Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Przybyłam z Notatek Coolturalnych, dopowiedzieć o stanie przedzawałowym rozmowami o bibliotece spowodowanym

WIĘCEJ CUKRU!!! - zakrzyknęłam zupełnie jak 'papież' z Testosteronu, kiedy wróciłam z powrotem do sali.

A było to tak - niedziela, dyżur w bibliotece polskiej, jak co tydzień. Piękna pogoda, humor mi dopisuje, byla ze mną dzisiaj Michalina, tym bardziej byłam zadowolona. Poza tym, mówiłam już nie raz, praca w bibliotece, chociaż za darmo, nic a nic mnie nie męczy i niedziel mi nie szkoda, bo ksiażki to moja pasja, a ta biblioteka to moje (prawie, ale o tym też już pisałam wcześniej) dziecko. Ewa, która to zaczęła, do której dołączyłam, wyjechała rok temu, po pół roku działalności i teraz ja na placu boju zostałam sama. Piszę, bo to wszystko wyjaśni moje późniejsze oburzenie.

No więc kupuję, żebrzę, wygrywam w konkursach, podgaduję i dostaję w darach od ludzi - wszystkie chwyty dozwolone, żeby tylko poszerzyć księgozbiór. Czasem pisarze, czy wydawnictwa same proponują egzemplarze dla nas, ale czasem trzeba pisać maile, docierać różnymi kanałami, dzwonić, zeby jak najtaniej kupić, albo uprosić gratisy.  Nie żal mi ani czasu, ani mi nie wstyd, bo to przecież nie dla siebie, a dla biblioteki, ktora rośnie, pęcznieje, staje się coraz bardziej bogata i kolorowa. Nie chwaląc się - jam to sprawiła. No dobra, trochę się chwalę, ale to dlatego, że chcę 'udokumentować' (jak w magazynie 'Uwaga'), w czym rzecz.

Dzisiaj w szkole zatrzymala mnie jedna z nauczycielek i zagaja - a co gdyby ten księgozbiór udostępnić ludziom przez cały tydzień, nie tylko w niedzielę, gdyby był w jakims miejscu publicznym obslugiwany przez kogoś więcej dni niz tylko jeden? Zgodnie z prawdą odpowiedziałam, że cały czas prowadzę takie rozmowy, jakby dostać dofinansowanie i może etat, czy pół, żeby to prowadzić dla szerszego grona, w większym niż tylko niedzielnym zakresie, ale jak narazie jestem w punkcie wyjścia, chociaż miałam kilka obiecujacych rozmów. Na to ta pani, że no tak, to może potrwać rok lub dwa, a tu można działać od razu. Ja myślałam, że to jakiś pomysł na bibliotekę i mnie wraz z nią. Ależ jestem naiwna - pomysł był taki, że ta pani, tak zrozumiałam, gdzieś ten księgozbiór wyprowadzi ze szkoły niedzielnej, ona (ONA!) przejmie jego 'obsługę', a ja będę zawsze mile widziana. Ktoś tam poprowadzi kafejkę kulutralną, a 'moje' książki będą robiły za atrakcję. A ja? A ja tam będę zawsze mile widziana.

No myślałam, że mnie szlag trafi na miejscu. Takiej bezczelności się nie spodziewałam. Tyle czasu i wysiłku poświęcam tej bibliotece, nigdy nie miałam żadnej pomocy, oprócz wtachania dwóch kartonów do sali, ani w katalogowaniu, ani w zdobywaniu książek, a teraz, kiedy wszystko się tak pięknie rozwinęło (mamy ponad 800 pozycji, a zaczynaliśmy od kilku kartonów staroci), kiedy mamy nowości i wciąż dochodzą kolejne - ta kobieta ma czelność proponować przekazanie pałeczki jej, a ja będę zawsze mile widzianym gościem? Wieczorkiem na godzinkę, przed zamknięciem moge wpaść?

Luuuudzie więcej cukru!!!! Idę sobie budyń wtranżolić, małżon ugotwał, zeby mnie trochę spacyfikować.

niedziela, 21 listopada 2010, kasia.eire
Tagi: Irladnia

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/11/21 20:18:13
no w rzeczy samej, bezczelne babsko!
ale coolturalnie - ziaziu jej nie zrobiłaś?
-
2010/11/21 20:45:44
Uuu... nie dziwię się Twojej reakcji. No cóż, może nie będę dalej komentować... Mimo wszystko miłego wieczoru!
-
2010/11/21 21:11:25
Szczyt braku taktu, pitolenie co się na język nawinie. No, ale. Ja jednak chce wierzyć, że ten babsztyl po prostu tak palnął trzy po trzy, po czym wróciła do domu i spokojnie sobie obiad gotowała . I nic z tego nie wykluje się ani nie włączy do akcji swoich ''złotych myśli''
Bo to TWOJA biblioteka, z serca stworzona, prowadzona i rozwijająca się pięknie. A przede wszystkim ogrom pracy!
Smacznego Kasia! Mam nadzieje, że już ostudził budyń emocje. Szkoda,że się tak zdenerwowałaś, ale śmiem twierdzić KAŻDY BY SIĘ WNERWIŁ NA MAKSA. Ale nie ma leku na kretynów, co zrobić...
-
2010/11/21 21:29:44
O matko! zatkało mnie i mnie trzyma.
I ciesz się, ze Ciebie złapał na babsko wnerw, bo łatwiej uporać się ze złością, niż z uczuciem, ze czyjaś bezczelność sprowadziła Cię do parteru.
-
2010/11/21 21:43:43
Zawsze zadziwiają mnie ludzie tak pozbawieni taktu aż bezczelni. Tutaj pani nauczycielka po prostu osłabiła.
Jednak nie przejmuj się maluczkimi, co chcieliby błyszczeć ale najmniejszym kosztem. To Twoja praca, pasja i radość. Więc z takiej "pracowitej mrówki" co najwyżej się ponabijaj.

Smacznego! ;)
-
2010/11/21 21:56:27
nie taka zła - coolturalnie mnie zatkało, to na pewno
-
2010/11/21 21:57:23
No i jeszcze chcę napisać jedną rzecz. Niestety, ale często zauważa się jedna tendencje. Jak sie jest nauczycielka i pracuje już w zawodzie kilka ładnych lat, to zboczenie zawodowe polega często na tym, że tym ludziom wydaje się iż poza klasa tez mogą pouczać, mówić co myślą i machać paluszkiem. Naprawdę nie mam zamiaru nikogo urazić , ale część nauczycielek tak niestety ma. Nie wszyscy, ale części to się bardzo udziela. :(
-
2010/11/21 21:57:37
Eireann - nerw mnie trzyma, ale nie dlatego, że czuję, że coś mi grozi, ale dlatego, że nie moge uwierzyc, że ktoś mógł wyjść z taką propozycją.
-
2010/11/21 21:58:49
lotta - leku nie ma to fakt. Zastanawia mnie tylko, czy ona pomyślała, co powiedziała i zrozumiała, że walnęła babola, czy nadal uważa, że nie wie, o co ja się tak wnerwiłam
-
2010/11/21 22:39:17
veanko - wiesz, jak mi adrenalina udrzyła do glowy to nie było mowy o zadnym załamywaniu się, tylko mnie właśnie piorun strzelił
-
2010/11/21 22:42:00
agna - zanim sobie powiedziałam, zeby się nie przejmować, zdążyłam się przejąć i nie moge odjąć. No tak się wkurzyłam, że hej
-
2010/11/21 22:44:41
lotta - nie znam zbyt wielu nauczycielek, a te, które tak, nie są takie, więc pewnie to zależy od człowieka. Ale coś w tym jest, nauczone są, że się ich słucha, więc pewnie im to wchodzi w krew
-
2010/11/21 22:58:51
Nie byłam świadkiem, więc nie wiem jak wyglądała rozmowa. Myślę sobie jednak, że może pani nauczycielka nie miała złych intencji. Może zwyczajnie pomyślała, że się ucieszysz, jeśli ktoś cię odciąży, może nie rozumie, że dla kogoś praca za darmo może być czymś ważnym. Popełniła nietakt, ale może miała dobre intencje? Bo wiesz, "słowa są źródłem nieporozumień" (oj, są!).
-
2010/11/21 23:02:10
Najlepiej władować się na gotowe, a po jakimś czasie zapewne obwieścić światu jakim to jest się wspaniałym, że się chce ludziom dać dostęp do lektury 7 dni w tygodniu :/ Ech chyba, że faktycznie palnęła to bez pomyślunku, ale to też pięknie o Niej świadczy
-
2010/11/21 23:15:41
karolino - wzięłam to pod uwagę, ale postanowiłam jasno wyłożyć, jak się czuję sluchając jej propozycji i wiesz, ona nadal brnęła w ten deseń. W takiej sytuacji są dwie opcje, albo bardziej bezczelna, niż myślałam, albo glupia
-
2010/11/21 23:20:58
kociezpazurkami - kilkakrotnie rozmawiałyśmy o książkach i takiej działalności, nigdy nie zaproponowała mi pomocy, że się włączy, bo może nie była dla niej ta biblioteka na początku atrakcyjna. I nagle po tylu miesiacach starań, moich starań, wychodzi z propozycją podłączenia się, a raczej nie podłączenia, a całkowitego przejęcia. To mnie rozkłada na łopatki
-
Gość: ania m., *.chello.pl
2010/11/22 08:37:15
No cóż klasyka gatunku! Czasem łatwiej jest kiedy ktoś zaatakuje cię po chamsku. Pani była miła więc nijak jej powiedziec brzydkie słowo.Kasiu trzymaj sie, jestem pewna że to tylko kwestia czasu i znajdzie się ktos kto pomoże ci dzialać w bibliotece w dni powszednie. Twoja pasja jest najważniejsza. A panią omijaj!
-
2010/11/22 08:51:49
Omijac z daleka takich ludzi jak ta pani. Najlepiej na gotowe i juz. Nie cierpie takich osob !
Pozdrawiam.
-
2010/11/22 09:58:17
aniu - ja nawet wspomniałam o tym, że teraz mam kartę przetargową, że duży księgozbiór itd, mogę rozmawiać o etacie, a gdyby ona zaczęła to robić za darmo - nigdy w życiu już nie mogłabym do tych rozmów wrócić. A ona dalej swoje, że to rok lub dwa (z powodu recesji etaty państwowe są zablokowane), a ona moglaby zacząć już teraz. Ja tego nie rozumiem, rozmawiałam z nią otwarcie, wysuwając różne argumenty, a ona wciąż ja, ja, ja
-
2010/11/22 09:58:50
alf - omijam, ale te osoby pchają się na bezczela. Wrrrrr
-
2010/11/22 13:49:57
Ożeż! Ale szantrapa!
Mam nadzieję, że nie dasz sobie odebrać tego, co z takim samozaparciem budowałaś!
-
Gość: , 86.47.58.*
2010/11/22 14:26:05
fusillo - tu kasia tylko niezalogowana - no cos ty, bede walczyc do krwi ostatniej. Zreszta z tego co wiem, nie ma mowy od odbieraniu na sile, to jedynie taka propozycja niegrzeszaca taktem
-
2010/11/22 15:42:56
Nie daj sie trzymaj pazurami i zebami co ten babsztyl sobie mysli a zeby ja pokrecilo(az mnie zatkalo jak przeczytalam felieton jak mozna byc tak wogole pomyslec)
-
Gość: 0068-kate, *.threembb.ie
2010/11/22 15:56:47
No widzisz Kasienko,najlepiej przysc na gotowe,i potem zbierac pochwaly,a niech sie wypcha babsztyl jeden,bron swojej biblioteki jak niepodleglosci,za duzo pracy i serca w nia wlozylas.
-
2010/11/22 17:22:27
Podłość ludzka nie ma granic- jak mówiła Bożena Dykiel w filmie "Wyjście awaryjne". Niestety takie chamstwo jest coraz częściej spotykane i co najgorsze, popierane. Nie daj się babsztylowi. Uściski
-
2010/11/22 20:12:59
paris - nie dam

kate - no właśnie serca, dlatego teraz czuję się, jakby mi to serce chciał ktoś wyrwać

edi - uwielbiam Dykiel w tym filmie
-
2010/11/22 23:34:45
Ależ panią trzeba było pazurami przytrzymać i słodko powiedzieć, że jeśli ona chętna do pomocy, to bardzo chętnie: niech zorganizuje pomoc silnego faceta przy przepychaniu kartonów, niech znajdzie sponsora, przyniesie kilka książek, przyjdzie w niedzielę pomóc, popilnować...
Jeśli odmów, zrobić zmartwioną minę i zbolałym głosikiem oznajmić "ach, szkoda, tak liczyłam na panią w tym względzie, widać sprawa biblioteki nie leży pani aż tak bardzo na sercu..."

Kasia, pozdrawiam :)
-
2010/11/22 23:43:34
Po Twoim trupie! To chyba jedyna mozliwa odpowiedz na taka bezczelnosc. Mam nadzieje, ze nie bedzie probowala Ci tego wydrzec podstepem!
No, nawet ja sie zdenerwowalam...
-
2010/11/23 10:52:16
NIE DAJ SIE!
-
2010/11/23 13:28:57
agnes - ona wysunęła taki argument w stosunku do mnie, to znaczy, czy nie chciałabym, żeby to było dostępne szerszej publice, bo w dni powszednie, czy mi dobro tego księgozbioru nie leży na sercu, coś w tym stylu. Wrrrr
-
2010/11/23 13:29:35
bookfo - jeszcze nie wiem, może i będzie próbwała. Zobaczymy. Po moim trupie :-) masz rację
-
2010/11/23 13:29:57
ukatryn - nie dam się :-)
-
2010/11/23 14:25:59
Jak to powiadają: są ludzie i ludziska. Przynajmniej wiesz, czego się można po babie spodziewać.
-
2010/11/23 15:22:39
babciubezmohera - niby tak
-
2010/12/04 21:40:24
no to ja trochę pod prąd....
to zalezy, co jest celem.
czy celem jest, żebyś TY mogła piastowac SWOJĄ bibliotekę? i najlepiej, żeby ktoś Ci za to płacił...
czy celem jest, żeby ludzie mieli większy dostęp do książek?

ta biblioteka -rozumiem- polska? a Pani? też polska?

zawsze można nad księgozbiorem umieścić wielki napis "biblioteka im. Kasi.Eire" i już. cała chwała Twoja ;)

pozdrawiam
-
2010/12/06 00:55:36
ukryta - acha, to jak było kilka ksiażek, to się nikt nie pofatygował, poczekał, aż się pięknie rozwinie, a potem co - czepiło się gówno statku i mówi płyniemy? To dlatego mnie trzeba odebrać, żeby pani, która straciła pracę i nie wie, co ma ze sobą począć, teraz znalazła cel w zyciu? A jak trzeba było katalogować, maile pisać, kartony targać, plakaty rozwieszać, pieniądze zbierać, to nikogo jakoś nie widziałam, chociaż pani się gdzieś tam na horyzoncie kręciła. Tak, chcę zrobić z tego bibliotekę całotygodniową, nigdy nie ukrywałam, dlaczego więc nie ja? Pewnie nie zwróciłaś uwagi, że pani chce tam kogoś prowadzącego knajpkę kulturalną. Czyli biznes, czyż nie?
Twój sarkazm w stylu biblioteka im Kasi Eire zupełnie niepotrzebny. Wiesz, nie dziwię się już, dlaczego tyle złośliwości wobec Ciebie w sieci.
-
2010/12/07 23:48:57
hm, widzę, że to rzeczywiście drażliwy temat dla Ciebie.
nie znam całej sytuacji, nie znam pani, nie wiem nic o knajpkach itp.
i bynajmniej nie umniejszma Twoich zasług i zdaję sobie sprawę, że włożyłaś w ta bibliotekę dużo serca i zaangażowania i pewnie pieniędzy.

ja tylko po prostu pytam.
widzialam dużo podobnych sytuacji, niektóre dotknely mnie osobiście.
dlatego pytam. o pobudki pytam, o motywy.
sama sobie odpowiedz.

i naprawdę - doszukujesz się złośliwości w moich slowach. cóż by bylo złego, jeśli /jeśli!/ ktoś inny by prowadził bibliotekę, a czytelnikom jasno by było dane do zrozumienia, kto jest jej zalożycielem i motorem? jeśli nie "imienia", to może "fundatorem jest"

a gdzież to tyle złośliwości wobec mnie jest w sieci? och, śledzisz mnie? O_O

nieustannie zyczliwie
pozdrawiam
-
2010/12/08 00:07:28
E tam od razu śledzę, nie lubię jak się ludzie czepiają, dlatego rzuca mi się to w oczy.

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!