie zdecyduje, to będzie musiał użyć piły, ale korzeń nic sobie z tego nie robił. No i użyto sprzętu ciężkiego.

Powiem tak, najpierw byłam przerażona, potem mi było wesoło, a na sali jakbym to nie ja tam leżała. Aż mnie facet pytał, czy ja mu tam przypadkiem nie usypiam. 

A to moje zdolności medytacyjne, które mi się włączają w takich chwilach. Szkoda, ze nie zawsze w stresie, tylko w takich spektakularnych sytuacjach, że mi sprzętem ostrym po kościach w gębie jeżdżą. 

W każdym razie udało się, po godzinie pacjent zaopatrzony poszedł do sali pooperacyjnej. Pojechałam właściwie, na leżąco. 

Po  kolejnych 60 minutach, pojechałam do sali i mi zapodali herbatę i tosta. Myślałam, że nic nie będę jeść, ale wtranżoliłam jednak, bo przed zabiegiem miałam nic nie jeść od siódmej rano, a to była już prawie szesnasta. Głodna byłam.

Wypuścili mnie gdzieś o piątej, w trasie do domu byliśmy już po 40 minutach, ale bardzo to był zly moment na wyjazd z Dublina, bo korki, ludzie pracę skończyli. A na dodatek na autostradzie spaliła się ciężarówka i była tylko jedna nitka czynna, jechaliśmy wiele kilometrów na jedynce, posuwając się o metr na minutę. Zamiast niecałych 4 godzin jazdy do domu, jechaliśmy ponad 5. A ja już bez znieczulenia i na tabletkach, które mi nie za bardzo pomogły. 

O matulu, jak ja się umęczyłam.

Na drugi dzień masakra, ból, walka z jego opanowaniem, dużo mi dały rady udzielone przez znajomych na fejsie, w każdym razie przeżyłam i dzisiaj już lepiej.

Chociaż nadal boli, ale już wiem, jak to opanować. 

Na pocieszenie dostałam pocztą książkę, wcześniej zamówiona i ręcami Kaliny dostarczoną autorowi do podpisania, własnie doszła, kiedy najbardziej chlipałam we własny mankiet, że już nie daję rady znieść tego bólu. Perfect timing. Uśmiechnęła mnie.

 

 

Oprócz tego dotarły pocieszajki w postaci ebooków od znajomych, och Wy wiecie, jak oderwać moją uwagę od trudnych spraw. 

Zebrałam obowiązkowy zestaw rekonwalescenta i udałam się na łóżko, żeby oddać się całą sobą chorowaniu, a raczej dochodzeniu do siebie. I to jest jedyna dobra strona bycia niedysponowanym. 

 

niedziela, 06 lipca 2014, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2014/07/06 12:00:44
No to mialas jazde na calego i dobrze ze juz jest Ci lepiej :-) Ja ostatnio, jak zrobila mi sie ropa pod dopiero co zaplombowanym zebem, to myslalma ze bede gryzc tynk z sufitu, najlepsze bylo to ze dopadlo mnie jak wsiadlam do metra i to zupelnie bez ostrzezenia, jak grom z jasnego nieba. Lyknelam ibuprom, ktory zawsze mam przy sobie w razie naglego ataku migreny, ale przeciez zadne taletki nie dzialaja na ten tychmiast, wiec rzucalam w myslach tymi na k... i tak przez 45min. Jak wysiadlam na swojej stacj, to od razu dopadlam Boots'a i nabylam na wzmocnienie efektu przeciw bolowego panadol, a potem lykalam na zmiane, aby jakos przezyc do wizyty u dentysty. A teraz jeszcze mnie czeka usuniecie prawej dolnej osemki i troche mam pietra jak sobie przypomne to co sie dzialo jak mialam usuwana ta lewa, tez mialam niezla jazde. Pocieszam sie tym, ze jak korzen bedzie wygladal podobnie to tutaj maja przynajmniej w gabinetach na miejscu pozadne rentgeny i od razu bedzie wiadomo co tam w szczece siedzi. Trzymaj sie ))))
-
2014/07/06 12:28:44
dina - tutaj też mają rentgeny, ale co z tego, jak na nim nie było widać,że mi korzeń całkiem na ament przyrosł do kości. I to tak, że nawet ten chirurg miał problem. Powiedział, że piłki używają w ostateczności, bo usuwanie korzenia z kawałkiem kości wiąże się z tym, że ten ubytek kości powoduje właśnie największe dolegliwości bólowe. Ale użyć musial, bo nic innego nie dalo rady. Taki straszny ból zęba odejmuje rozum, nie lubię tego
-
2014/07/06 16:37:25
Kasiu, wspolczuje!!! Znam te bole, operowana bylam dwa razy i nie ma nic gorszego jak skrobanie w szczekach. Podziwiam te osoby, ktore daja sobie wkrecac sztuczne zeby, brrrr! Wyglada na to, ze bede szczerbata na bardzo stare lata.
Mam nadzieje, ze klopoty ze zdrowiem mina i najblizsze lata beda zdrowe. :-)))))
-
2014/07/06 17:04:20
kristofko - nie wiem, co będzie za jakiś czas, bo już teraz widze, że to najgorsze jest z tych 'starzejących' się problemów. Sztuczna szczęka pewnie też nie najlepszy pomysł, bo tojednak sztuczne. Wkręcanie też niefajne, zresztą to juz teraz tak drogie, że nie sądzę, żeby mnie było kiedyś tam stać.
-
2014/07/06 17:24:37
Koleżanka poszła na wyrwanie korzenia. Pani się męczyła, męczyła, wreszcie stweirdziła, że nie da rady i że to do szpitala trzeba. Koleżanka pojechała do Polski, sprawę załatwiła, przy okazji załatała ubytek...
-
2014/07/06 17:30:08
justinehh - tak się czasem zdarza przy korzeniach, że się go naruszy, potem po jakims czasie wychodzi prawie sam. To nie jest nieumiejętność, a tak się sprawy mają po prostu. Mój chirurg robi rekonstrukcję szczęki po wypadkach i chorobach, jest bardzo dobry, a nie dał rady bez narzędzi mechanicznych.
-
Gość: kate, *.threembb.ie
2014/07/06 17:32:41
Kasienko mysle ,ze juz lepiej sie czujesz.Najwazniejsze ,ze juz ten zab nie bedzie Cie meczyl wiecej.Zdrowka zycze.
-
2014/07/06 17:55:00
Kate, dziękuję
-
2014/07/07 14:22:18
w kazdym razie podziwiam za dzielnosc!
-
2014/07/13 20:25:06
Najważniejsze, że już po wszystkim! :-))))

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!