Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Stracone złudzenia

Mam doła jak stąd na biegun południowy.  Do tego wyrzuty sumienia, że mam doła, a nie mam do niego prawa, bo kobiety w Kirgistanie, w Afryce, w fabrykach w Indiach czy Chinach,  mają o wiele gorzej, a się nie skarżą.  Zresztą może się skarżą, ale nie ma nikogo, żeby tego wysłuchał, więc ich żale i tak idą modlitwami do nieba.

Mam kryzys. Ostatnimi czasy zorientowałam się, przyszła do mnie ta świadomość, że moje wieloletnie działania, mozolne wdrapywanie się pod górkę w celu osiągnięcia na emigracji innego statusu niż tego, w którym najchętniej by nas tu wiedzieli, czyli przejść z prac typu kelnerka, housekeeperka, kasjerka, nawet na stanowisku managerskim, ale w sektorze usługowym, do biura, do pracy umysłowej tak zwanej, może bardziej twórczej, może wymagającej wciąż nowych umiejętności, albo bardziej rozwijającej, że to wszystko na nic.  Już byłam w ogródku, już witałam się z gąską, a tu recesja przyszła i przed samym szczytem góry, zdmuchnęła mnie jak kulkę waty i nosi mnie to tu, to tam, trochę w bok, trochę w dół, a jeżeli do góry, to tylko po to, żeby mnie spektakularnie zwalić na jakieś krzaczory.  Jeszcze się łudziłam, że mam coś do zaoferowania, że ktoś chce to wykorzystać, że ktoś mnie słyszy, ale widzę, ze wykorzystują mnie do swoich celów, bo sama się przecież pcham, mówię, ze chce się uczyć, nabywac doświadczenia, za darmo zrobię to i tamto, no to dlaczego nie mieliby skorzystać z okazji? Teraz, w czasach kryzysu, przewalaja się tlumy równie inteligentnych ludzi, nawet bardziej wykształconych, niektórzy po dwóch fakultetach, z większym doświadczeniem na tym rynku, operujących w swoim języku, a nie tak jak ja, w obcym, nawet jeżeli dobrze znanym – to z czym ja do ludzi?  Myślę, że pora zejść na ziemię, pora spojrzeć prawdzie w oczy i zarzucić marzenia.

Strasznie mi ciężko z tą świadomością, ale nie można żyć złudzeniami. Dokonałam określonego wyboru, chciałam, żeby moje dzieci miały lepsze, spokojniejsze życie, żeby mogły studiować bez problemu, żebyśmy tego wszystkiego nie przypłacili zawałem, jak to by pewnie miało miejsce w Polsce, bo wciąż coś się działo, na wiele zmian nie mieliśmy wpływu, ciężko pracowaliśmy, a starczało zaledwie na rachunki. O swoim domu, czy mieszkaniu mowy być nie mogło, wiecznie nerwówa, wiecznie strach o przyszłość, tu znaleźliśmy spokój i przystań, ale też i wiele kompromisów nas to kosztuje.

Taka jestem zmęczona życiem dzisiaj. Ciężko mi będzie podnieść się z kolan.

A na dodatek zakwitła piwonia z sadzonki przywiezionej z rodzinnego domu męża oraz łubiny, które są naszymi ulubionymi kwiatami, też zapamiętanymi z dzieciństwa. Zatęskniłam za krajem.

wtorek, 22 czerwca 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/06/22 14:24:04
Kochana, nie trać nigdy wiary, optymizmu i nadziei! Książki zacznij pisać, tyle razy Ci o tym napomykałam!! I zawsze się tęskni za miejscem, w którym nas nie ma. Po ostatnich wyborach mam osobiście dość Polaków z ich dziwnymi sympatiami politycznymi i nieumiejętnością racjonalnego myślenia. Coraz częściej myślę, że to kraj, w którym podziały nigdy nie znikną i że nigdy nie osiągniemy dobrobytu, bo polityka i wydumane idee będą zawsze na pierwszym miejscu.
Więc łączę się dzisiaj z Tobą w jakimś dziwnym dole - i oby do lepszego jutra!
-
Gość: szyszka, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/22 14:28:18
Dobrze wiesz, że w życiu nic łatwo nie przychodzi. Nie odpuszczaj w połowie drogi, masz cel, masz świadomość, że dokonałaś właściwego wyboru, to najważniejsze. Tęsknota za krajem była, jest i będzie...Ja trzymam za Was kciuki i jestem przekonana, że w temacie pracy do Ciebie los się też uśmiechnie.
szyszka
-
2010/06/22 14:35:48
greeneyed - ja też ze zdziwieniem obserwuję wybory i te rozmowy, a już najbardziej nagłe lewicowe sympatie tych, którzy wcześniej lewicą gardzili. To takie żałosne. Ja wiem, ze trawa sąsiada jest zawsze bardziej zielona, tęsknię za wspomnieniami raczej, ale logika dzisiaj u mnie nie działa. Jade na automatycznym pilocie, a ten wiedzie mnie na myślowe manowce.
-
2010/06/22 14:39:22
szyszko - kochana jesteś, ale sama wiesz, że tu nie liczy się nic poza tym, kogo znasz. A ja, w tłumie ludzi szukających pomocy, mam najmarniejsze znajomości no i do żadnego klanu nie należę. Pewien facet poprosil mnie o pomoc w prowadzeniu domku letniskowego, bo go nie ma na miejscu, trzeba tych ludzi wpuszczać, potem po nich posprzątać i nowych wpuścić. Powiedział, że cieszy się, że się zgodziłam, pomoże mi pracę znaleźć. Mówi - znam wiele ludzi, na pewno cos się dla ciebie znajdzie. Wpadłam w euforię, a on dodał - wiesz, wiele osób chciałoby kogoś do pomocy w sprzątniu, domy mają wielkie i zero czasu. Kur.. , a ja myślałam, że Pana Boga za nogi złapałam
-
Gość: szyszka, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/22 15:46:51
Niestety Polaków ciągle postrzega się przez pryzmat pracy fizycznej, ale nie po to człowiek się całe życie uczy, aby po kimś brudy sprzątać, dlatego doskonale rozumiem Twoje zdenerwowanie. Najlepiej zacznij pisać, rób to co sprawia Ci satysfakcję, od razu w dwóch językach, bo z nakładu polskiego nie poszalejesz.
szyszka
-
2010/06/22 15:53:56
szyszko - pisać tak, sprawia mi to szaloną przyjemność, ale przecież trzeba z czegoś żyć. Po angielsku nie miałabym odwagi
-
2010/06/22 15:58:42
Emigracja to ciezki kawalek chleba. Ja tutaj mieszkam w USA mieszkam 21 lat, skonczylam studia i jestem w miejscu zawodowym z ktorego nie chce isc wyzej, bo wyzej byloby mi juz za trudno. I co? I doly chwytaja mnie bardzo regularnie. I czasem marze aby miec wiecej czasu, zeby moc pojechac sobie na dluzej do Polski, zeby miec czas pogrzebac w ogrodku. czasem tak leze w nocy i mysle ze jakby sie cos tutaj nam stalo, to tak naprawde nie ma nikogo do pomocy, a do najlblizszych mam przez ocean. Czasem sobie mysle ze tak bardzo chcialabym byc na emigracji w....Irlandii. Nie ma zycia idealnego... Recesja sie skonczy, ja na Twoim miejscu nie rezygnowalabym z voluntariatu, a moze nawet zapisala sie na jakies kursy - moze projektowanie stron internetowych? Moze zaczeilabys sie w jakims przedszkolu, jakiejs szkole?

Takie doly to trzeba wykorzystac konstruktywnie, posiedziec tam, pozalic sie, odpoczac, nabrac energii, wygramolic sie, stanac na brzegu dolu , rozejrzec sie i ruszyc do przodu, niekoniecznie w tym samym kierunku co nas do dolu doprowadzil!
-
2010/06/22 16:30:43
robin - staram się wykorzystywać ten czas konstruktywnie, zrobiłam 9 miesięczny kurs, bardzo dobry, ale teraz widzę, że zaczął sie proces zapominania, a egzaminy wszystkie zaliczałam z najwyższą notą, wydawałoby sie więc, że wiedza dobrze ugruntowana. Wciąż coś nowego wymyslam, az niektórzy sie dziwią, skąd ja te pomysły biorę. Ale mi już ręce opadają, bo widzę, że te wszystkie działania, jakkolwiek by mnie za nie nie podziwiali, do niczego nie prowadzą.
-
2010/06/22 17:35:33
Kasiu, moja kochana, wylaz z tego dolu natychmiast! :-))))))) bo tyle energii i zycia co ty w sobie masz, to naprawde szkoda, zeby te talenty sie zmarnowaly. Jestem tego samego zdania co Greeneyed, zlap sie za pioro i do roboty. Masz talent niezwykly do pisania i taki bogaty zasob slow, jak rzadko kto. Poza tym masz wiele do powiedzenia, umiesz opowiadac, wyciagnac prawidlowe wnioski z ciekawych zdarzen - czyta sie Twoje teksty chetnie i z zainteresowaniem.
Rozumiem Twoje rozterki, bo po prawie 40 latach za granica, wiele widzialam, przezylam, obserwowalam zycie innych i calkowicie zgadzam sie z Twoim pogladem na sytuacje emigrantow, czasami to prace syzyfowe zdobyc jakies stanowisko albo zrobic kariere, los nie zawsze jest laskawy, a czasem nawet zlosliwy.
W tej sytuacji, w jakiej sie znajdujesz dzisiaj, najlepiej byloby ulozyc sobie 2 rownolegle cele. Pierwsza sprawa jest zapewnienie sobie bytu i tutaj ciezko bedzie znalezc prace, ktora da Ci satysfakcje, wiec moze wziac co sie trafi, aby pieniazki byly. Ale jednoczesnie, rownolegle PISAC, bo to bedzie Twoja duchowa podpora, dajaca zadowolenie z zycia i (kto wie :-)))))) ) spelnienie Twoich marzen osiagniecia czegos w zyciu. Napewno masz w glowie wiele ciekawych historii do opowiedzenia, przelej je na papier albo komputer i nie czekaj, zabieraj sie do roboty od dzisiaj. Ja w Ciebie wierze
i jestem przekonana, ze za pare lat bedziesz rozdawala autografy na swoich ksiazkach.
:-))))))) i jak dozyje, to sama Cie o autografik poprosze! :-)))))))))))
-
Gość: ivcia the best 76, *.threembb.ie
2010/06/22 18:06:50
Kasiek Kristofka ma absolutna racje,twoim przeznaczeniem jest pisanie wiec pisz te ksiazke i sie nie obijaj!!! Z dola wylaz z pomoca kijow do nordika i na plaze z piesiolkiem raz dwa trzy lewa idzie sobie kaska i piosenke spiewa....:)
-
2010/06/22 18:45:49
kristofko - staram się jak moge wygramolić z tego doła, ale sobie paznokcie obcięłam ostatnio i trochę mi trudno wczepić się w ściany mojego smutku. Marzyłam o różnych ciekawych zajęciach, miałam cel (u Freye wyczytalam, że człowiek dążący do celu to wędrowiec, a bez celu to włóczykij), wierzylam, że mam tu swoją legendę (wzorem Alchemika) do znalezienia. Coraz wyraźniej widzę, że jednak nie o życie zawodowe tu chodzi, że faktycznie będę musiała się czepić byle czego, żeby tylko nie miec wyrzutów sumienia, że w sile wieku, a bez pracy stałej, tylko jakieś zlecone tłumaczenia. Jeżeli chodzi o pisanie, faktycznie sprawia mi ogromna przyjemność, ale nie mam odwagi nawet pomyślec, o jakieś większej formie. Kto wie, może to właśnie jest moja legenda?
-
2010/06/22 18:46:51
ivcia, masz rację, muszę kije chwycić to mi te wapory z głowy wyparują :-) Tak to już z babami, które mają 'globusa'
-
2010/06/22 22:36:01
A ja mysle, ze nie wszystko stracone! Znam wiele Polek, ktorym sie udalo za granica (w Irlandii tez:), wiec prosze, nie trac wiary w siebie, bo na pewno gdzies czeka na Ciebie praca i ludzie, ktorzy Cie docenia. Oby tylko jak najszybciej Cie ta praca znalazla! Pozdrawiam cieplo:)
-
2010/06/22 22:53:34
Kasiu, nie ma zadnego tlumaczenia, ze nie masz odwagi! :-)))))) Zasiadaj do pisania i juz, jak zaczniesz, to pozniej juz samo poleci, postacie zaczna zyc wlasnym zyciem i nawt nie zauwazysz, ze ksiazka bedzie gotowa.
Pamietaj, ze im dluzej bedziesz marudzic i odkladac, tym trudniej bedzie Ci zaczac. Musisz uwierzyc we wlasne sily, masz talent i basta!!!! Prace tez lzej bedzie znalezc, jak z tego dolu sie wygramolisz. Drabinke ci juz wstawilam, wiec wejdz na pierwszy stopien i do gory! :-))))
-
2010/06/22 23:44:53
Witaj Kasiu,
Widzę, że Cię dopadło. Bywają takie chwile, że człowiek nie wierzy w nic i że wszystko wydaje mu się być bez sensu i do d.
Daj sobie czas, wypłacz się, bo walczyć z tym nie ma co. A potem próbuj dalej.
Jeśli życie tam jednak daje Wam wiele, to jest z czego być dumnym :)
Dojrzewam do tego, że mogłabym robić nawet coś innego, byle tylko nie było jak to opisujesz, że wystarcza tylko na rachunki.
I co z tego, że przez większość czasu robię to, co umiem i lubię i do czego się przez tyle lat uczyłam, skoro mój dom ciągle a to przecieka, a to się sypie, nie stać mnie na porządny remont, na lepsze ciuchy, na zafundowanie dziecku czegoś więcej...
Nie wiem, czy wytrzymałabym na Twoim miejscu, ale ta egzystencja, praca w wolne dni i do późnego wieczora są niesłychanie wyczerpujące.
I też już powoli mam dość.
Trzymaj się! Przytulam :))
iw
-
2010/06/23 10:06:06
Kasiu, Tak już jest, że ludzie na wyższym poziomie wykształcenia i wrażliwości boleśniej niż inni odczuwają wiele spraw (to im zakwitają piwonie). Na pewno wokół Ciebie jest wiele osób, które zazdroszczą Ci tego, co już osiągnęłaś. Niezależnie od codzienności, od wszystkiego, warto pielęgnować to, co "w duszy gra". Serdeczności:)
-
2010/06/23 13:54:55
agato - ja tez znam Polki, ktorym sie powiodlo i to mnie jeszcze bardziej doluje i na nic przydaje sie swiadomosc, ze wstrzelily sie w koniunkture kiedy jeszcze nie bylo recesji. W tych czasach im wyzej tu zajdziesz, tym bardziej boli upadek.
-
2010/06/23 13:55:48
kristofko - dzieki za drabinke, przygladam sie jej uwaznie i juz planuje postawienie pierwszego kroku.
-
2010/06/23 14:15:45
Moze to glupie co napisze, ale ciut ulzylo mi, ze nie jestem sama ze swoimi rozterkami i ze ktos ma podobne zmartwienia do mnie.......Bedzie dobrze....
-
2010/06/23 14:21:04
Kochana właśnie z tch powodów pożegnałam się z przepieknymi Antypodami .. miałam dość pracy w sklepie z kurczakami. Charowania do rana do wieczora i nauki nocami :/ A starania się o lepsze zawsze spałzały na niczym:/ bo nie jestem aborygenką;/ ale nie trać wiary .. ja może zbyt szybko zrezygnowałam? .. Pozdrawiam i trzymam kciuki:)
-
2010/06/23 14:23:11
A za krajem nie tęsknij .. bo tu wciąż tak samo .. wrócisz .. chwilę będzie dobrze a za jakiś czas znowu się będziesz denerwowała .. bo tutaj inaczej się żyć nie da:/
-
2010/06/23 15:08:56
iw - kiedys znajomy powiedzial mi, ze zajmowanie stanowisk ponizej swoich umiejetnosci, poza oczywistym dzialanie na swoja niekorzysc, ma jeszcze wymiar spoleczny, zajmujemy miejsce, ktore dla kogos moze jest szczytem mozliwosci i ta osoba bylaby najszczesliwsza wykonujac nasza prace, a innej po prostu nie moze. Tylko, ze ja juz nie mam sily szukac 'na swoja miare', bede szukac czegokolwiek, bede miala dwa zycia, zawodowe, moze nie to, co lubie, ale dajace satysfakcje finansowa, i prywatne, w ktorym bede nadal tlumaczyc, nadal swiadczyc uslugi dla prawnikow, ale jeszcze i robic to co lubie. Tylko dlaczego mi z ta decyzja tak ciezko?
-
2010/06/23 15:13:55
ewa - warto pielegnowac i nie zarzuce tego, ale mam syna, do ktorego nalezy przyszlosc, na pewno ma do zrobienia wiecej niz i ja, ale trzeba mu zapewnic warunki do ukonczenia szkoly i studiow, mam corke, ktora jest na studiach, zarabia na siebie, ale i tak od czasu do czasu trzeba jej przeciez pomoc, koniec zludzen, trzeba podwinac rekawy.
-
2010/06/23 15:16:57
ewo - jeszcze slowo - masz racje, ludzie wrazliwi, a szczegolnie tacy, ktorzy oznaczaja swoje potrzeby na poziomie wyzszym niz li tylko jedzenie i placenie rachunkow, ale jeszcze by chcieli do teatru, do filharmonii, poczytac, posluchac, podyskutowac, cos zobaczyc, ci ludzie maja najgorzej, bo wciaz gonia marznia, wciaz poszukuja. Najlepiej maja ci, ktorzy wyznaja zasade ciezkiej pracy i zasluzonego odpoczynku, a podczas tego odpoczynku wystarcza im duzy odbiornik telewizyjny i cokolwiek tam oferuja. Ci maja w sobie spokoj, bo nic im do szczescia nie potrzeba, zyja zyciem. Czasami bym tak chciala.
-
2010/06/23 15:20:16
ukathryn - do uslug, milo mi poprawic ci nastroj, Ty mnie tez poprawilas piszac, ze nie tylko ja, ale i ty masz podobne doswiadczenia. Dwie to juz prawie grupa ludzi, czyz nie? A w grupie razniej :-)
-
2010/06/23 15:24:15
ses-ame - a wiec bylas, wedlug Komorowskiego, w Afganistanie? (wczoraj w faktach slyszalam jak mowi, ze nasz kontyngent na Antypodach swiata, a odnosil sie do Afganistanu wlasnie) Ale tak powaznie, setki Irlandczykow jedzie do Australii do pracy, niektorzy wracaja, wielu sie tam zaczepia na rok, czasem dluzej. Taka moda tutaj od lat. Kiedy tam jada maja juz na dzien dobry znajomych, czasem z tego samego miasteczka. Moze dlatego im latwiej? Podczas zeszlorocznych licznych pobytow u mamy zdazylam sie zorietnowac, ze nie jest w Polsce wcale tak dobrze, jak to probuja wmowic ludziom w TV, ale tez i lepiej niz tutaj. Pewnie tez zalezy komu.
-
Gość: szyszka, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/06/23 15:31:59
Jset takie bardzo mądre powiedzenie: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Zależy czego oczekujemy, jakie stawiamy sobie cele, ile nam do szczęścia wystarcza albo i nie wystarcza. Ja jednak kurczowo trzymać się będę myśli, że raz lepiej raz gorzej, a bywa że za często gorzej. Życzę poprawy nastroju, uśmiechniętej buzi, kwitnącego ogrodu, przyjaznej klawiatury:)
Buziaki i trzymaj się:) szyszka
-
2010/06/23 16:00:46
szyszka, masz racje, naiwnoscia jest myslec, ze zycie jest uslane rozami, a raczej platkami roz, bo jednak roza ma tez kolce, twarde lodygi, wiec calymi rozami zycie uslane, a plactki stanowia jednak mniejszosc. Calusy
-
Gość: ikroopka, *.chello.pl
2010/06/23 18:10:09
Kasiu, myslisz, że w Polsce byłabys mniej zmęczona?
...a teraz poczytam, co inni Ci napisali;)
-
2010/06/23 19:18:59
ikroopka - pewnie nie, życie wszędzie potrafi dokopać
-
2010/06/23 19:47:11
W Polsce z pracą / dobrą, na miarę ambicji/ też nie jest różowo. I pamiętaj, że wszystko ma swój awers i rewers. Może Twoja wymarzona praca właśnie na Ciebie czeka?... Nie zniechęcaj się, trzymam kciuki!
-
2010/06/24 09:09:40
Od początku tutaj szukałam pracy na miarę mojego wykształcenia, umiejętności i ambicji. Z tym, że nie zależało mi na etacie, bo nawet w Polsce od wielu lat na etacie już nie pracowałam i przyzwyczaiłam się do bardziej swobodnego zarządzania czasem. Przyjmując zlecenia od trzech architektów miałam wystarczająco dużo pracy i pieniędzy. Niestety, kryzys który przyszedł dotknął najpierw budownictwo i eldorado się skończyło. Teraz próbuję przejść na profesjonalny poziom w fotografii, ale to długa droga i najbardziej doskwiera mi brak kasy. Dziękuję za cierpliwość mojego męża, który nie uważa, że powinnam pracować w sklepie, za barem itd. Musi być lepiej. Nadziej podobno umiera ostatnia. Trzymaj się
-
2010/06/24 16:55:33
babciubezmohera - codziennie budzę się i myślę - może to już dziś? Jakiś cud? Moje działania przyniosą rezultaty? Nic z tego. Cierpliwosci!!!
-
2010/06/24 16:57:31
b_aitch - małżon też mnie nie namawia, wręcz zachęca - korzystaj, ze jesteś na 'stypendium państwowym", pisz, rób co tam lubisz, ale ja już mam dosyć poczucia winy i patrzenia na to, jak on powłóczy nogami ze zmęczenia. Koniec z tym. Patrzę na siebie z boku i myślę, że bym takiej paniusi która goni marzenia kosztem męża i stopy życiowej sama nie lubiła.
-
2010/06/24 18:08:28
Mój pracuje tyle samo ile pracował, więc nic nie robię jego kosztem. Powiedział mi, po moim wielomiesięcznym szukaniu pracy, że woli żebym była w domu i w dobrym humorze niż wiecznie nieobecna, zmęczona i zła.
-
2010/06/24 20:27:40
b_aitch - u mnie problem tkwi nie w męzu, słowa mi nigdy nie powiedział, ale w tym, że ja sama wyrobiłam u siebie poczucie winy, którego nie potrafię znieść.
-
2010/06/25 09:53:56
Z doła proszę wyłazić, ale to szybko! Nikt nie daje gwarancji, że tam gdzie nas nie ma będzie lepiej. Zrobiłaś już dużo, teraz masz zastój- bywa. Ale to nie powód by się wpędzać w poczucie winy! Więcej wiary w siebie! Co to znaczy, że się boisz? Nie przyjmuję tego do wiadomości! Dopóki się nie przełamiesz, i nie spróbujesz, nie będziesz wiedziała, czy potrafisz i ile Ci trzeba się jeszcze nauczyć, aby pisać po angielsku.
Pozdrawiam serdecznie!
-
2010/06/25 12:18:47
Nie dziwę się, że Ci ciężko z tą decyzją!
Wydaje mi się, że każdy człowiek, który zna swoje możliwości i wie, co umie i ile jest wart, czuje się nieszczęśliwy, jeśli nie może z jakichś przyczyn wykonywać pracy, do której jest stworzony.
Dlatego jeśli możesz, to rób to tak jak piszesz, po godzinach, dodatkowo. Żeby mieć coś dla swojej satysfakcji.
Przez pewien czas też byłam zmuszona pracować na stanowisku, niezgodnym z moimi kwalifikacjami i wiem, że miałam przez cały czas w tle taki głos, który mówił, że to nie dla mnie, że ja powinnam robić coś innego.
Może trzeba się uzbroić w cierpliwość ... Sama nie wiem.
Takie właśnie dylematy powstrzymują mnie przed wyjazdem na stałe do mojego faceta do Niemiec. Bo on ma swoją satysfakcjonującą pracę, ale czy ja dałabym radę powtórzyć tam co, co mam tutaj? Nie wiem i wolę się nie przekonać, że jest inaczej.
I dlatego m.in. już 5 lat żyjemy w związku na odległość ...
-
2010/06/25 14:12:36
fusillo - pisać i pisać, list po angielsku napisze, ale wyrazać myśli w tym języku, jak w felietonie czy ksiażce, jeszcze mi trochę brakuje. Ale dzięki za słowa otuchy
-
2010/06/25 14:13:44
iw - takie życie na odległość jest pewnie strasznie męczące. Możesz zaryzykować tymczasowo, pojechać nie paląc mostów, a jedynie wziąć kilkumiesięczny urlop? No, chyba, że tak ci pasuje, też jakiś model to jest
-
2010/06/27 13:28:44
Mało jest osób, które nie miewają dołów.
Większość z nas z róznych powodów doły miewa, ale z kazdego doła się wychodzi.
Tak jak już napisano w komentarzach "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma" i zawsze jest coś za coś.
Zatęskniłaś za krajem?
Raczej za wspomnieniami z tego kraju.
Tutaj też pewne sytuacje (polityczne, ekonomiczne, międzyludzkie) potrafią mocno zdołować.
Pozdrawiam serdecznie:)
-
2010/06/27 17:58:45
veanko - wiem, mam polską telewizję i dokładnie orientuję się sytuacji w Polsce. Zatęskniłam do kraju raczej nie jak do miejsca szczęśliwości absolutnej, to byłaby naiwność, raczej do miejsca, gdzie jestem u siebie, jakkolwiek by tam nie było
-
Gość: Bobe Majse, *.ghnet.pl
2010/07/21 00:04:24
Uściski!
-
Gość: , *.hartnetthayes.com
2010/07/21 12:52:59
gosciu - usciski back, kimkolwiek jestes

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!