|
Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu
Uwolnić karpie!Wiele lat temu, szukając sposobu na zarobienie dodatkowych pieniędzy w zimie, postanowiliśmy otworzyć stoiska z ozdobami świątecznymi. Były to czasy raczkującego kapitalizmu, czyli początek lat 90-tych, o wielkich centrach handlowych nikt jeszcze nie słyszał, może widywaliśmy je w amerykańskich filmach, ale nie były one jeszcze naszą polską rzeczywistością. Handlowało się na bazarach w centrach miast, tak zwanych Manhattanach, albo w niedziele na specjalnych imprezach handlowych, w Koszalinie była to giełda na Hali Gwardii na przykład. Znaleźliśmy dostawcę pięknych ozdób angielskich i amerykańskich, ręcznie malowane bombki, grube i puchate łańcuchy - złote, moje ulubione różowe z domieszką szarości (tak zwany francuski róż), granatowe, różne bałwanki, misiaczki i renifery, a poza tym kompozycje do ozdoby domu – wiszące kule, bukiety Bożonarodzeniowe do wazonów, koszyki na owoce czy cukierki, stroiki na stół i tym podobne. Wszystko w stylu anglosaskim, u nas w tamtych czasach niespotykanym, wyglądało wyjątkowo luksusowo i niecodziennie. Postanowiłam sama stanąć do sprzedaży, bo zatrudnieni do tego ludzie byli onieśmieleni bogactwem oferty i jej, na tamte czasy, wyjątkowością, nie bardzo wiedzieli, co z tym począć, jak polecać i co odpowiadać na liczne pytania kupujących. Zostali, więc przesunięci do części stoiska z innym towarem, a ja zabrałam się do handlu ozdobami. sobota, 17 grudnia 2011, kasia.eire
Tagi:
smaki życia
TrackBack
Komentarze
ewazdublina
2011/12/17 21:59:51
Cha cha, bardzo fajny tekst ;)))) Taka opowiesc przed-wigilijna ;) Tez nie jadam karpia bo raz dziecieciem bedac polknelam osc ktora mi w poprzek ugrzezla w gardle i charczalam przez caly wieczor napuchajac sie suchym chlebem ktory mi ja w koncu przepchal.
2011/12/17 22:36:16
Ja przerzuciłam się na łososia, bo przecież nie zabiłabym karpia, w życiu!
ale czasem tęskni mi się za tym smakiem, dzieciństwa... A opowiadanie pierwsza klasa;) 2011/12/17 22:46:50
Rewelacyjny tekst, a jak doszlam do "mojej zony Zofi" to dostalam ataku smiechu, skads ja znam ;-) )))) musze to mojemu chlopu przeczytac niech tez sie posmieje.
2011/12/18 00:29:40
Ewa - ja się kiedyś zmuszałam do karpia, bo tradycja, bo był itd, ale jednak stwierdziłam, że nie lubię i nie jem. Łosoś dużo smaczniejszy
ikroopko - no właśnie, łosoś lepszy. Za karpiem jakoś nie tęsknię, nigdy nie zabijałam, ale nie chciałabym teraz tego przechodzić. A nawet jeśli zamrożone czy świeże, ale ubite, nie smakuje mi i już. Błotem mi jedzie. Wiem, że jest na to sposób, ale nawet jak nie jedzie, to i tak jedzie, haha dina - cieszę się, że cię rozbawiłam. Moja żona Zofia z Misia to mój ulubiony fragment, zawsze wyję jak to oglądam. Czasem sobie na YouTube puszczam
Gość: kate, 178.167.212.201.threembb.ie
2011/12/18 02:28:45
KASIENKO ,usmialam sie ,a Twoj maz pojechal tekstem na koniec"Moja zona Zofia",DOBRE!
2011/12/18 15:16:49
Też nie jem karpia od kiedy nie mam karpi tych hodowanych przez rodziciela.
Postarzeć się przez ubranie w jakieś fufajki i walonki jest bardzo łatwo, ale jak się ubrać aby się odmłodzić?;))) 2011/12/18 17:46:43
Ja tylko pstrągi, ale nie pogardzę sandaczem lub sieją. Tylko, że ostatnio powiedzieli, iż tych ostatnich coraz mniej i lepiej nie kupować! :-(
2011/12/18 18:41:47
Kasiu, moja koleżanka też zawsze się przejmuje tym, co ktoś tam powie o jej wygladzie w danej chwili. Niepotrzebnie. Masz tyle lat, na ile się czujesz, a nie na ile wygladasz i do tego ubrana jak baba na Syberii.
Karpie, to jedyne ryby, które tak naprawdę lubię. Serdeczności moc. 2011/12/18 19:43:55
duo.na - uśmiechy ślę
Kate - moja żona Zofia to jest nasz ukochany quot z Misia veanko - a do tego nie stać się dzidzią piernik? Fakt, niełatwo. Z dwojga złego lepiej być starszą, niż śmieszną fusillo - sandacz to z kolei moja ulubiona ryba, karpia nie lubię i koniec Belito - ja się nie przejmuję, juz nie. Wtedy byłam młodsza i dziwiło mnie, że mogę być matką dorosłego chłopaka, a teraz jestem matką prawie dorosłego chłopaka i córki na progu dorosłości i dobrze mi z tym. Napisałam, bo śmieszne mi się wydaje tamto zdarzenie i chciałam innych rozbawić 2011/12/18 22:09:11
ale fajny tekst!
U nas też nie ma karpia na wigilii. My jemy pstrągi :-)) 2011/12/19 01:35:22
anonimko - my też pstrągi, ale smażone, a w galarecie łososia. Pstrągi uwielbiam, mniam
2011/12/19 14:06:12
Kasiu, jak zwykle od rzeczy, ale przecież musiałam Ci dać linka: www.youtube.com/watch?v=D36As0R9PGA&feature=youtu.be
o Twoim kandydacie na drugiego męża, a raczej o jego PASJI :) 2011/12/19 16:46:47
nie lubię karpia
ale też hipokryzją zalatuje przedświateczny lament nad ich losem a serial to pierwsza część, wieć na druga jeszcze ci przyjdzie poczekać, o ile ją w ogóle puszczą 2011/12/19 18:34:13
przewodniku - już wyczaiłam w sieci, jakżeby, przecież to mój 'narzeczony' :-)
ninga - nie użalam sie nad losem karpia, jakoś mi to nawet do głowy nie przyszło, a tytuł miał być raczej 'ironiczny' |
Ostatnie wpisy
Notatki Coolturalne ![]() Wypromuj również swoją stronę Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!
|