Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Nie wszystek jestem

Znajoma Irlandka przyjechała z wakacji zimowych w Zakopanem i co przywiozła dla mnie? Kubek pięknościowy, z napisem Dla super koleżanki. Zakopane. Hehe, dobrze, że ciupagi nie targała przez całą Europę. A do tego CAŁA TORBA cukierków WAWEL!!! Moich ulubionych, Michaszki pomarańczowe (nie znałam), kawowe (nie znałam), z białą czekoladą (dane mi było spróbować), mieszankę krakowską z galaretką, Trufle, Krówki. Samo wymienianie mi sprawiło przyjemność. Oczywiście nie tknęłam, tylko mi dwie wpadły przypadkiem do ust :-) Nie miałam sumienia mówić jej, ze się odchudzam.

No, ale żeby nie było tylko o tym wagi zrzucaniu (chociaż kryzysy przychodzą i odchodzą i wciąż walczę z chęcią wtranżolenia buły z szynką i serem żółtym), poskarżę się Wam w sekrecie na inny temat.
Wiem, że młodziak nie jestem, ale bez przesady, bitwy pod Grunwaldem nie pamiętam. Ostatnio miałam dwie sytuacje, które mnie wbiły w podłogę. Koleżanka na wieść o zamówieniu przeze mnie pewnej książki do biblioteki, kiedy jej powiedziałam, że się strasznie cieszę, bo ta powieść dzieje się na przestrzeni czasów, od wojny z bolszewikami 1920, poprzez II wojnę, komunę, Solidarność i tak do współczesności, ona do mnie wypaliła - no tak, dla ciebie radocha, bo ty pamiętasz te czasy, Gomułki itd. Jest mi życzliwa, tego jestem pewna, więc to nie złośliwość, ani chęć dogryzienia, czyli co? Wyglądam na taką, co pamięta towarzysza Wiesława? Może jeszcze starsza od niego byłam? Oburzenie w rozmowie telefonicznej powstrzymałam, potem się z tego naśmiewałam, ale teraz, bo nie jem tej buły z serem, z żalu wyciągam takie kwiatki na 'warsztat'.
I drugi, równie 'bolesny', hehe
Koleżanka chwali się wspaniałymi Allegrowymi zdobyczami kryminałów Dominika Damiana - czyli Adama Bahdaja, który pod tym pseudonimem je pisał -  i mówi - nic nie wiedziałam, że on pisał takie powieści pod tym nazwiskiem, dla Ciebie to pewnie normalne, bo to Twoje czasy, ale ja nie. Czujecie, on je pisał w latach 1959-64, zanim mój ojciec poznał mamę, a tu dowiaduję się, że to moje klimaty, bo pewnie je czytałam na bieżąco (tak nie powiedziała, ale ja się nurzam w rozpaczy i sobie dopowiadam).
Czy ja o czymś nie wiem? Może ja Dorian Grey jestem, albo Benjamin Button?

Doniesienia z frontu odchudzeniowego

Po pierwsze musze się oduczyć gadać o tym do Was bez przerwy, przynajmniej w części pierwszej przemilczać. Po drugie, mam kryzys, stąd to gadulstwo, bo im więcej mówię, tym trudniej przestać dietowanie, bo obciach.
No i zdjęcia robię różniste, żeby sobie przypomnieć, że jedzonko proponowane w tej diecie jest pyszne i nie ma tragedii

Jednego dnia mieliśmy pyszną zupę pomidorowo-paprykową z prażonymi pestkami dyni
 (blue, poznajesz talerz? Uwielbiam go)


A to domowe chicken nugets obtoczone w płatkach kukurydzianych i pieczone w piecu, a do tego coleslaw z czerwonej kapusty z dodatkami (to jest jedna porcja, z 1 piersi, nie dałam rady zjeść, za dużo dla mnie było, a gdyby ktoś mi powiedział wcześniej - daj trochę, to bym myślała, że od ust odejmuję)

trochę ciemnawe to zdjęcie na dole, ale z góry para waliła mi w obiektyw - śniadanie w niedzielę jajecznica z polędwicą drobiową i sałatka z pomidorami, jedna kromka chleba z twarożkiem (nie było tegoż w spisie, ale zaszalałam).  To była uczta. Normalnie nie ma takiego wielkiego, przeważnie owsianki, czasem serek z pomidorami.


Także jak widzicie, tragedii nie ma, tylko moje łasuchowanie cierpi. Cukierki nie dla mnie i ciasto takie fajne z marcepanem nie dla mnie i bułka z szynką i serem nie dla mnie. A nie mówiłam, że ludzie na diecie są żałośni?
Zależy kto, mąż daje radę, twardy jest jak Azja :-)
No i schudliśmy, nie ważę się, ale widzę. 

środa, 01 lutego 2012, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/02/01 03:21:15
Wcale bym sie nie przejmowala, bo to raczej o innych ludziach swiadczy a nie o Twoim "podstarzalym wygladzie". Moja mama powiedziala kiedys mojemu mezowi, ze pieczywo wydaje mu sie drogie, bo pamieta ceny kaizerek z przed wojny. Moj maz urodzil sie w 1960 roku. Czasem ludzie po prostu sobie cos chlapna a przy okazji sami czuja sie wtedy mlodsi :)
-
2012/02/01 08:08:49
Oj tam, oj tam! Zwal to na swój niedosyt związany z dietą, bo szkoda tych niejedzonych słodkości, zamiast doszukiwać się ukrytych znaczeń w tym, co ktoś tam powiedział. :-))) Chociaż z drugiej strony, jak się człowiek "wypłacze", to mu zaraz lżej!
Pozdrawiam!
-
2012/02/01 08:19:08
Kasia, doskonale rozumiem wypłakiwanie dietowe!!! Też mam kryzys w tym zakresie, tak ze jesli chcesz, możemy sobie ponarzekać na priva :).

-
2012/02/01 09:38:02
No, jakiś taki znajomy mi się wydał :D Szkoda, że część dotarła w skorupach, ale nadal jestem czujna, więc jak gdzieś znajdę, to dokupię.
Michaszki wielbię, ale wielbię też swój stan, w którym utwierdzam się w przekonaniu, że słodycze tak naprawdę nie są mi do szczęścia potrzebne, że to samo zło, próchnica, cukier, nadbagaż. No i postarzają. Moja siostra jakiś czas temu była na wykładzie z literatury, prowadzonym przez tak zwaną kobietę z klasą. Siostra dawała jej góra 35 lat. WTEM! po wykładzie panie zebrały się na pierdu-pierdu i wyszło, że prelegentka dobiega 60tki, ma wnuka, te sprawy, więc słuchaczki zaniemówiły i tylko kłapanie opadniętych szczęk dolatywało z podłogi. A pani wyznała, że w jej domu od ponad 30 lat nie używa się cukru, nie je słodyczy i wszyscy mają się zdrowo i kwitnąco. Voila!
A koleżankom wybacz, bo nie wiedzą, co czynią, w sensie mówią. Myślę, że one odniosły się raczej do Twoich zainteresowań, a przyznasz sama, że filmy z epoki ZSRR są raczej dla koneserów i ludzi owładniętych specyficznym "klimatem". Nie każdy w to idzie, vide: ja:))))
-
2012/02/01 10:08:15
To Twoj blog mozesz tu pisac co tylko chcesz, a ja tak mysle ze jak sie tutaj wyzalisz to bedzie Ci lzej. Ja po miesiacu nie jedzenia slodyczy zauwazylam ze jem troche mniej i nie dlatego ze pilnuje tego ile nakladam na talerz tylko ze nie mam ochoty na wiecej, a wieczorami to juz zazwyczaj nie jestem glodna a wczesniej mialam z tym problem. A w niedziele w szafie znalazlam cukierek ktory schowalam tam sobie po swietach i oddalam mezowi ;-)
-
2012/02/01 11:53:32
Z tym wiekiem jest chyba tak, że ludzie, którzy za bardzo PRL-u nie zaznali, parę lat w dzieciństwie z lat 80-tych na przykład, mają tendencję do traktowania tego okresu jako całości takiej trochę bezczasowej. Sama się na tym łapię. Lata 50-te i 80-te mentalnie się w jedno zlewają, mimo, że to przecież ze 3 dekady różnicy. Bahdajowi nie dałabym tylu lat, dla mnie on gdzieś tak w 70-tych siedzi, pewnie dlatego, że czytałam wydania z tego okresu (nigdy nie zwracając uwagi, czy wydanie jest pierwsze czy dziesiąte już).

Ja myślę, że po prostu ludzie wiedzą, że zaznałaś tych klimatów osobiście, a nie zwracają uwagi, że klimaty te ciągnęły się jakby nie patrzeć przez pół wieku niemal.

A buła i twarożek przypomniały mi ten wierszyk :D
sensual.pinger.pl/m/646975
-
2012/02/01 12:05:58
Ja mysle, ze komentarze kolezanek wiaza sie z tym, ze posiadasz ogromna wiedze dotyczaca tych czasow, bo czytasz ksiazki na ten temat i opisujesz te czasy. Robisz to tak dobrze, ze ma sie wrazenie, ze tam bylas :-)))) Takie jest moje zdanie. :-)))
Talerzyki z jedzeniem wygladaja pysznie, z checia bym zjadla.
Ostatnio przeczytalam ksiazkie KATE MORTON "The Distant Hours" - trzyma w napieciu do ostatniej strony. Mysle, ze lubisz tego rodzaju literature. Ciekawa jestem czy znasz ja z innych ksiazek, bo napisala kilka.
-
Gość: kate, *.threembb.ie
2012/02/01 12:58:02
Kasienko,widze ,ze dzielnie trzymasz sie na froncie odchudzania.Podziwiam i gratuluje.Mam nadzieje ,ze jak Cie odwiedze to poznam?W nowej odslonie.Kasienko jaki jest tytul ksiazki ,ktora zamowilas do biblioteki?
-
2012/02/01 13:22:57
kate morton polecam za kristofka, ja jej 3 ksiazki przeczytalam ( po polsku) i bardzo mi podpasowaly.
co do chudniecia - podziwiam i zazdroszcze uporu, ja bym siadla na widok polskich slodyczy...
pozdrawiam!
a co do kolezynki to durna to baba:)
-
2012/02/01 19:15:03
Młodsi mają inną perspektywę. Dla nich kilka"w górę", to już cała epoka :)
Co do diety, to myślę, że upublicznienie twoich postępów dietetycznych jest motywujące dla ciebie samej. Także pisz, pisz. Ja będę z podziwem czytać :)
-
Gość: Adam, *.radom.vectranet.pl
2012/02/02 17:36:16
Ile kurczak siedział w piekarniku?:) Ja zawsze smażę na patelni w tłuszczu, bo się boję że mi piekarnik płatki opali, ale widzę że całkiem fajne wychodzą :)
-
2012/02/02 21:27:46
Aniu - ten akurat przykład o przed-wojnie jest tak grubymi nićmi szyty, że aż śmieszny

fusillo - zwalam na dietę, oczywiście, nawet o tym piszę

agra - miejsc do narzekania nigdy za mało, więc może tak zróbmy
-
2012/02/02 21:33:14
greeneyed - wiem, że sama jestem sobie winna tym gadaniem o ZSRR i piosenkami rosyjskimi, bo dla młodych to całkiem tak, jakbym ze sztandarem czerwonym z sierpem i młotem paradowała, od tego najbliższe skojarzenie, że pamiętam Gomułkę, haha
Talerzyk jest ukochany, ten z owocami mały też, ostał się jeden więc chucham na niego i dmucham. Podobno manufaktura produkująca rzeczone padła, szukałam gdzie kupić, ale nie mogę znaleźć.
Z tym Michałkiem masz rację, zjadłam, ale jakoś słodki strasznie był i mniejsza to była przyjemność niz się spodziewałam, ale ciągnie mnie do słodyczy jak alkoholika do wódki, jak sie już napijesz, to się dziwisz, co cię tak ten napój niedobry pociągła?
-
2012/02/02 21:35:11
pani minister - jest dokładnie tak, jak mówisz, dla ludzi to komuna sztuk jeden, nie patrzą, że 50 lat trwała.

kristofko - Distant hours mam i przeczytam, a pozostałe dwie są u nas w bibliotece, bo kupiłam. Bardzo się podobają, będę zaliczać po kolei.
-
2012/02/02 21:39:26
Kate to Mr Pebble i Gruda merlin.pl/Mr-Pebble-i-Gruda_Mariusz-Ziomecki/browse/product/1,954973.html
bardzo sobie wiele obiecuję po tej książce
-
2012/02/02 21:40:33
kasiutko - nie jest durna, lubię je obie i na pewno nie są durne, tak im się chlapnęło, ale mnie to jakoś zaczęło uwierać
-
2012/02/02 21:41:42
fidrygauko - muszę pisać, bo się boję, sama sobie nie ufam, że wytrwam, a tak to mi chociaż głupio o tym myślec, żeby zarzucić, skroro tyle o tym gadam
-
2012/02/02 21:45:06
Adamie - kawałki kurczaka obtoczyć w jajku, potem w płatkach kukurydzianych, ale trzeba je utłuc na drobniejsze kawałki, na papier do pieczenia, ja piekłam na takiej czarnej macie, która powoduje, że pod spodem też się rzeczy pieką, ale może być zwykły papier - do pieca na 200 stopni 20-30 min. Pysznościowe są (w książce jest marynata, gdzie między innymi dodaje się chrzan)
-
2012/02/03 21:08:57
Jutro będę miał okazję sprawdzić jak wyszły :) Że pychota wiem, widać po zdjęciu, aż ślinka leci :D
-
2012/02/03 22:35:22
Daj znać, jak wyszły. Nie wiem, czy to ma znaczenie, ale mój piekarnik jest z termoobiegiem.

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!