Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

O klęsce, która na końcu dnia zwycięstwem się okazała.

Już o tygodnia wiedzieliśmy, że w polskiej szkole w tę niedzielę, po lekcjach, odbędzie się bal karnawałowy. A jak bal i rodzice, to mieliśmy poważne podejrzenia, chociaż może powinnam powiedzieć nadzieje, że będą domowe wypieki, bo u nas w szkole mamy potrafią piec pyszne ciasta.
Zbywałam te łakomczuchowe odczucia milczeniem i starałam się sama przed sobą nie dopuszczać do siebie tej świadomości.
Kto powiedział, że kobieta w Raju mężczyznę kusiła? To bzdura. Kształtami może tak, ale na pewno nie jabłkiem. Bo jabłkiem kusił Ewę Adam.
Mąż w środę, z iskrą w oku strzelił we mnie tekstem, jak kulą z bazuki - ale w niedzielę to sobie zjemy kawałek ciasta, rozpustę odstawimy. I mi w tyle głowy wyrwał ogromną dziurę.
Odchudzamy się razem, więc i on jest wystawiony na męki spowodowane odstawieniem od tego i owego.
Jak powiedział te słowa, życie już nie było takie łatwe. Liczyłam dni do niedzieli. Furtka do piekła się otworzyła, diabeł kusił.
Kiedy jechałam dziś do szkoły, miałam na uwadze, że zgrzeszę. Zawczasu wynajdywałam sobie usprawiedliwienia, że grzeczna byłam, że się stosowałam, że przecież od tego się nie umiera, nikogo nie krzywdzę, to w końcu nie hazard, nie alkohol i nie narkotyki.

Dopiero około 13 mogłam się dorwać do słodkości. Powstrzymałam się przed kremowymi ciastami i sięgnęłam po chudy placek z jabłuszkiem. Zjadłam mały kawałek i dumna z siebie zaczęłam zapominać o całej reszcie, górach dosłownie, pysznych ciast innego, cięższego kalibru.
Aż do momentu, kiedy mąż wparował do sali (w ogóle jakoś dziwnie innymi ściezkami chodziliśmy dzisiaj) z talerzykiem na którym piętrzył się kawałek kremowego ciasta z galaretką.  Pomyślicie - jeden, to jak się mógł piętrzyć. Ano mógł, był złożony z kilku warstw, galaretki, kremu, wieżowiec rozkoszy można rzec.
Nie było już dla mnie ratunku, udałam się do kantyny i też nałożyłam. Nie było już talerzyków, więc podano mi kilka serwetek i plastikową łyżkę.
Usiadłam przy szkolnym stoliku na stołówce i zaczęłam jeść. Z tej serwetki, ciasto było pyszne, z orzeszkami, makiem, ale zaczęło mi się mazać na tej serwetce papierowej i plastik mi przeszkadzał, wszystko było nie tak.
Wróciłam do sali bibliotecznej, czyli chemicznej zamienionej na bibliotekę, jak co niedziela, z poczuciem 'dobrze spełnionego obowiązku zaplanowanego zgrzeszenia' i mnie zdziwko chapło.
Przecież powinnam być mega szczęśliwa. Powinnam unosić się dwa centymetry, mimo wagi, hehe, nad ziemą. Powinnam, ale zamiast tego mnie zemdliło, wszystko było dla mnie za słodkie i miałam żal, że to było nie tak, jak się spodziewałam. Poza tym czułam się ciężko i dobre samopoczucie, jakie miałam po zjedzeniu lekkiego śniadania, bezpowrotnie zostało utracona. Wcześniej szłam korytarzem wyprostowana jak struna, jakby mi wreszcie przestał ciążyć brzuch, chociaż cudów nie ma, nie schudłam do szkieletu. Po zaledwie dwóch małych kawałkach ciasta, znowu się jakoś zgarbiłam i 'zaciążyłam'.
A wcześniej, jak typowy łasuch na słodkości, tylko bym palce oblizywała. NIGDY nie czułam się źle, po zjedzeniu czegoś z mąki i słodkiego.
Nawet głośno to znajomym powiedziałam, że jestem w szoku, ale nie wiem, za czym tak tęskniłam, za czym łzy jak grochy wylewałam? Mało tego, jeśli kiedykolwiek w przyszłości zdecyduję się zjeść kawałek ciasta, to będzie to na ładnym talerzu, w towarzystwie kawy w porcelanowej filiżance, widelczykiem i co najważniejsze mały kawałek, ale upieczony specjalnie dla mnie, przeze mnie, możliwie zdrowe, lekkie i mało słodkie.
Bo widzicie kochani, zwycięstwem  kończącym ten dzień klęski, było ostateczne przekonanie się, że mi ciężkie, słodkie ciasta do niczego potrzebne nie są. Tylko ci, którzy kochają słodkości, wiedzą, jak trudno w sobie tę świadomość wyrobić. Chociaż nigdy nie jadłam byle g... słodkiego, teraz się okazuje, że nawet pyszne domowe ciasta szkolnych mam,  już nie wszystkie dla mnie. I nie byle jak, na stojaco, bo to nie jest głodu zaspakajanie, tylko przyjemność i jako taka musi mieć oprawę.
Rzekłam.
A jutro dzień wspaniały, bo mamy w menu pastę z twarożku z makrelą i łososia wędzonego nadzianego twarogiem i warzywami. Nie mogę się nacieszyć.
Tych, którzy mają gdzieś takie dylematy przepraszam za kolejne wynurzenia, ale jak bum cyk cyk, dla mnie to była ILUMINACJA DIETETYCZNA. 

niedziela, 05 lutego 2012, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/05 21:08:11
I super, że sama do tego doszlaś, własnymi siłami. Te wszystkie hypnoterapie cudowne, co mają ludziom pomagać w chudnięciu / rzucaniu palenia / innych problemach - właśnie na tym bazują. Na zaszczepieniu w ludziach poczucia, że tak naprawdę jedzenie / papieros / hazard czy coś tam wcale im szczęścia i zadowolenia nie gwarantują, że to tylko się tak czlowiekowi wydaje :)
-
2012/02/05 21:16:30
pani minister - cieszę się, że do taki wniosków dochodzę, bo muszę w głowie wszsytko sobie pozmieniać i poukładać, inaczej, wiem to na pewno, nic z tego nie będzie.
Nigdy nie zapomnę tego uczucia, kiedy zdałam sobie z tego sprawę, że słodycze szczęścia mi nie dają
-
Gość: Emocja, *.dsl.emhril.sbcglobal.net
2012/02/05 21:18:37
o rany....z ogromno przyjemnoscia przeczytalam! i brawo,bo to jednak zwyciestwo bylo! takie wnioski! ja jestem taki lakomczuch wlasnie,ze na teraz,na dzis takie ciastko na serwetce wcale by mi nie przeszkadzalo....wiec tez Ci zazdroszcze troszke,ze juz nie tesknisz,ze umiesz sobie odmowic.
a jak dlugo tego slodkiego nie jadlas? tzn ile dni,tygodni,az do tego razu w szkolnej bibliotece?
-
2012/02/05 21:50:53
Emocjo - od dwóch tygodni jesteśmy na diecie proponowanej przez Magdę Makarowską w książce, o której pisałam w poprzednich wpisach. To jest po prostu zdrowe odżywianie się i proponowany jadłospis fazy odchudzającej. Cukier dostawaliśmy tylko w owocach, miodzie jeśli były w jadłospisie. Okazało się, że jak człowiek nie podjada ciasteczek, cukierków (chociaż kupiłam sobie takie Linnessa (dla odchudzających się) i jak już nie mogę to sięgam, ciast, pączków, paluszków itp, to kiedy zje po TYLKO dwóch tyg takiego odwyku, już wie, że to nie jest takie aj waj
-
2012/02/05 22:00:00
Ło matko pojedyncza! Ja tu Panu powiedziałam, że słodyczy nie jadam, jak mnie chciał obdarować bombonierka wiśni w czekoladzie i teraz cierpię. I lody podżeram, jak nie widzi. Na usprawiedliwienie mam to ( bo przecież musze mieć usprawiedliwienie samej siebie ), że nie jestem na żadnej diecie! I nic mi się w głowisi nie porobiło, jak Tobie, skoro doszłaś do etapu, iż słodkie na nic Ci potrzebne!
I tak jesteś wielka! :-)))))
-
2012/02/05 22:35:42
ha! moja teoria, że słodycze są nam do szczęścia niepotrzebne, sprawdza się:))) bardzo się cieszę, że przekroczyłaś [kolejny] Rubikon i aż nie mogę się doczekać finału:)
-
2012/02/05 22:44:23
fusillo - no, jestem, ale chciałabym być mniejsza, hehe
-
2012/02/05 22:45:24
greeneyed - nie wiem, czy zupełnie nie potrzebne, ale na pewno mniej, ładniej, lżej i od wielkiego dzwonu. A do finału mi daleko, pewnie będę jeszcze nie raz kur....i rzucać
-
2012/02/05 23:31:53
Wielkie gratulacje skaldam :-) Jestes wielka i wcale nie chodzi mi tu o rozmiar, tylko o to ze doszlas do tego duzo szybciej niz ja, mi to zajelo zdecydowanie duzo wiecej czasu. Z wielka radoscia i usmiechem na twarzy czytalam ten Twoj post. Powinnas jakos uczcic ten Swoj sukces, oczywiscie w sposob nie zwiazany z jedzeniem i tego tez caly czas sie jeszcze ucze. Dalszych sukcesow zycze.
-
2012/02/05 23:55:11
dina - ale gdybym sobie odmawiała nada, tęskniłabym i wyła do kawałka ciasta jak wilk do ksieżyca. Strasznie się cieszę, że spadł mi ten ciężar z głowy (bo przecież nie duszy).
O wiele lżej mi jutro wrócić na tory diety, bez obciążenia chcicą ciastową.
Zeby mi tylko nie wróciła :-)
-
2012/02/06 00:36:01
Siedziałem sobie nad lodami czekoladowymi (ulubione, wcinam 365 dni w roku), a po Twoim poście wydały mi się takie jakieś nijakie :-) Za słodyczami nie przepadam, czekolady, cukierki, wafelki i wszystko co "fe" mogłoby nie istnieć, ale lody to rzecz święta :)
-
2012/02/06 00:45:00
Adamie - to ja mam całkiem na odwrót - lody mogą nie istnieć. Chociaż? Czekoladowe lub o smaku Bayleys? Ale też maleńka kuleczka i i tak łapię się na tym, że z tego wszystkiego najbardziej smakuje mi wafel, haha.
-
2012/02/06 07:28:29
Kasiu - jak ja bym chciała doznać takiej iluminacji!!!
-
2012/02/06 11:19:12
incazihna - niestety nie można nikogo oświecić, sam musi. Jeszcze kilka tygodni temu nie uwierzyłabym takiemu wpisowi, może nawet bym się z tego śmiała, po cichu też chciała, ale nie wierzyła w możliwość. Przyszło samo, niewyczekiwane i mnie zaskoczyło. Słodycze są fajne, ale nie rządzą życiem. Hop sa sa, tralala (brykam po kuchni)
-
2012/02/06 11:24:28
:)
-
Gość: Kasia Indianka, *.wi.res.rr.com
2012/02/06 14:26:04
Gratulacje! To już "wyższa szkoła jazdy" - uswiadomienie sobie, że nie ma do czego (czytaj: za słodkiego :) ) wzdychać. Ja też mam podobne uczucie - po diecie niełączenia Suzanne Somers - zjem sobie od czasu do czasu kawałek super-gorzkiej czekolady (86% kakao) i delektuję się, a większosć ciast wydaje mi się po prostu za słodka i po pół łyżeczki mam dosyć. Jedyne za czym tęsknię od czasu do czasu, to kulka lodów waniliowych - beż żadnych dodatków, taka "saute" i raz w miesiącu sobie na nią pozwalam. :) Trzymam kciuki za Twój zdrowy tryb zycia, Kasiu, i jeszcze raz gratuluję sukcesów na tym polu!!! Sledzę Twoje dietowe zapiski, mam motywację do kontynuowania swojej diety (bo razem raźniej!) i cieszę się razem z Tobą z Twoich sukcesów! :)
-
Gość: kate, *.threembb.ie
2012/02/06 16:28:45
Widze Kasienko sie trzymasz dzielnie,moje gratulacjeJuz nie moge sie doczekac kiedy CIE ZOBACZE w nowej odslonie.
-
2012/02/06 16:38:11
Kasiu - a mnie dodaje odwagi to, ze inni się też dietują, włącznie z tak pięknymi kobietami jak Ty. Czyli każdy musi czasem.
Dobrze się czuję po tym jedzeniu, lekko
-
2012/02/06 16:39:00
Kate - jeszcze mi dużo brakuje do wywarcia wrażenia na kimkolwiek, ale jest szansa, jeśli nie zobaczymy się za szybko, haha. Strasznie mi dobrze z tą dietą
-
2012/02/06 23:00:32
och, pamietam taki stan, z czsow, kiedy bylam mloda i szpupla wegetarianka, odzywiajaca sie super zdrowo.
cos takiego mialam wtedy w glowie, ze jak wiedzialam, ze cos jest ZDROWE to mi smakowalo, chociaz obiektywnie wcale smakowiete nie bylo :) a jak wiedzialam, ze jest niezdrowe, to nie tknelam za nic! mogl byc asfalt z czekolady - a ja nic!

zainspirowalas mnie :)
chyba sie wezme za jeszcze zdrowszy styl zycia :)
-
2012/02/06 23:11:17
ukryta - eeee, mam ciągle namiętności bułkowo serowe, ale staram się nie myśleć o nich, a dobrą czekoladkę też bym wciągnęła, z tym, że staram się jednak w zdrową stronę podążać. Co nie znaczy, że nie zgrzeszę jeszcze nie raz :-)
-
2012/02/07 12:42:30
Super :)
Wychodzi wiec na to, ze czasem grzeszyc warto. A nawet trzeba! :)
-
2012/02/07 13:02:07
spacerynadsekwana - widać tak :-)
-
2012/02/07 15:36:43
Odchudzajac się, masz prawo jeden dzień w tygodniu sobie pofolgować i zjeść coś słodkiego. A ja lubię słodycze. Przepadam za tortami i kremami i nic na to nie poradzę. Mam na szczęście dużo ruchu, więc nie tyję. A do wiosny mam czas, żeby schudnać te 3 kg.
Pozdrawiam.
-
2012/02/07 15:44:53
Belito - łasuch nietyjący to ideał. Jestem Twoją fanką :-)
-
2012/02/07 21:34:31
Wafle też dobre, ale lody lepsze :) Pełne pudełko, łyżka, jakiś dobry film w TV, ciepły kocyk i ciepła dziewczyna obok (co zazwyczaj oznacza jakąś komedię romantyczną ale dzięki lodom i to można przeżyć) i całkiem przyjemny wieczorek gotowy.
-
2012/02/07 22:22:21
Adamie - chyba, że znajdziesz taką fajną kobietę, która bedzie lubiła takie filmy jak ty, a jakby jakieś sceny brutalne, to się będzie do Ciebie przytulać. Jeszcze przyjemniej
-
2012/02/07 23:42:23
No pysznie to czytać Kasiu. Ja też lubię malusieńki kawałek ciasta, ale na bogato :)
-
2012/02/07 23:44:08
ofco - na bogato - jak ja dawno tego nie słyszałam, a takie trafne. Pozdrówka
-
2012/02/08 09:17:44
Ja nie przepadam za słodyczami, ale za rybami tak. Wszelkiego rodzaju;)
-
2012/02/08 11:49:06
dana - to szczęściara z ciebie

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!