Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Teatralnie, poszpitalnie, nie-pączkowo i latająco

Po kolei - mama pojechała do domu, ale z tego, co rozmawiałam, jest nieźle. Leki tylko kosztowały jak za zboże, ale dla wszystkich, którzy mieszkają w Polsce to chyba nic nowego.

Teatr okazał się strzałem w dziesiątkę. Wprawdzie miałam marny ubaw, bo martwiłam się mamą i z torebki wysyłałam smsy, lepiej by mi było w ogóle nie pójść, ale po pierwsze - w domu były urodziny syna i byłoby mi  jeszcze gorzej zebrać myśli w rozgardiaszu i grupie prawie dziesięciu nastolatków, a po drugie bilet to mój prezent walentynkowy, nie dało się tego spektaklu obejrzeć inaczej, a prezent to prezent.

Sztuka była wystawiona przez znaną trupę teatralną Rough Magic Theatre Company, tytuł Plaza Suite. Jeden pokój w hotelu, trzy pary tam zamieszkujące, trzy historie, jedna cecha wspólna - o życiu, o związkach i śmiesznie. Nie dlatego, że były jakieś gagi, że się ktoś na skórce od banana przewrócił, ale dlatego, że dialogi były pełne humoru, chociaż dotykały ważkich tematów. Tak też można, a nawet trzeba.
Córka kupiła bilety na ten sam spektakl, ci sami wykonawcy, ale grany w Dublinie. U nas bilety 20, w stolicy 36 najtańszy.

 

Zobaczcie filmik reklamujący spektakl





Tego dnia zaliczyłam swój pierwszy sukces dietetyczny. Przed spektaklem usiadłyśmy we włoskiej restauracji na przekąskę. Wcześniej nie miałam nic w ustach oprócz chwytanych w pośpiechu owoców i śniadania. Zanim zorganizowałam przyjęcie synowi, zanim podzwoniłam w sprawie mamy, już musiałam jechać do Letterkenny, to prawie godzina drogi. Usiadłam w restauracji, przejrzałam kartę i powiedziałam sobie - dobra, stres wielki, nic nie jadłam, do łózka idę za kilka godzin, zjem pizzę. Comfort eating mi się włączyło. Trwałam w tym postanowieniu, aż do przyjścia kelnerki. Kiedy przyszło do zamawiania poprosiłam o... kurczaka w lekkim sosie cytrynowym, a zamiast ziemniaków czy frytek - sałata z lekkim dressingiem.
Siedziałam potem i sobie w brodę plułam - dostanę pewnie tradycyjnie (bo ja zawsze zamawiam najgorsze danie w danym miejscu) jakieś g.. którego nie zjem i padnę trupem.
Moja decyzja została nagrodzona jednak przez los, bo na talerzu dostałam strasznie smacznego kurczaka z grilla, polanego nie jakimś ciężkim sosidłem, a dużą ilością świeżo wyciśniętego wraz z miąższem soku z cytryny zmieszanego z łyżką lub dwiema sklarowanego masła, sałata też była świetnie i lekko przyprawiona. Fantastyczny posiłek, lekki i mieszczący się w ramach mojego dnia diety, bo właśnie powinnam jeść pierś drobiową. Wygrałam z własną słabością do zajadania stresów i było mi z tym dobrze.
A dzisiaj NIE zjadłam pączka, ani faworka (pewnie dlatego, ze go nie miałam), ale też i nie szukałam. Wprawdzie byłam w sklepie i miałam taką myśl, żeby zahaczyć o stoisko z pączkami i wyjąć jednego i w ukryciu skonsumować, ale w porę stwierdziłam, ze to by było jednak żałosne i wpędziłoby mnie w dół bez dna.
I to też było zatrzymanie się przed zajedzeniem stresu, bo wczoraj w nocy kupiłam bilety do Polski i przeżywam to cały czas.  Moje wizyty w kraju zawsze są trudne, przykre i wykańczające mnie nerwowo na tyle, że leczę je jeszcze wiele tygodni po powrocie. Nic to, w garść się trzeba wziąć.
Strasznie trudno być dorosłym. 

piątek, 17 lutego 2012, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/17 01:01:57
oj, trudno byc doroslym.
zazdroszcze moim dzieciakom :)

ale coz robic, uciec sie przed dorosloscia nie da. a nawet jak sie ucieka - to tak naprawde wstyd.

wiec trzymaj sie dzielnie :) jak na Dorosla Kobiete przystalo. aha! rower jest piekny i masz na nim jezdzic z piesnia na ustach i duma w sercu!! a panowie sa smutne wapniaki i sie nie znaja! o!

pzdr z drugiego konca wyspy :)
-
2012/02/17 01:07:37
ukryta - najpierw przeczytałam 'z pleśnią' na ustach i zdumienie odebrało mi mowę, hehe. Na szczęście doczytałam dokładnie.
Masz rację ucieczka to wstyd, ale czasem by się chciało wsadzić głowę w piasek
-
2012/02/17 01:28:25
Jestes inspiracja. Czasem diabel gorszy niz go maluja! Ja zadaje sobie pytanie w obluczu stresu - no ale co moze sie stac? Powie mi co ktos? No to co? Ode mnie bedzie zalezalo czy to mnie dotknie. Trzymaj sie Kasiu!
-
2012/02/17 08:42:23
Kasiu - jeśli byłabyś zainteresowana, mam fuchę:-) tłumaczenie dość obszernego tekstu (67 stron) z ang. na pol.branża techniczno-motoryzacyjna. Chętnie opowiem o szczegółach, napisz proszę na mojego maila: karolina.n.dias@gmail.com jeśli temat Cię interesuje.

Sprawa dość pilna:-)

Pa
-
2012/02/17 08:48:43
Tak doroslym byc to strasznie trudno jest i teraz sama sie zastanawiam dlaczego bylam taka gluoia i tak mi sie do tego spieszylo? A teraz jak ciezko i trudne decyzje wisza nad glowa grozac tym ze sapdna na nia jak lawina to chciala bym znalezc sie u babci i znowu zbiegac na bosaka z gory do potoka w letni dzien, jesc rosol i zbierac dzdzownice dla kur.
-
2012/02/17 11:36:27
incazinha - już wysyłam maila
-
2012/02/17 11:38:17
dina - cóż ja mam powiedzieć, ja nawet nie mam takich wspomnień, których się mogę czepić, chyba, ze tych tak daleko, ze ledwie je sobie przypominam. Raczej czuję je niż pamiętam.
-
2012/02/17 11:41:32
Swietnie, ze tak sie dobrze trzymasz z jedzeniem!
Mnie tez wizyty w kraju w duzym stopniu mecza i odchorowuje po powrocie stresy, szkoda, ze tak jest.
Sciskam:)
-
2012/02/17 12:09:05
sad.a - a no szkoda. Znam takich, którzy tam na skrzydłach lecą, tęsknią, wizyty są zawsze wspaniałe. A ja tylko łzy
-
2012/02/17 17:05:17
Moja przyjaciółka tak ma. Tęskni za Polską, wraca do Stanów ze łzami w oczach. Z tym, że nie ma tu bliskiej rodziny tylko przyjaciółki właśnie.
Kasiu, czy u Ciebie też tłusty czwartek jest obchodzony? Jakoś myślałam, że to polski zwyczaj...
Pozdrawiam
-
2012/02/17 17:43:18
Rozbroiłaś mnie kompletnie tą trudną dorosłością! :-))))))
-
2012/02/17 18:02:41
Rozbroiłaś mnie kompletnie tą trudną dorosłością! :-))))))
-
2012/02/17 21:17:33
krystynko, tutaj tyle Polaków i polskie sklepy, to i można powiedzieć, że obchodzony. No i zdjęcia na Facebook wszędzie. U nas Pancake Tuesday.
-
2012/02/17 21:17:48
fusillo - w jakim sensie?
-
Gość: ewa, *.range86-161.btcentralplus.com
2012/02/18 15:03:41
Hej Kasia, gratuluje wytrwalosci ! ja jakos nie moge przelamac moich/ naszych nawyków zywieniowych, choc widze, ze zajadam stress, nie wiem jak sie zmotywowac i pocieszam sie, ze oby do wiosny...choc najlepiej zaczac od teraz...ale jakos ak mi sily brak....trzymaj sie dzielnie i tak jak ktos juz wczesniej napisal , to my decydujemy na ile nas jakies sytuacje dotykaja....wiem, ze nie jest to latwe ani proste, ale jak to mówia malymi krokami dojdzie sie do celu....zreszta sama wiesz :) pozdrawiam serdecznie
E z D
-
2012/02/18 17:10:42
Gratuluję sukcesu w restaruacji. Ja się musze w koncu za siebie zabrać. Ale chyba poczekam na wiosne ;).
-
2012/02/18 17:50:09
Ewo i Mamo pietruszki - wiosna jest dużo lepsza do odchudzania, ale tak naprawdę w głowie musimy byc gotowe, wiosna czy nie.
-
2012/02/19 16:50:59
A ja zjadłem dwa pączki :-) Nie mogę się odpędzić od Twoich nuggetsów, które przedstawiłaś w jednym z poprzednich wpisów, właśnie kolejna partia siedzi w piekarniku :)
-
2012/02/19 21:42:13
Adamie - cieszę się, że przepis się przydał. Nie moje one jednak, a dietetycznki Makarowskiej Magdaleny, myślę, że wiele więcej z jej książki przepisów by ci podeszło. My dzisiaj mieliśmy kurczaka limonkowego, pycha. A kurczak na szpinaku też obłędny.

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!