Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Bujność traw relaksująca, Simply Red jeszcze bardziej

Dziasiaj wyjątkowo leniwy dzień. Po śniadaniu blogowanie, tym razem na Notatkach Coolturalnych, bo skończyłam ksiażkę Marioli Zaczyńskiej i natychmiast pognałam kurcgalopkiem ją opisać. W tym czasie Małżon tłukł się po kuchni, a syn konferował z kolegami przez skype, grali w jakąś grę na Wii. Uwielbiam ich słyszec w tle, kiedy jestem u siebie przy biurku.

Mieliśmy gości wieczorem, a dzień zaplanowany na plaży, ale pogoda się skiepściła, nie wiedzieliśmy jechac-nie jechać, poczekaliśmy do popołudnia i zdecydowaliśmy, że jednak spróbujemy. Przygowaliśmy się na wszelkie ewnetualności - mialam książkę, kijki, ręczniki, kąpielówki, coś pod tyłek - żeby potem nie było, że trzeba było.

Wylądowaliśmy na plaży i się zaczęło - czy bedziemy czas spędzac aktywnie, czy leniwie, pływac, czy nie? - to Małożon ma potrzebę ustalania wszystkiego na zaś. Szczerze mówiąc nie chciało mi się dzisiaj łazić i się aktywizować za bardzo, czy ja musze być wciaż niewolnicą ruchu? Małżon najpierw wyciągnął nas na górę wielką, z której następnie mieliśmy zejśc na dłuuuuuugą plazę i chodzić, chodzić, chodzić. Po czym uległ naszym jękom i skręciliśmy w bok, na mniejszą, bardzo ustronna plażę, gdzie mieliśmy sie oddać uroczemu nicnierobieniu. Chłopaki pognali do wody, a ja połozyłam się na takim niewielkim wzniesieniu, z którego widziałam cały ten 'nasz' kawałek wybrzeża, po kątem 30 stopni, w bujnej, pachącej trawie. Było mi tak bosko, ujutnie i niebiańsko spokojnie, ze zasnęła. W jakiś letarg właściwie wpadłam, bo slyszałam jak chłopaki się nawołują, jak Franek szczeka, słyszałam szum morza, ale jednocześnie nie byłam zupełnie przytomna. Unosiłam się w powietrzu, myślę, że osiągnęłam nirvanę.

Kiedy wypoczęłam, wzięłam się za książkę, poczytałam w tej fantastycznej scenerii, nie było słońca, oczy mi się nie męczyły, sama przyjemność.

A potem pognaliśmy do domu, bo goście, herbatka, malinowy flan. Też fajnie.

A teraz na zakończenie dnia slucham Simply Red, jeden z moich ukochanych zespółów. Ich piosenki nigdy mi się nie znudzą

niedziela, 18 lipca 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/07/19 16:32:10
Ale mialas fajny dzien a ja w pracy buu
-
2010/07/19 17:09:50
faktycznie do kitu, bo dzisiaj zdaje się masz wolne, a leje
-
2010/07/19 18:16:18
Wiem, wiem, że tam okoliczności macie piekne!
przecież ciągle w irlandziej tv reklamy: go to Donegal :)
baaardzo sugestywne!!
-
2010/07/19 18:24:08
my-azi - sugestywne reklamy i czysta prawda. Kocham Donegal. Ale jeżeli znasz Aer Aran, to musisz też znać Carrickfinn?
-
Gość: Emocja, *.hsd1.il.comcast.net
2010/07/19 20:56:21
nie ma,jak doswiadczyc takiej nirvany...a swoja droga lubie Ich posluchac:) Simply Red tez lubie:)
-
2010/07/19 21:11:02
Simply Red to jest jedno... ale Simply Red na koncercie to jest drugie do potęgo entelj.... BTW zagladacie laseczki na blogi muzyczne? możecie cos polecić?
-
2010/07/19 22:58:54
emocjo - nie raz było mi przyjemnie, ale to, czego doświadczylam wtedy w tych trawach było wyjątkowo błogie.
-
2010/07/19 23:01:11
lepioszko - ja słucham raczej swoich podszeptów jeżeli chodzi o muzykę. Ostanio zachwycam się Psychodancing Maleńczuka, trąbką Bottiego, ale też wracam do starych jak Simply Red czy Raz Dwa Trzy, Jopek, muzyka poważna. Zaglądam na Merlina i patrzę jakie nowości
-
2010/07/20 11:02:41
ta, Londonderry tez znam ;)
z takiej oto perspektywy:

"ladies and gentelmen, your attention please. Aer Arann are very pleased to announce the departure of flight RE 204 to Donegal. We would like invite all passengers traveling on this flight to........"

Miłego lotu :)
-
2010/07/20 18:23:44
my-azi - albo z takiej - uprzejmie informujemy naszych pasażerów, ze z powodu złych warunków atmosferycznych samolot wyląduje w Derry i podstawione autobusy przewiozą państwa do Donegalu, hehe. Raz mi się to zdarzyło
-
2010/07/20 19:30:13
a to mnie akurat nie dziwi:

"Roczna suma opadów atmosferycznych kształtuje sie odpowiednio:
- 800 mm - hrabstwa Dublin i Kildare
- 2400 mm - w górach hrabstw Kerry, Galway i DONEGAL
Wiekszość opadów notowana jest w okresie od sierpnia do grudnia. "

:)

a jak już jesteśmy przy lotnictwie, to ja do tego samolotu bym nie wsiadła- są klaustrofobiczne!!!!!
-
2010/07/20 20:02:55
my-azi - ja zupełnie nie mam takiego problemu i nie boje sie latać

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!