Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Zabezpieczam tyły, załamuję ręce i łaknę - a w tym wszystkim pozostaję bez odpowiedzi

Poszłam dzisiaj do lekarza i poprosiłam o zwolnienie do końca tygodnia, do tego mam wizytę konsultacyjną z fizjoterapeutą i może prześwietlenie, ale to dopiero po tej pierwszej. Może coś się wyjaśni, może coś poprawi? Na razie wciąż mam dyskomfort na wysokości łopatek, a do tego straszne napięcie ramion i karku, bo się staram tak trzymać pozę, żeby mnie nie bolało. Poszłam z tym zwolnieniem do pracy, czułam jak mi się wrzody robiły z nerwów, ze muszę to pokazać. K-mać, jak pracowałam, to nigdy nie mieli dla mnie nic konkretnego do zrobienia, musiałam sobie wyszukiwać sensowne zajęcia, a teraz jak mam problem zdrowotny i naprawdę powinnam odpuścić na trochę, to się okazało, że na mnie ta firma stoi i beze mnie to cienko przędą. No żesz... Miny szefowa robiła, poprosiłam, żeby rozpatrzyła wysłanie mnie na urlop, który mi się należy, dwa tygodnie, to bym sobie podleczyła kręgosłup, poszła na kilka sesji fizjo, a ona, że zobaczymy, że mam do niej zadzwonić i tak dalej. Zwariuję.
Dziewczyna w kafejce też nabzdyczona, bo jak byłam już na wolnym, to wymyślili gotowanie zup, pieczenie panini, sałaty z krewetkami i inne uje-muje, a do tego stoliki nakryte ceratą. Bon ton, bułkę przez bibułkę w barze mlecznym. Jeszcze jak im przyjdzie do głowy ubrać mnie w biały fartuch z 'firanką' na głowie, to chyba udaru dostanę. No nic, postanowiłam twardą być nie miętką i nie dałam się 'zgwałcić' na powrót przed poniedziałkiem, w końcu muszę zając się tym kręgosłupem i 'zabezpieczyć jakoś tyły'.

Stwierdziłam, że uwielbienie dla słodkości może być takim samy uzależnieniem, jak palenie, czy picie. Normalnie przechodzę teraz syndrom odstawienia, aż mi się czasem ręce trzęsą do słodkiego. Jak mogę (mogłam) jeść, to nie wpierdzielam non stop, ale jak sobie powiedziałam, że nie, bo się odchudzam i w ogóle muszę ograniczyć już na zawsze, to mam takie napady, że aż się sama siebie boję. Detox cukrowy przechodzę i źle mi strasznie. Cukierki i czekolada nie tak, ale ciast bym pojadła w każdej postaci, naleśników, placków itp. I powtarzam, zwykle tak wiele tego nie jem, piekłam ostatnio na Wielkanoc, a kupować nie ma gdzie. Ech, radość życia normalnie straciłam. Tym bardziej, że dieta już wprowadzona i na razie nic mi nie smakuje. Bo nie dość, że ma być niezmiernie zdrowo i chudo, to jeszcze niesłono, niesłodko i w ogóle chciałam oświadczyć, że życie jest do dupy.

Dzisiaj zrobiliśmy dorsza zapiekanego w pieczarkach, według książki dietetycznej i cały obiad spędziłam na koncentrowaniu się usilnym, żeby nie zwymiotować (mąż się zajadał, syn też talerz wymiótł). Wiem, że to jeszcze pewnie i psychiczne, że się muszę przestawić, i że to koło zamknięte, bo nie mam radości jedzenia, to nie mam też radości gotowania, zero pomysłów - zero pomysłów, nie gotuję nic ciekawego, to i nie mam radości jedzenia.  Właściwie to chyba bym wolała w ogóle nie jeść. Chyba na tą stołówkę Kosmosu przejdę.
Zeby jakoś się na duchu podnieść, ukroiłam sobie plasterek brie niskotłuszczowego i dwie truskawki do tego. Jadłam powoli, smakowało jak nigdy.
I tylko sie zastanawiam - kiedy ja znajdę nową drogę w tym kulinarnym życiu i nauczę się gotować tak, żeby zupełnie z tej rozpaczy nie oczadzieć? 

wtorek, 31 maja 2011, kasia.eire

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2011/05/31 22:31:34
I tu jest doskonały przykład, jak reżim szkieletorów powoduje, że normalni ludzie tracą radość życia. Bo przecież nikt mi nie wmówi, że jedzenie nie jest przyjemnością.
Wszyscy się odchudzają, jakby od tego miały zależeć losy świata. To już robi się chore!
Guzik mnie obchodzi moja nadwaga, te 15 kg, jak mam jej nie mieć i cierpieć katusze, to dziękuję pięknie, wolę przyjemność jedzenia tego, co mi smakuje!
-
2011/05/31 22:42:39
fusillo - ja potrzebuję schudnąć, niestety kręgosłup mi to mówi, wyniki też, nie ma co jęczeć, ale trochę muszę. No i nie przeczę, radość życia mi to w części odebrało
-
2011/05/31 22:50:01
Życzę siły woli w takim razie!
-
2011/05/31 22:53:19
Dziękuję wszystkim siłom wyższym, że obdarzyły mnie brakiem skłonności do tycia (przynajmniej na razie) bo jeść uwielbiam :) A Tobie Kasiu współczuję z całego serca, ale jeśli zdrowie wymaga to trzeba się jednak spiąć w sobie :( Może powoli się zaprzyjaźnicie Ty i dieta i powoli dojdziecie do porozumienia :) A pracą się nie przejmuj, jak panie chcą mieć brzydkie zmarszczki to niech się krzywią ;)
-
2011/05/31 23:11:33
mayu - dzięki

kotko - niestety ja to wiem, że trzeba. Długa droga przede mną. I smutna. Buuu
-
2011/05/31 23:43:32
Co to za dieta?
-
2011/05/31 23:44:01
Moze Dukan? Niskokalorycznie, bez cukru, ale nie bez deserow, i sie chudnie, jesli rzeczywiscie potrzbujesz...
-
2011/05/31 23:44:03
Kasiu, znam te cierpienia. Tez mam nadwage, ale teraz to juz sie nie przejmuje. Pod okiem lekarza mialam zgubic pare kilogramow i skonczylo to sie w szpitalu, bo wszystko mialo gowniany smak. Moj zaladek i kiszki nie lubia, zeby im sie wtracac w trawienie i zadaja pokarmow, na ktore maja ochote. Punkt i kropka. Zeby zoladek powrocil do normy potrzebowalam dwa lata, a i tak teraz mi czesto nawala. Staram sie teraz jesc mniej, ale wynikow nie widac. Tak jak Fusilka, nie odmawiam sobie zarcia i jem to, na co mam ochote, w mniejszych ilosciach i z wyrzutami sumienia od czasu do czasu.
-
2011/06/01 01:10:03
lo-ko - to nie jest dieta Dukana, South Beach czy inne, to jest książka dla ludzi, którzy mają w wywiadzie (w rodzinie) cukrzycę i sami są też w grupie podwyższonego ryzyka. Niby tam wszystko jest, ale tak jak i u Dukana, pozamieniane składniki, zeby chudziej, bez cukru, malo soli itp.
-
2011/06/01 01:11:16
zapiski_szwedzkie - wiem, zachwalałaś ją, ale ja nie lubię mięsa na tyle, żeby dać radę bez warzyw i owoców, to dla mnie jeszcze większy hard core. Muszę połączyć Dukana z innymi
-
2011/06/01 01:13:18
kristofko - oj mówię ci, śmierć z powodu zjadania wszystkiego, co mi się podoba nie wydaje mi się już taka zła :-)
A na poważnie - ja ilościowo nie jem dużo, natomiast dobrze, to znaczy smacznie. Jestem jak włoszka, śpiewaj kiedy gotuję, sypię radośnie ziołami, mieszam, wdycham aromaty i czuję, że żyję. Poza tym uwielbiam karmić. Teraz tę radość zgubiłam i tęsknię
-
Gość: szyszka, acx245.internetdsl.tpnet.pl
2011/06/01 09:24:24
Niestety nie wyobrażam sobie Ciebie Kasiu bez blachy upieczonego ciasta i delektowania się smakami, zapachami oraz samą czynnością jaką jest jedzenie. Szczerze współczuję i rozumiem. Mogę nie jeść nic, ale gdy tylko postanowię zrobić dietę zaczyna się koszmar. To siedzi w naszej głowie i dopóki nie uda się zwalczyć przyzwyczajeń, przypomina to walkę z wiatrakami. Powodzenia i wytrwałości:))) A truskawki w tym roku smakują wyjątkowo........
-
2011/06/01 10:31:28
szyszka - leżącego, truskawkami. I Ty Brutusie? A mnie pozostaje szklanka zimnej wody zamiast, haha. I to nie z powodu diety, a braku truskawek prawdziwych w sprzedaży. Chociaż wczoraj wtranżoliłam irlandzkie z Lidla i były przepyszne, tyle, że drogie - 2.50 za 300 g. Czyli na naszą czwórkę dycha, a to nawet nie można powiedzieć, że się nasyciliśmy naszymi ulubionymi owocami. Chociaż Miśka się uczuliła na truskawki i to tak spektakularnie sie objawia, kawałeczek zje i już jest wysypana. To ja mogę zjeść jej porcję, bo oczywiście 'zapominam', że jest uczulona
-
Gość: szyszka, acx245.internetdsl.tpnet.pl
2011/06/01 11:26:35
Wiem, z tymi truskawkami to było poniżej pasa. Miśka uczulona- jednego mniej ...Ja co roku obiecuję sobie, że teraz to na pewno się opcham do bólu a jak znowu sobie przypomnę to truskawki są w słoikach, dżemach, musach...A tak naprawdę to kupuję kilka łubianek, do malaksera, cukier, w pojemniczki i do zamrażalnika. Przechowują się wspaniale i pachną i nie tracą koloru, do naleśników, placuszków, makaronu, ryżu, idealne na zimę. Polecam:)
-
2011/06/01 14:10:18
Mam koleżankę, która twierdzi, że bez słodyczy nie potrafi żyć. Ale to faktycznie nałóg.
Myślę, że napięcia mięśniowe karku masz również spowodowane stresem. Na Twoim miejscu wzięłabym kilkanaście masaży klasycznych lub segmentarnych kręgosłupa.
Pozdrawiam.
Belita
-
Gość: kate, 92.251.227.149.threembb.ie
2011/06/01 17:31:06
KOCHANA Kasienko, jesli chodzi o slodkosci znam ten bol ,pisalam Tobie jak to wyglada u mnie, kup w aptece tabletki z chromem, to powinno pomoc na napady slodkosci , i mozesz zjesc np kawalek 2 kawaleczki ciemnej czekolady z chilii ,naprawde super.Dobrze,ze nadal masz zwolnienie,dziwne sa te Twoje wspolpracownice,ze nie rozumieja ,ze jestes chora.Ale to tak jest KASIENKO, jak sie daz palec ,to chwyca cala reke. To dlatego ,ze taka bylas dobra, ale badz nieugieta-zrowie jest najwazniesze.Dzis tez czytalam Twoj felieton w gazecie,bardzo ciekawy, jeszcze podyskutujemy na ten temat.
-
2011/06/01 20:44:31
szyszka - wróciłam właśnie z Letterkenny z kilogramem truskawek za 7.50. Nie będę mrozić, bo mnie po prostu na to nie stać, nawet pięć minut nam nie zajęło ich jedzenie. To musiałabym z 10 kg kupić i przerobic, tak lubimy, czyli sama policz. Ech, te ceny tutaj, akurat na truskawki, biorą z czapy, nie wiadomo, dlaczego akurat one takie drogie? I pory? Tego to nawet Pete McCarthy nie rozwikłał
-
2011/06/01 20:46:32
Belito - to samo, co z truskawkami, o których przed chwilą pisałam szyszce, masaże są tu tak drogie, że mnie nie stać na te luksus. Najmniej 50 euro za jeden. A jeden to przyjemność jeno, ale pomóc sam on ci, nie za bardzo.
Podejrzewam, ze cukier uzależnia. Czy są na to jakieś badania, w sensie, czy już to stwierdzono?
-
2011/06/01 20:47:50
Kate, nie będe żadnych tebletek łykać, bo już mam żołądek zniszczony od tych przeciwbólowych. Muszę sobie to w glowie przepraccować, nie będzie cukier mną rządził. A gorzkie czekolady czasem faktycznie zdają egzamin
-
2011/06/01 22:39:03
Kaaaaasia co Ty z tym miesiem ;-) ja wcale miesa wiecej nie jem, z reszta wtedy bym zbankrutowala bo wolowina kosztuje po 80-100zl zakg (ponad 200 koron) a ile mozna jesc kurczaka albo indyka (tez z 50-60zl za kg)... A nabial, a placuszki a ciacha, warzywa, zupy, kanapki??? Naprawde na tej diecie jes sie duuuuzo oprocz miesa ;-)
-
2011/06/02 00:42:05
zapiski szwedzkie - to ja coś źle przeczytałam, bo z tego, co zrozumiałam, to tam żadnych kanapek, bo bez chleba, bez warzyw, tylko mięso i nabiał. A ja, jak nie dodam dużo warzyw, to mięsa w ogóle nie jestem w stanie zjeść
-
Gość: Motylek73, 75-150-37-22-oregon.hfc.comcastbusiness.net
2011/06/02 00:50:02
Kasiu, niedawno widziałam w TV materiał na temat uzależnienia od jedzenia. Konkretnie naukowcy sprawdzili jak działa mózg osób uzależnionych m. in. od słodyczy, czekolady itp - na ich widok reagują te same ośrodki co u osób uzależnionych od alkoholu czy tytoniu. Mózg raguje inaczej - np. po zjedzeniu czegoś dany ośrodek nie rejestruje uczucia sytości jak u innych (grupy kontrolnej) nakazując organizmowi dalsze pochłanianie/jedzenie. Słodycze to są substancje uzależniające. To fakt.
Trzymam za Ciebie mocno kciuki - może mnie zmobilizujesz bo mam jakieś 15 kg do zrzucenia.
Pozdrawiam,
Motylek
-
2011/06/02 01:23:34
Motylku - wiedziałam. Szczęśliwi ci, którzy nie lubią słodkiego. Chociaż ci też zdarzają się z nadwagą, czyli nie tylko słodkie tuczy.
-
Gość: szyszka, acx245.internetdsl.tpnet.pl
2011/06/02 10:27:41
Kasia, truskawek jeszcze nie mrożę, bo są za drogie, poczekam cierpliwie na te ze słoneczka, a nie spod folii:) I wybiorę się na Bronisze, przy okazji zrobię trochę zdjęć. Wiele rzeczy w Irlandii jest drogich, nie wiadomo dlaczego, a niektóre zaskakująco tanie, w przeciwieństwie do Polski.
Odpoczywaj, relaksuj się, zazdroszczę...miłego dnia Szyszka
-
2011/06/02 13:41:59
szyszko - tutaj nigdy nie tanieją, to jest problem. A mrożone truskawki kiedyś były u mnie na porządku dziennym, taki mus wlaśnie. Tęsknię za morzem truskawek, co ja mówię, oceanem, który się teraz wylewa w Polsce. Takimi pachnącymi prosto z koszyczka. Ech

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!