Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Martyrologia wczesnoszkolna, a mleko już tak nie dzwoni

Czasem się zastanawiam, co by było ze mną w '81 gdybym była starsza. Czy byłabym internowana, co ważniejsze, czy byłabym działaczką opozycyjną, a może komunistyczną? Co by ze mną sie działo w ten czas?
U mnie w domu nie było polityki, opozycja, ale raczej na zasadzie rozmów Polaków przy wódce w domowym zaciszu, nie bibuły i słuchanie Radia Wolna Europa. Albo rodzice się tak kryli, nie wiem.
O swoich wspomnieniach ze 13 grudnia piszę częściowo na Notatkach Coolturalnych przy okazji wpisu o Ani z Zielonego Wzgórza. Dopowiem tutaj tylko, że byłam w szkole podstawowej, mój tata miał raka i był w Szczecinie w szpitalu, mama pojechała go odwiedzić, a ja zostałam sama w domu na noc. Nagrywałam na magnetofon szpulowy płytę Bee Gees i mi o 24 tej przerwało. Rano, jak wszyscy z mojego pokolenia, zamiast Teleranka obejrzałam generała. Nie dałam za wygraną, poszłam sobie na sanki na górę Chęłmską, a tam wojsko i jeden żołnierz pyta - a ty dziewczynko gdzie idziesz? Ja na to, ze umówiłam się na sanki z koleżankami. On wtedy - biegnij szybko do domu i nie wychodź. Całą noc jechały naszą ulicą, wtedy Krasickiego, przelotową na Gdańsk (z Koszalina), czołgi. Myślalam, że mają ćwiczenia.
Potem zrozumiałam tylko tyle, że jest wojna i w każdej chwili wojskowi mogą wejść do każdego domu i go zająć. Obmyśliwałam, czy się nie zabarykadować. Mama wróciła do domu w nocy, przywieźli ją gazikiem policyjnym Podobno odwaliła konkursową histerię na dworcu w Szczecinie, że utknęła tam, a w domu samo dziecko, mąż umiera. Prawda. Przywieźli ją do domu, mieli serce.
Potem zaczęło się 'normalne' życie. Nienaturalnie długie ferie zimowe (cale dnie na lodowisku). Wywalczona choinka, wywalczone, wystane produkty żywnościowe, ostatnia Wigilia taty i jego śmierć. Stan wojenny był moim najmniejszym zmartwieniem.

A żeby nie kończyć smutnym akcentem, opowiem tylko, że rok później zasiedziałyśmy się na imieninach mamy przyjaciółki Ewy i już było grubo po godzinie policyjnej, kiedy chciałyśmy iść do domu. Zabrał nas wozem mleczarz. Siedziałyśmy na podłodze, między transporterami z butelkami z mlekiem. A butelki były szklane, z białym kapslem. Była tez śmietana, w małych brązowych z żółtym kapslem. Dźwięk dzwoniących butelek i samochodu mleczarza jadącego z nimi, takimi grającymi wczesnoporanną melodię, jest moim najmilszym wspomnieniem z tamtych lat.

Dwa patrole zatrzymywały samochód, ale do środka nie zajrzeli.
A zima była ostra tamtego roku. Taka cicha, dostojna i poważna.
Ot i całe moje wspomnienia wojenne.  W sumie, gdyby nie śmierć taty, można by powiedzieć, że miałam szczęście.

(zdjęcie pochodzi ze strony młodelata.pl, czego to w sieci nie ma!) 

wtorek, 13 grudnia 2011, kasia.eire
Tagi: smaki życia

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/12/13 10:55:29
No i spłakałam się z rana, jak szef wejdzie to mi łeb ukręci:) Pozdrawiam Cię Kasiu serdecznie.
-
2011/12/13 11:09:46
Ja nie pamiętam tych dni, ale mój mąż twierdzi, że pamięta, choć miał tylko półtora roku. Jego brat urodził się 12go, i J. pamięta, że rodzice przyjechali z nim do domu, a J. patrzył przez okno na czołgi, którymi był bardziej zainteresowany niż braciszkiem...
-
2011/12/13 11:12:43
Marietto - cholerka, nie chciałam nikogo we łzy wpędzić. A szefowi powiedz, że jak sobie pomyślisz o dzielnych chłopakach internowanych w ten dzień, to od razu się łzami zalewasz. Zapunktujesz. No, chyba, że on z tych, co wyprowadzali sztandar
-
2011/12/13 11:18:54
Mayu - teraz wychodzi szydło z worka, jaka duża rozbieżnośc wieku jest na blogach, haha. Ja pamiętam, bo miałam 14 lat, kochałam się w Zbyszku z lodowiska, który kręcił piękne piruety i karmiłam żołnierzy na rogatkach miasta na Wigilię.
-
2011/12/13 12:13:47
a wiesz , ze ja mieszkalam w osrodku szkolnym i byl jeden sklep i tak kupowalo sie mleko w butelkach i ja jako dziecko bardzo zazdroscilam miastowym , ze dostaja mleko pod drzwi.
pozdrawiam:)
-
2011/12/13 12:52:35
Miałam wtedy 20 lat i byłam świeżo po ślubie. Mąż i wicie gniazdka były ważniejsze niż jakiś tam stan wojenny:) Najbardziej natomiast pamiętam noce, kiedy opłotkami przedzieraliśmy się chyłkiem - była przecież godzina policyjna - były to chwile pełne emocji.
-
2011/12/13 13:37:33
kasiutka - ja też nigdy nie miałam mleka pod drzwiami, ale słyszałam samochody jadące z butelkami i wiem, że w blokach stawiali, u moich koleżanek
-
2011/12/13 13:43:40
zielonapiranio - no tak, walka o nową Polskę walką, a ludzie musieli jakoś żyć i mieli też swoje sprawy, nie każdy był wtedy działaczem. Ja pamiętam też, że było bardzo bezpiecznie, można było późno od koleżanki wracać, bo wszędzie policja i żołnierze. Ale nie wszystkim to było w smak, dziecku tak
-
Gość: kate, 92.251.220.6.threembb.ie
2011/12/13 14:57:07
Witaj Kasienko.Jak ten czas leci,to juz 30 lat,od pamietnego grudnia.Ja pamietam te niedziele bardzo dobrze chociaz bylam jeszcze dzieckiem.Mieszkalam z dziadkami ,i zawsze na 7 rano szlismy do kosciola.A ,ze mieszkalismy na granicy wojewodz(dla tych co nie pamietaja ,zeby pojechac do innego wojewodzctwa trzeba bylo miec przepustke).Dzien dopiero sie budzil,snieg skrzypial,a tu na tej granicy stal czolg,zolnierze uzbrojenii po zeby. Moja babcia ,ktora przezyla wojne jak to zobaczyla ,zrobila szybko odwrot,zapomniala ,gdzie szlismy.Kazala isc mi szybciej do domu,i caly czas powtarzala to wojna.Jeszcze wtedy nie wiedzielismy ,ze to stan wojenny.Po powrocie do domu,atmosfera byla grobowa .Babcia z dziadkiem wyszli naradzac sie ze sasiadami,Poszli tez ogladac schron,tak ,tak w blokach budowanych zaraz po wojnie byly schrony.Do mnie to jakos nie docieralo,co sie dzieje,wiem tylko ,ze bardzo chcialam obejrzec teleranek,a po prostu telewizja nie dzialala.I dopiero pozniej uslyszelismy co ma do powiedzenia general.Swiat z tego okresu zupelnie nie pamietam, wiem tylko ,ze ta sytulacja bardzo zestresowani byli moi dziadkowie,Oni bali sie bardzo wojny.
-
2011/12/13 18:19:09
Kate, wiele osób w wojennego pokolenia miało te same odczucia. Bali się, bo czołgi, patrole, zakaz wyjazdu, podsłuch. Zresztą dla każdego dorosłego był to okropny czas, tylko dla nas dzieci nie tak strasznie. I dobrze, dzieci powinny być dziećmi
-
2011/12/13 18:50:05
Ja juz wtedy mieszkalam w Szwecji, mialam malutkie dziecko i nie przezywalam tego tak bardzo, chociaz martwilam sie o rodzine w Warszawie i sluchalam codziennie wiadomosci o tym co dzieje sie w Polsce. Jak to wszystko naprawde wygladalo, dowiedzialam sie pozniej w rozmowach z rodzina i znajomymi.
-
2011/12/13 20:20:55
kristofko - to Ty byłaś tam, gdzie inni wtedy chcieli się dostać. Szwecja była bardzo pożądaną destynacją, przynajmniej na moich terenach, bo ja znad morza jestem
-
2011/12/13 21:21:29
Ja za wiele nie pamiętam z tamtego dnia. Mieszkałem wtedy w Słupsku, na Zatorzu. Wczesna podstawówka. Faktycznie jakiś łysy w telewizji coś gadał i nie można było wyjść pobawić się z kumplami w piaskownicy ;) Jednak nie kojarzę ani wojska, ani czołgów, ani nic z tych rzeczy. A już na pewno nie zdawałem sobie sprawy z wagi tamtych wydarzeń. To przyszło dużo później.
-
2011/12/13 22:21:28
Trudno zapomnieć Stan wojenny. Lata pustych półek; mój brat za płotem stoczni; kuzyn pilnował internowanych, bo akurat był w wojsku.
W dzieciństwie "Ania z Zielonego Wzgórza" była moja, ulubiona ksiażka. Mam wszystkie tomy. Joanna też czytała ja z zapartym tchem.
kolorowych snów.
-
2011/12/13 22:31:53
Ja mialam wtedy 16 lat i jak zwykle w sobotni wieczor ogladalam z ojcem "Studio 2", kiedy o polnocy program zostal przerwany, niezadowoleni pogwalceniem godnosci wiernego widza poszlismy spac, ale zanim sie polozylam wyprowadzilam swojego psa na siku. Rano wiadomo nie bylo teleranka co bardzo mi sie nie spodobalo a potem ogladalismy oswiadczenie generala. Ja nie bardzo przejelam sie tym wszystkim, mialam inne zmartwienia na glowie duzo wazniejsze dla mnie w tamtym czasie, na pocieche mialam psa, jedyna przyjaciolke no i oczywiscie ojcowska biblioteke.
-
2011/12/13 22:50:48
Dokładnie pamiętam ten czas, mąż mojej starszej siostry pracował wtedy w RFN-nie( jak pamiętacie Niemcy byli podzieleni). Po informacji w tamtejszej tv,ze w Polsce jest stan wojenny wsiadł w samochód i przez 30 godzin jechal non stop do Polski. Tak bardzo był wystraszony.. Juz w naszym miescie rano zatrzymał go patrol 2 km od domu i zatrzymali na komendzie, gdzie musiał sie tłumaczyc co robi w RFN-ie przez całą noc.Siostra pod nieobecnośc męża mieszkała z nami w domu rodzinnym, ich mieszkanie było zamknięte. Pamietam jak biegłyśmy po ogłoszeniu stanu wojennego do tego mieszkania, bo rekwirowali tzw" pustostany" i balismy sie wszyscy,ze zabiorą im tomieszkanie. I takie tam. Nie lubię tych wspomnień i nie lubię do nich wracać.Nie miałam studniówki bo był zakaz organizowania zgromadzeń.Mogłabym piosac i pisać ale wyrzucam ten czas z pamięci.
-
2011/12/13 22:51:23
xpil - do piaskownicy w grudniu, to u Was nie było śniegu? U nas po pas, najgorsza zima od lat.

Belito - patrz jak to się plotło, brat w stoczni, kuzyn w obozie internowanych, ileż to chłopaków wtedy stawało przed takimi dylematami? Dobrze, że to już historia

dina - oj te książki, nasze koła ratunkowe, dobrze, że je miałyśmy
-
2011/12/13 22:53:31
dr Ewo - kiedyś to się nawet mówiło NRF, pamiętasz?
Oj, strasznie niektórzy to przechodzili, im człowiek starszy, tym więcej zdawał sobie sprawy, tym więcej traumy. A kysz złe wspomnienia
-
2011/12/18 09:37:36
Niesamowite te wspomnienia i ta Chełmska Góra :). Ja byłam dorosła i pamiętam, ale długo by pisać. Buziaki
-
2011/12/18 18:01:35
ladymgielko, moze kiedyś napiszesz u siebie, lubię czytać, co inni w tym czasie robili

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!