Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Dieta rozpoczęta. Niech tu ktoś przyjedzie z karabinem, przystawi mi między oczy i wypali

Słowo stało się ciałem, mam nadzieję, że coraz mniejszym w rozmiarze - odchudzanie rozpoczęte.
Trochę niefortunnie, bo w jadłospisie dzisiaj ryba, a ja nie za bardzo miałam ochotę na nią. Próbowałam się zmusić, ale skończyło się tak, że się spłakałam jak bóbr nad talerzem z warzywami z wody, rybą, na widok której mnie cofało, tak długo się zbierałam do jedzenia, ze mi te warzywa wystygły, ryby i tak nie ruszyłam i skończyło się na vegetariańskim posiłku posolonym łzami. Do tego w sałatce lanczowej miałam mozzarellę light, która też mi ostatnio nie podchodzi (nie, że light, ale mozzarella ogólnie). Nauczka taka, ze trzeba w tej diecie jednak rezygnować z tego, co nam nie podchodzi, mogłam sobie te warzywa zrobić inaczej i rybę odstawić zupełnie.
No nic, nie rezygnuję, taka głupia to nie jestem, ale radosne odchudzanie to chyba oksymoron jednak.

Wczoraj kupiłam sobie rower. Właściwie zarezerwowałam,  a teraz kombinuję, skąd pieniądze, wprawdzie przeceniony o połowę, ale jednak.  Taki dokładnie jak na zdjęciu.  W stylu vintage, siodełko i rączki w brązowej skórze.  Jak widać kolor pastelowo niebieski, ma brązowe esy floresy, jakby kwiaty narysowane, a błotniki, tego nie widać, kolor waniliowy. Pięknisty jest.
Nie jeździłam od hm,hm -dziestu lat, mam nadzieję, że sobie rąk i nóg nie połamię. Mam natomiast zamiar rozsmakować się w przejażdżkach rowerowych z mężem i synem oraz psem prowadzonym przy rowerze. Franek, pies mój zwariowany,  ma niespożyte pokłady energii, nie będzie miał nic przeciwko temu.
Ale najpierw muszę się od nowa nauczyć jeździć na rowerze. Podobno tego się nigdy nie zapomina. Zobaczymy.

Córka w domu, ale już jedzie w środę. Dziesięć dni przeleciało nie wiadomo kiedy. Wiadomo, kiedy nie chcemy, czas zapieprza jak szalony. 

poniedziałek, 23 stycznia 2012, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/01/23 22:14:36
Rower piękny. Przypomniała mi się ksiażka czytana przeze mnie wiele lat temu: "Niebieski rower"; chyba muszę sobie ja przeczytać jeszcze raz i to wszystkie 3 części.
Po drastycznej diecie znowu przytyjesz, jak zaczniesz normalnie jeść. Dobrze, że będziesz zażywała ruchu.
-
2012/01/23 22:29:50
Belito - alez ta dieta nie jest wcale drastyczna, a i po niej jest wskazówka, jak wprowadzać z powrotem kasze i ryże oraz inne składniki i co znich zrobić pysznego, żeby nie tuczące. W diecie jest pięć posiłków, różniste, tylko ten pierwszy dzień dla mnie trudny, bo ryba od jakiegoś czasu nie jest moim ulubionym składnikiem diety. Lubię ryby, ale mam chwilowy kryzys i mnie odrzuca. Wędzone tak, ale nie surowe na parze czy gotowane
-
Gość: kate, *.threembb.ie
2012/01/23 22:50:00
Witaj Kasienko ,rower piekny ,az Ci zazdroszcze tych przejazdzek.Ale Ty masz gdzie szysowac,mieszkasz w takich ladnych terenach.Co do diety,zawsze jest trudno na poczatku,ale trzymam za Ciebie kciuki.
-
2012/01/23 22:53:39
Kate - ja wiem, trzeba się przyzwyczaić. No i pewnie jest też jakiś syndrom odstawienia, a to od słodyczy, a to od innych zapchajek. No nic, trzymam się, dzięki
-
2012/01/23 23:00:34
Ludzie ktorzy sie odchudzaja nie lubia jak sie prawde szczerze pisza, wola towarzystwo wzajemnej adoracji ktore bedzie powtarzac ze kazdy rozmiar piekny jest itepe. Jak juz napisalam Ci kiedys Kasiu to nie jest zadna filozofia schudniecie, tak samo jak i przytycie. Jesli sie dostarcza organizmowi wiecej kalorii niz sie spala to sie tyje, jak mniej to sie chudnie. Oczywiscie dochodzi do tego spowolniony metabolizm ktory przychodzi z wiekiem. Naprawde najlepsza dieta to pz - polowe zrec plus ruch i cwiczenia, oraz rezygnacja ze slodyczy,m cukru, mak, sosow itp. Raz na jakis czas owszem, raz, dwa razy na miesiac jakis inny, bardziej kaloryczny i tlustszy obiad. Wszystkie inne diety to koncza sie tym ze jak je odstawisz - a skoro nie lubisz tego co jesz to w koncu odstawisz - wpadniesz w yoyo. Schudlam kiedys 16 kg w ciagu miesiaca, doprowadzilam sie do wagi 44 kg bo tak mi sie podobalo, potem do 51 bo stwierdzilam ze jestem za chuda. Potrafie kontrolowac ile waze, cwicze conajmniej 5 razy w tygodniu po conajmniej godzine. I tak juz od dwudziestu lat. W miedzyczasie moje kolezanki sie wiecznie odchudzaja i chodza wiecznie sfrustrowane marzac o ciastach i lodach. Zycze Ci Kasiu rezultatow a najwazniejsze to ich utrzymania, bo utrzymanie wagi po schudnieciu to sztuka, to jest zmiana calego stylu zycia.
-
2012/01/23 23:42:36
ewo - znam Twoją opinię.
Nie widzę nic złego w towarzystwie wzajemnej adoracji, o ile nie polega ono na kłamaniu, a na wspieraniu.
-
2012/01/23 23:53:10
Kasia trzymaj się!!! rower śliczny, będzie łatwiej zwiększyć ilośc ruchu, jak sie ma takie cacko.
ewo - 16 kg w ciągu miesiąca to nie jest żaden powód do chwały, bo ze zdrowiem to nie ma nic wspólnego. Jasne, ze jak sie człowiek zaprze, to może, ale ważne jest, żęby to jeszcze robić z głową....
-
2012/01/23 23:56:55
Kasia, nie słuchaj tych mądrości ;) Ja się z Tobą łączę w tej diecie, myślę ciepło i trzymam kciuki. Jak ktoś waży 50 kilo to nie dziwota, że nie zrozumie cięższego! Ja trochę schudłam w styczniu. Byłam na radykalnej diecie kopenhaskiej, ale i tak chyba nie zadziałała tak jak powinna, bo musiałam się napić syropu wykrztuśnego w międzyczasie, choć czuję luz w spodniach nie powiem. Poza tym rozumiem, że ktoś nie ma zapędów na siłownię (nie cierpię osobiście!) tudzież na aerobik (wolę jogę od biedy). Może, jako antidotum, napisz jakiś artykuł o swoich zmaganiach? Też jakoś odciąży... Jakkolwiek postanowisz, ja trzymam za Ciebie kciuki.
Buziaki z Dublina. Ofczątko.
-
2012/01/24 00:01:08
agra - taką właśnie mam nadzieję, że rower mnie rozrusza i do tego przyjemnie będzie się dotlenić. No i piesiołek skorzysta
-
2012/01/24 00:02:26
ofco - niestety na wsiach siłowni niet, pozostaje spacer z kijkami i rower, co mam zamiar uczynic, chociaż nie powiem, zeby to było z pieśnią na ustach, raczej z książką w uchu, tak mi dopomóż Bóg
-
2012/01/24 08:56:36
A mnie sie zawsze wydawalo ze powinno sie sluchac tych ktorzy w czyms odniesli jakis sukces, czyli tem co sie odchudza tego ktory sie odchudzil i jest szczuply. Jak ja sie odchudzalam to zauwazylam ze wiele moich tezszych "kolezanek" wciskalo mi ciasteczka mowiac ze to mi przeciez nie zaszkodzi, tyle cwicze to spale itp, niestety czasem sie woli jak komus jest tak zle jak nam, po co ma byc szczuplejszy i odniesc w czyms sukces. A tak naprawde to dobra kumpela Ci powie: rusz ten tlusty tylek zamiast narzekac, zrob cos z soba. I to jest prawdziwa przyjazn. Oczywiscie komentarz jest zupelnie luzny nie nawiazujacy do Twoich znajomych ani komentujacych. A swoja droga to najwazniejsze to chciec cos samemu zmienic i tego sie trzymac.
-
2012/01/24 09:14:44
Ponoć najlepsza dieta, to żp. czyli "żryj połowę". Nie próbowałam, ale znajoma tak i to z baaardzo widocznym skutkiem.
Najważniejsze to mieć motywację. I dużo się ruszać. Rower do tego w sam raz! Wspieram dobrymi myślami, niech Ci się powiedzie! :-))))
-
4nt
2012/01/24 11:55:00
Kasiu - ja mam trochę inaczej - jestem chuda i nie wchodzę wagowo ponad 51kg. Taka to "uroda" w sensie: metabolizm, geny i nie wiem co jeszcze. Szkoda mi się Ciebie zrobiło, kiedy pisałaś o płakaniu nad rybą. Mam nadzieję, że to kryzys chwilowy.
Kiedy obserwowałam znajomych a w międzyczasie studiowałam opracowania dotyczące ludzkiej natury doszłam do wniosku, który niczym odkrywczym nie jest: różnimy się. Dlatego każdy z nas powinien wybrać metodę skrojoną do swoich potrzeb. Każda z nas będzie miała swoje pomysły na życie. I dobrze - dzięki temu możemy wybierać i wymieniać się doświadczeniami.
To, co ja mogę Ci zaproponować to: spróbuj w swoje odchudzanie kogoś zaangażować. Znajdź kogoś (w realu), kto Cię wesprze i będzie motywował. Rozejrzyj się - sąsiadka, znajoma/y, ktoś z rodziny? Oceńcie obiektywnie czy i ile jest Cię "za dużo". Nie rzucaj się od razu na wielkie rzeczy, nie oczekuj natychmiastowych rezultatów. Małe kroki i konsekwencja. To ma Ci sprawiać przyjemność, a przynajmniej nie odrzucać. Ruch jest fajny. Rower to dobry pomysł. Chcesz się poruszać? Zacznij od 5 minut marszu z podnoszeniem kolan wysoko. Zrób 5 brzuszków i 3 pompki. Zajmie Ci to 10 minut. Gdy będzie Ci już szło lekko (po 2-3 tygodniach na przykład) wydłuż ćwiczenia o 5 minut, zwiększ ilość powtórzeń. Rób to o stałej porze. Gwarantuję Ci, że ruch poprawi Ci nastrój dokładnie tak, jak czekolada. A kiedy wejdzie Ci to w nawyk - to będzie mega sukces!
Uważam, że ktoś pięćdziesięciokilowy może zrozumieć kogoś, kto ma nadwagę :) A na pewno pomoże spojrzeć na otyłość z innej perspektywy: ja jem mało mięsa ze względu na pasze z gmo, zawartość antybiotyków i hormonów wzrostu, unikam konserwantów, nie umiem zjeść dużo słodkiego bo mnie mdli. Lubię kluski i pierogi. Smażę bardzo mało. Ostatnio zrobiłam sobie kiełki i wsuwam je jak szalona. Ot to tyle jakby ktoś chciał uzyskać odpowiedź na pytanie "jak ona to robi, że jest taka chuda". Może dlatego, ale do końca nie wiem.
I nie będę do Ciebie strzelała.
Ściskam.
-
2012/01/24 13:08:55
ewo - ależ ja cię słucham, tylko to, co jest Tobie miłe, mnie niekoniecznie. A jeśli idzie o rady dobrej przyjaciółki o tłustym tyłku, dobra by tego tak nie ujęła.
Nie lubisz grubych ludzi i to manifestujesz. Ja na przykład nie klasyfikuję ludzi na głupie tłuściochy i złośliwe szkielety, ale widocznie tak też można.
Denerwuje cię, że dajesz dobre rady i nikt nie słucha, a raczej, że nie staje na baczność i nie stosuje się natychmiast do Twoich zaleceń. No cóż, to zrozumiałe, ja też tak mam. Takie zycie
-
2012/01/24 13:10:22
fusillo - żreć połowę dobra dieta, ale najpierw musze zlikwidować nawyki, które wydają mi się nieszkodliwe. To drugi etap, dłuuuuga droga
-
2012/01/24 13:11:35
4nt - mąż odchudza się ze mną, syn nawet je to samo, chociaż mu mówię, żeby powiedział, na co ma ochotę i mu chcę to ugotować. Mam wsparcie, to jest tylko takie szok na początku, dojdę do równowagi. Dzięki za ten komentarz
-
2012/01/24 14:25:04
dobre wnioski. Nie mozesz jesc tego co nie lubisz, bo potem dieta bedzie Ci sie zle kojarzyla a to na prawde nie musi byc kara. Na szczescie dajesz rade!
-
2012/01/24 14:29:53
ewa --> czytam komentarze i musze powiedziec, ze gdybym miala wybierac pomiedzy cwiczeniem 5 razy w tygodniu po godzinie (mysle silownia, a nie spacerami), to bym chyba wolala byc troche grubsza:)
-
2012/01/24 14:41:41
agradablo - muszę znaleźć złoty środek, ale też jestem zdecydowana nie wracać do starych nawyków, muszę to jakoś ogarnąć.
-
2012/01/24 14:48:53
dasz rade, bo masz rozsadne podejscie. To nie moze byc kara, tylko dieta z ktora sie z zyjesz. Trzymam kciuki!
-
2012/01/24 16:49:07
Dzięki agradablo
-
2012/01/24 20:29:17
Przyłączam się do diety. Ja zaczęłam jogurtową. Ale nie najlepiej mi idzie. co dzień od nowa. Trzymam kciuki i wspierać będę.
-
2012/01/24 20:33:10
Kasiu tak sie sklada ze moja najlepsza przyjaciolka byla osoba gruba i jak to komus przeszkadzalo to - jak sie okazalo - jej. Bo uslyszalam np tekst ze nie bedzie ze mna wychodzic nigdzie bo ja jestem szczupla. Z jednej strony akceptowala sie taka jaka jest a z drugiej wpadala w depresje bo - cytuje : jest gruba i jej nikt nie kocha. Niestety jak zauwazylam ludzie nie lubia prawdy - nie chodzi tylko o tusze. Jedna moja znajoma opowiadala mi przrz rok jak to jest nieszczesliwa z facetem ktory pije, bije ja, okrada itp i ze jak ma odejsc,. bo trudno, bo mieszkanie, bo ona nie ma pracy, a teraz jest w cizy z nim i happy couple nagle, i juz rad nie potrzebuje. Wniosek - jak ktos chce cos w zyciu zmienic to zmieni, jak nie to nie ma co sie udzielac i doradzac bo sie to spotka e najlepszym przypadku z obojetnoscia w najgorszym z agresja badz zerwaniem kontaktow.
-
2012/01/24 20:43:52
Ewa, co ja mam ci na to odpowiedzieć? W piersi się bić nie będę, jestem szczęśliwa, kocha mnie wystarczająca ilość osób, ale jestem też i próżna i chciałabym się wylaszczyć. I tyle. Pozdrawiam
-
2012/01/24 20:44:19
ladymgiełko - o to to, co dzień od nowa. Pięknie powiedziane
-
2012/01/25 12:23:03
haha ;)) no to fajnie brzmi :)
-
Gość: una invitada, *.18-2.cable.virginmedia.com
2012/01/26 14:16:42
kasia; to ja trzymam kciuki. ale prawda taka, że bez ruchu nie będzie trwałych efektów. ja schudłam prawie 20 kg ostatnio. po pierwsze nie żrę buł i słodyczy. nie podjadam. ale każdego dnia się ruszam. deszcz czy nie, chodzę wszędzie na piechotę, nawet jak droga do pracy zajmuje mi 1,5 godz. mam rower, a rower to cud. przestałam chorować, wróciła kondycja. do tego każdego dnia ćwiczę w domu przez 30-40 minut, no i dwa razy w tyg chodzę na siłownie.
i najważniejsze, jak powiedzial mi personal trainer- nie pić kalorii. pić tylko wodę niegazowaną lub gazowaną, a kalorie zarzerwować dla jedzenia.bo te soki pomarańczowe, świeże czy nie, nie nasycą cię i tylko wypijesz z 300 kalorii dziennie. i tak od 14.oo nie żreć węglowodanów, bo już nie będziesz miała czasu spalić. ja w diety cud z papierków i internetów nie wierzę. no i wstawać od stołu w połowie głodna, bo to co się w siebie wdusi czuje się dopiero po pół godzinie.
byłam rozmiar 14, czułam się niczym krowa, teraz jestem 8 i czuję się super. no ale zjadłam właśnie marchewkę z groszkiem gotowaną i małą pierś z kurczaka z grilla popite wodą, a nie jak kiedyś ziemniory lub kluchy:)
trzymam kciuki. ja nie wierzę, że się nie da schudnąć, bo się ma jakastam budowę czy tendencję do tycia. można mieć tendencję do zażerania się i nie ruszania. pozdrawiam:)
-
Gość: una invitada, *.18-2.cable.virginmedia.com
2012/01/26 14:27:23
a jak nie lubi się siłowni, to mój znajomy na przekład słuchał książek na ipodzie i chodził. przed siebie. tak kilka godzin dziennie, o ile nie pracował. i schudł 30 kg. nie jest patykiem, ale schudł tyle, aby czuć się dobrze i zdrowo, bo tu o to przecież chodzi. polecam Alexandra McCalla Smitha na ipoda:) fajnie jego książek się słucha.
-
2012/01/26 15:06:40
una - dzięki za wszelkie rady, zgadzam się. Problem ze mną taki, że ruchu nie lubię, to znaczy nawet tak, ale siłowni tutaj nie mam, na dojazdy godzinę też nie, a chodzenie lubię, ale u nas deszcz codziennie. Muszę więc polubić deszcz.
Jeśli idzie o dietę, to ona właśnie jest taka, jakie ty mi dajesz rady, to znaczy zdrowe żywienie, nie pij kalorii itp. Nic rewolucyjnego tyle, że przepisy sa w jednej książce i na 20 dni restrykcyjnie bardziej, a ptoem tez dietetycznie, ale nie na baczność. To nie żadna kapuściana, ducana ani nic z tych rzeczy
-
2012/01/26 15:58:42
una - dodam jeszcze, że uwielbiam słuchać książek i tak mam zamiar robić, żebym tylko dała radę ten deszcz polubić
-
Gość: una invitada, *.18-2.cable.virginmedia.com
2012/01/26 20:36:02
kasia, ja jak nie miałam pieniędzy na siłownię( a muszę przyznać, że też nie lubię siłowni, wolę rower lub chodzenie), to chodziłam dookoła Holyrood Park w centrum Edynburga codziennie i ćwiczyłam Cindy każdego dnia. i nie było, że boli albo się nie chce. od marca zawieszam siłownię i znowu będę to samo robić. chodziłam w deszcze, wichury. też deszczu nie lubię. a tu pada lub wieje. ale boję się wrócić do poprzedniego stanu, boję się braku kondycji i chorób. no i będę chodzić.
jest taki dziennikarz brytyjski Stephen Fry. on zrzucił spacerami 50 kg i słuchał ebooków. od niego mój kolega ściągnął pomysł. dasz radę.
-
2012/01/27 12:04:25
una - uwielbiam książki i mam zamiar ten patent wykorzystać. Za Cindy się rozejrzę. Nienawidzę cwiczyć, ale mi wstyd, że tego nie robię, a jak czytam tutaj komentarze, to mi jeszcze bardziej wstyd, wezmę się w garść

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!