Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Wyjaśnienia, spowiedź ostatnia. Jest nadzieja :-)

Kochane dziewczyny (zagląda tu jakiś chłop, chyba nie?)
Dzięki za wsparcie i za cierpliwość do mojego jęczenia.
Po komentarzach widzę, że muszę coś sprostować i do czegoś się jasno przyznać.
Sprostowanie - dieta, którą rozpoczęłam pochodzi z książki dietetyczki Magdaleny Makarowskiej 'Jedz pysznie chudnij cudnie' (uwaga będą zdjęcia z Merlina, proszę mnie nie zamykać do więzienia)

 


Nie jest to żadne czary mary z ducanowej stajni, ani plaż południowych, po prostu zdroworozsądkowe jedzenie, namawianie do zmiany zasad żywienia na lepsze, czego mi potrzeba. Po drugie, nie mam tu żadnej pomocy dietetyka, więc ta książka, gdzie są jadłospisy na pierwszą fazę odchudzającą i potem na kolejne fazy, bardzo mi pomaga, bo mam złe nawyki i sama nie umiałam sobie z tym poradzić. Od wieków babcie i mamy mówiły - to ci nie zaszkodzi, tamto też nie, a okazuje się, ze wyjątkowo zdrowy soczek z pomarańczy powoduje, że wypiłam ileś set kalorii bez sensu. Bardzo się staram, chociaż przechodzę teraz fazę odstawienia od chleba i ulubionych klusek i ryżu itp. Poza tym brak słodkiego mnie po prostu dobija, to też jest uzależnienie i odstawienie przechodzi się tak samo, jak od fajek czy alkoholu.
Pogoda mi nie pomaga, jest ciemno, szaro i deszczowo. Dzisiaj pogoda dopisuje, nadal zimno, ale przynajmmniej słonecznie, to i na wszystko patrzę z większym optymizmem. W lecie byłoby lepiej zaczynać, ale przecież nie będę czekać pół roku.
Nie jest mi łatwo, bo jestem łakomczuchem na dobre jedzonko, nie musi być tłuste, zdrowe też lubię, warzywa itp, jak nie mam zabronione, to nie myślę, a jak mi ktoś mówi - tego nie, tamtego nie, to mi się chce nawet takich rzeczy, których nie jadam częściej niż dwa razy w miesiącu jak na przykład frytki. Dużo i z majonezem, chociaz nie pamiętam, kiedy tak ostatnio jadłam.
Wczoraj byłam bardzo dzielna, bo poszłam na zakupy i z pogardą (powiedzmy) przeszłam obok wszelkich słodyczy, bułeczek (a pachniało tymi z jabłkami), chlebów (ten soda bread wyglądał tak apetycznie), udałam się do warzyw i jogurtów i na tym poprzestałam.
Poza tym chyba złapałam wirusa żołądkowego, bo mi niedobrze i s... dalej niż widzę, albo to ta dieta, nie wiem, może mnie czyści ze złogów? Muszę doczytać.
I już ostatnie poza tym - jedzenia jest strasznie dużo, ja tyle normalnie nie jem, co pewnie też było problemem. Mam takie wrażenie, że co skończyłam jeść, to już musze znowu.
A teraz ostateczne przyznanie się:
Moim ulubionym sportem jest czytanie ksiażek z psem w nogach.
Wiem, nie musicie grzmieć, błąd błędem pogania i jestem leniwa tłusta dupa (ewa już cię wyręczyłam), muszę się przemóc. A jak zacznę to już pójdzie. Kiedyś uprawiałam koszykówkę i siatkówkę, chodziłam na siłownię i ćwiczyłam pod okiem fachowca, lubiłam to, ale odkąd tu jestem i nie mam takich możliwości, to mi jakoś ochudło. Poza tym, jak się człowiek zapędzi w zapuszczaniu, to nie wie, kiedy przestać.
Kupię sobie polecane ćwiczenia, tylko mi powiedzcie, czy jest sens płacić za zestaw trzech, taniej, ale może ja ich nie potrzebuję, może ta jedna wystarczy i która, bo czerwone są dwie. Oto link do sklepu, gdzie chcę zamówić, powiedzcie proszę, tylko którą?
http://www.play.com/Search.html?searchtype=allproducts&searchsource=0&searchstring=cindy+crawford
Nic nie poradzę na to, że deszcz mnie odstrasza od wyjścia, nawet mój pies nie chce. Zahibernował się i śpi, chociaż energii zwykle ma za dwóch. Do tego nie pomaga nadwrażliwość piersi, jak wietrznie i zacina, natychmiast zaczynają mnie boleć. Kupiłam sobie koszulkę trzymającą ciepło, może coś pomoże? Co innego, kiedy słońce wyjdzie, wtedy będziemy wespół zespół maszerować, ja i Franiu. Teraz sytuacja przedstawia się tak:


Mnie spokojnie możecie dodać do tego obrazka, bo żyć mi się na razie nie chce i też bym się tak z łbem pod kocem położyła.
Wiem, że to koło zamknięte, ale jesteście moją grupą wsparcia i dzięki Waszym komentarzom, coraz bardziej mi głupio, że tak się dzieje i się biorę w garść, widzę to normalnie.
Nie będę Wam za bardzo jęczeć, w kolejnych wpisach będzie na dole sekcja z Frontu walki i kto będzie chciał, poczyta, a kto nie, to nie.
Dzisiaj miałam chleb razowy z twarożkiem na śniadanie, a zaraz mango (całe!!!), uwielbiam takie śniadanka pierwsze i drugie :-0 

piątek, 27 stycznia 2012, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: kate, 31.200.183.*
2012/01/27 14:05:57
Witaj Kasienko.Gratulacje ,ze zaczelas sie zdrowo odzywiac.Ksiazki masz super,mam nadzieje ze Ci pomoga przejsc przez trudna droge odchudzania.Ale to tego wszystkiego potrzebny jest Ci jeszcze niedluzy wysilek ,moze spacerki z Frankiem po plazy?Polecam Ci tez naturalne tabletki PHARMA NORD CLA24/7.TRZYMAM KCIUKI i zycze powodzenia.A na poczte wysle Ci przepis na ciasto marchewkowe, nie tluczace, by zaspokoilo glod slodkosci.
-
2012/01/27 14:07:41
Trzymam kciuki za pomyslnosc w odchudzaniu!:)
-
2012/01/27 15:29:38
Kate - tabletki nie, nie wierzę w to wszystko, to tylko wyciąganie pieniędzy. Za przepis dziękuję, czekam na niego i zrobię sobie kiedyś. Ciasto marchewkowe znam, ale nigdy za dużo receptur

sad.a - dzięki wielkie
-
2012/01/27 15:31:59
Trzymam kciuki i zazdroszcze troche Frania :) Franio jest super! :)
-
2012/01/27 15:44:31
spacerynadsekwaną - Franio jest super, ale ma też charakterek. Ja ci zazdroszczę bagietek, więc jesteśmy kwita
-
2012/01/27 16:21:00
hahahaha :) no dobra ;)
-
Gość: teresa50, *.is.net.pl
2012/01/27 16:40:02
Pozdrawiam, wspieram i towarzyszę ! Jakoś tak mnie zainspirowałaś i zaczęłam !! Moja dieta taka normalna jest, zdroworozsądkowa, właściwie to zmiana nawyków na całe życie. Tylko wtedy ma to sens bo te wszystkie nisklokaloryczne cudowne i ekspresowe eksperymenty to o d... rozbić. Jojo uczy pokory :-) Korzystam też trochę z forum anonimowych żarłoków bo mój problem taki właśnie jest... Może zajrzyj tam ?
To miłego odchudzania i wylaszczenia (genialne słowo) życzę :-))
-
2012/01/27 16:52:46
tereso - czyli Twoja taka jak moja, tyle, że ja mam podane jadłospisy, co mi ułatwia, a w drugiej części wspaniałe przepisy na takie samo, a zdrowsze.
Czyli obie laski będziemy.
Na forum zajrzę, czasu ostatnio nie mam, ale zajrzę
-
2012/01/27 16:55:34
Ja czytałam ostatnio, że diet wszelakich i rzeczy wymagających siły woli nie powinno się robić zimą. Dlatego noworoczne postanowienia rzadko się udają - zima to nie jest dobry okres. Człowiek chce spać i jeść i energii ma mało i ciemno i zimno i w ogóle... Tak więc skoro już się podjęłaś - powodzenia oczywiście życzę i będę kciuki trzymać, ale miej na względzie, że na wiosnę mogłoby być łatwiej, a teraz to jednak jest wyzwanie :)

Szkoda, że rowerka nie dali Ci od razu, to szalenie relaksująca forma aktywności fizycznej jest... Ale tym większa radość, jak już będzie w końcu u Ciebie :)

Co do płytek z ćwiczeniami... dlaczego masz kupować? Ja wiem, że ACTA i tak dalej... ale jak nie jestem stuprocentowa pewna produktu, to najpierw załatwiam sobie wersję demo. Z internetu. Ściągnij, popatrz, co Ci pasuje (te odradzane gdzieś w komentarzach aeroby najlepiej pomagają w spalaniu), kup to, z czego będziesz korzystać, a nie jakiś zapełniacz miejsca na półce, co się kurzył będzie.

I przede wszystkim: nie ćwicz, jeśli tego nie lubisz, jeśli Cię się nie spodoba, jeśli nie sprawia przyjemności. Poszukaj jakiegoś zamiennika - wspomniane wcześniej spacery (może nawet przebieżki z czasem? jest taka stronka "Jak biegać": jak-biegac.pl/10-000-krokow-dziennie , jak-biegac.pl/plan-treningowy-dla-poczatkujacych-biegaczy ). czy ja dobrze pamiętam, że macie ocean w miarę niedaleko? Może pływanie w piankach? Może rolki, jeśli byłoby gdzie? Ruch ma sprawiać radość. Po pierwsze dlatego, że ogólnie życie ma sprawiać radość przecież, po co z własnej woli pakować sobie w rozkład dnia, co nas nie cieszy? A po drugie: jeśli coś wykonujesz tylko z poczucia obowiązku - wcześniej czy później przestaniesz (i to jest kolejny powód, dla którego z postanowień noworocznych często nic nie wychodzi :) ).

Diety zresztą też powinny sprawiać radość. Każdy ma masę rzeczy, które lubi i których spożywanie go cieszy, nie ma co się trzymać jadłospisów na siłę, zawsze jest jakiś dobry zamiennik. Ja na przykład miałam zwyczaj podjadania czekolady przy filmie wieczorem. Coś musiałam szamać, lepiej mi się oglądało. Poczytałam mądre książki, co zalecały zastępowanie czekolady owocami (jedne surowymi, inne suszonymi), starałam się nawet dostosować i nigdy nie wyszło. A kiedyś po prostu wzięłam z lodówki słoiczek zielonych oliwek. I okazało się, że ja już żadnej czekolady wieczorami nie potrzebuję, nawet tej z Lindta z migdałami :D
-
2012/01/27 17:24:34
A mnie zainspirowało to:
www.rte.ie/ot/
TV nie mam, ale gdzies o tym usłyszałam i sobie obejrzałam na necie. Są dostępne 3 odcinki na razie, takie sobie średnie kino reality tv, ale mam wrażenie że mogą zmobilizować (kliknij watch). Oprocz tego są dostępne przepisy i dieta (ja olewam) ale i zestawy ćwiczeń razem rozpisanym całym programem (aż do teraz, bo seria trwa na bieżąco).
www.rte.ie/ot/leaders.html
Wybierz sobie jakiegos 'lidera' (hehe), kliknij follow plan i masz wszystko! Rozpisane co do dnia.
Ja jestem w miarę 'fit', ale ostatnio siedzę w domu, a na siłownię prawdę mówiąc nie mam kasy teraz. A do tych ćwiczeń potrzebujesz tylko 2 butelki wody. I masz filmiki jak je robić. I wszystko za darmo. Ja dziś zrobiłam 1 raz 3 serie z dnia dzisiejszego i jak niektóre ćwiczenia to bułka z masłem, to niektóre uruchomiły mi takie mięśnie, że nie wiedziałam, że je mam, a co dopiero, że mogą boleć;)
Bardzo mi podpasowały dodatkowo do biegania.
-
2012/01/27 20:49:38
Proponuje kupic Penis from heaven ;) a tak serio to kup tylko jedna shape your body i starczy, naprawde polecam stepper jest dobry dla poczatkujacych. Przysle Ci fat blasting latin dance music, to jest tez dobre dla poczatkujacych bo to na bazie tanca, salsy i tp, bardziej zabawa niz cwiczenia. Biegunka to normalna sprawa przy zmianie diety, i dobrze bo czyszcza. Nie mysl obsesyjnie o jedzeniu, mysl o tym jak bedziesz zajebiscie wygladac i uwierz mi, warto..
-
2012/01/27 21:38:42
pani minister - weszłam na drogę diety, bo jak sama sobie sterem i żeglarzem, to niestety zbaczam na manowce, bo sobie zaraz wytłumaczę, ze przecież mogłam troszeczkę, przecież mnie nie zaszkodzi.
Jeśli idzie o przyjemność, szukam cały czas takiego sposobu, żeby było przyjemnie i nie tucząco.

-
2012/01/27 21:39:09
muszę kupić sobie i zobaczę może w połączeniu z ćwiczeniami coś da ;)))
-
2012/01/27 21:39:29
inny_glosie - dzięki za te linki, pooglądam. Słyszałam o tym programie, ale nie trafiłam w TV. A poza tym witaj u mnie
-
2012/01/27 21:40:17
ewo - staram się. Dzięki za ćwiczenia, jak dla początkujących, to może trupem nie padnę.
-
2012/01/27 21:40:41
lil-a taką mam nadzieję.
-
2012/01/27 22:47:07
jesli zmieniasz diete, to biegunka na poczatku jest normalna. to nie zadne zatrucie:)potem wszystko sie unormuje.
-
2012/01/27 23:23:22
una - mam nadzieję. Chociaż dostałam dzisiaj wiadomość od córki, że też lata do ubikacji, więc chyba w kinie podłapałyśmy wirusa, bo u nas szaleje, nawet szpital zamknęli dla odwiedzających
-
2012/01/28 01:49:11
Usmiechnij sie:)
-
Gość: robin153, *.washdc.fios.verizon.net
2012/01/28 03:45:38
Zdjecie cudo.
Podejscie do zmian zywieniowych swietne.
Cukier strasznie uzaleznia - walcze z tym bardzo tez.
Kasia - zycze powodzenia. Ja tez w tym roku doprowadzam swoje zdrowie do porzadku :)
-
2012/01/28 09:39:35
Trzymam kciuki. Zmiane diety na zdrowsza to juz mam za soba, chociaz u mnie w domu to raczej tak starsznie tlusto sie nie jadalo, ale jednak bylo tam cos co musialam zmienic. Moj problem polegal na tym ze ja jadlam bardzo duzo i to juz jakis czas temu udalo mi sie zmienic. Byl jeszcze chleb ktorego rowniez jadalam zbyt duzo, ten problem rozwiazal sie nie jako sam wraz ze spadajaca jakoscia pieczywa ktore w pewnym momencie nie chcialo przez gardlo przechodzic. No i jeszcze ziemniaki kraszone maselkiem albo smietana, sosikami itp, to tez zmienilam a na wyspie jem je sporadycznie bo niestety nie za bardzo mi te ichnie smakuja. Teraz od poczatku roku nie jem slodyczy o czym pisalam u siebie i pewnie jeszcze cos sie na ten temat pojawi. Jest jeszcze ser zolty ktory uwielbiam i musze uwazac na to ile go zjadam a czasem bywa ciezko. O moich zmaganiach z problemem pisalam jakis czas temu u siebie dinaikoty.blox.pl/2009/11/Wieloryby-kaszaloty-foczyce.html#ListaKomentarzy
A z ruchem i sportami to mam calkiem podobnie jak Ty.
-
2012/01/28 13:31:57
duo.na - przejaśnia się :-))

robin - pokrewna duszo, czyli walczymy obie, oby nam się udalo

dina - czytałam i wiem, ze mamy podobne problemy i podobnych rzeczy się musimy wyzbywać, bo mnie też ten chleb (na nieszczęście pyszny, świeżo pieczony w Lidlu lub własnego wyrobu na zakwasie) dobija, ziemniaczki z mięsem, a podobno nie powinno się tak łączyć itp. Ech, trzeba się wziąć w garść
-
2012/01/29 13:30:51
Kasia, przede wszystkim nie pij podczas posiłków! To klucz zdrowego odżywiania i zjedzenia mniej (na 'sucho' mniej wchodzi). Ja osobiście nigdy nie zapijam, co oprócz tego, że po prostu nie lubię, chyba też wyniosłam z domu. Żadnych kompocików do obiadu nie było u nas nigdy! A teraz jak popijamy, to kieliszeczkiem wódeczki na zdrowie tylko ;) Jak Ty lubisz popijać posiłki, to może od tego zacznij, to chyba nie powinno być trudne (tak myślę). A w razie co, myśl sobie, że przecież nie jesteś kaczką :)
A na reszcie zdrowego jedzenia się nie znam.
-
Gość: Adam, *.radom.vectranet.pl
2012/01/29 16:03:51
A nie jest właśnie odwrotnie, że powinno się pić? Wtedy zapychasz się wodą, masz uczucie ciężkości i nie chce Ci się dalej jeść :)
-
2012/01/29 16:28:22
Nie powinno sie popijac jedzenia. Trzeba duzo pic wody miedzy posilkami. Natomiast kieliszek wodeczki jak napisala Ofca jest bardzo wskazany, tak samo jak inny alkohol pomagajacy na trawienie.
-
2012/01/29 16:40:58
Nie popijam w ogóle podczas posiłków. Na szczęście, jeden problem mniej
-
2012/01/29 18:10:20
z tego co wiem, nie pije sie w czasie posilku. pije sie ze 20 minut przed, zeby nie wrzucac potem w siebie jak w kubel z recyclingiem.bo woda zakituje zoladek i zre sie mniej.
-
2012/01/29 19:10:30
una - też tak słyszałam
-
2012/01/30 07:03:42
Trzymam kciuki i podziwiam:) Mnie też by się przydało, ale leniuch ze mnie przeokropny.
-
2012/01/30 17:32:19
be.el - ze mnie tez w tym względzie
-
2012/01/31 12:09:36
Kasiu, a ja prócz diety, polecam codzienne spacery nawet w deszczu czy w mrozie. U nas dziś rano było minus 18 stopni i właśnie za chwilę wychodzę po zakupy, a później na spacer. Nie głodzę się. Jem wszystko prócz ziemniaków z sosem i pieczywa. Od lat na słodycze pozwalam sobie tylko w weekendy i jestem szczupła. Noszę ciuchy w rozmiarze 38-40.
Nie tyję, nie chudnę.
Pozdrawiam.
-
2012/01/31 12:21:00
Dr555 jest jeszcze cos takiego jak rozna przemiana materii, sa szczesciarze ktorzy jedza wszystko i nie cwicza specjalnie duzo, a waga jest w normie, no i tez zalezy w jakim wieku sie jest. Moja mama jadla zawsze duzo i mimo 60 lat ma super figure, niczego sobie nie odmawia :) ja niestety naleze do tych ktorzy by tyli jakby sobie popuscili ;) ale z drugiej strony to moze nie az tak niestety bo dieta i ruch to nie tylko korzysc dla figury ale i dla zdrowia, brak problemow z zoladkiem, zgaga itp, wieksza odpornosc, zwinnosc, elastycznosc, czlowiek wyglada i czuje sie mlodo. A spacery ale dlugie i w szybkim tempie to super sprawa i ja tez uwielbiam, tylko tak jak Kasia wtedy jak jest dobra pogoda, podziwiam ze spacerujesz na mrozie:)

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!