Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Posłuchaj...

Dostałam dzisiaj szału. Takiego klasycznego, najpierw się popłakałam, potem wywrzeszczałam cały żal małżonowi, bo zapytał, dlaczego płaczę (ryzykant jeden), straciłam głos z tego wrzeszczenia, a potem zasnęłam z nerwów i to w okolicznościach conajmniej dziwnych.

Ale od początku. Rano małżon zapytał
- czy zjemy jajecznicę?
- dlaczego nie, pomysł dobry jak każdy inny - odparłam zadowolona, że nie musze robić śniadania
Odpłynąl do kuchni, ale zaraz wraca
- a jak chcesz tą jajecznicę? Kiełbasa krojona w plastry paski czy kostkę?
- wszystko mi jedno, raczej w kostkę - odparłam z nutką zniecierpliwienia, bo już czułam, o co zapyta zaraz
- a jajka mieszane, czy żółtko i białko odzielnie - zadal kolejne pytanie z miną autentycznie zainteresowaną
O żesz ty w dupę kopany, 23 lata pożycia w tym roku nam stuknie, a on mnie pyta, jaką jajecznice lubię - pomyślałam, ale się powtrzymalam i stwierdziłam, że wiem, że on woli niemieszane, więc ok, ale moje musi być baaardzo ścięte.
Tyle. Oczywiście było średnio, musialam trzymać na ogniu, bo glutów nie jem. Kropka.

Po południu zadzwoniła córcia, miała pomysł, żeby pójść na spotkanie z Katarzyną Grocholą, opowiedziała juz o tym wcześniej, kupic mi książkę, zdobyć autograf, kilka dni temu napisalam do niej smsy, co koniecznie ma pisarce ode mnie powiedzieć. Specjalnie wysłałam, żeby wiedziała i się nie denerwowała, ze nie ma pojęcia, co ta porąbana matka chciałaby przekazać. A ona dzwoni i pyta - to co ja mam powiedzieć?

Na szczęście przerwało nam rozmowę, bo już we mnie fala zbrodni narastała. Tak mnie zaćmiło z powodu ogarniającego mnie szalu, ze nie dawałam rady nadziewać cannelloni szpinakiem, wypadało mi, nie trafiałam w dziurkę, poważnie ciemno w oczach miałam.

A dlaczego mnie tak ruszyło? Bo ja nienawidzę powtarzać w kółko wciąż tych samych rzeczy, tych samych zdań, instrukcji, próśb, informacji. Uważam, że tylko aktywne słuchanie ma sens, jeżeli nie, proszę powiedz - nie mów do mnie teraz, zeczony jestem, mam dużo na głowie - sama nie wiem jaka tam jeszcze wymówka/usprawiedliwienie dobre. Ale nie można zmuszać innych, zeby powtarzali wciaż to samo, tylko dlatego, ze ktoś nie ma siły/ochoty/na tyle szacunku/pojemności w mózgu (niepotrzebne skreślić), żeby to zapamiętać. Czyz nie mam racji, że przez 23 lata możnaby się już nauczyć, jakie jajka lubi żona? (zbereźności rodzą sie w uchu słuchacza). To nie, zamęczy mnie wciąż tą samą sytuacją, jak w Dniu Świstaka - a jajecznica mieszana czy białka osobno, scięta, czy luźna. Luuuudzie, trzymajcie mnie.
Po co zawczasu wysylać smsy, skoro ktoś nie przeczyta, nie zapamięta, nie zanotuje, woli zadzwonić i powiedziec - to co ja miałam...?

I to nie dotyczy tylko mojej rodziny, ludzie generalnie nie słuchają, co się mówi i pytają o to samo wciąż i wciąż.  A z tego wszysktiego, to ja wciąż mówię o tym samym, bo mi się wydaje, że ludzie nie słuchają, więc trzeba powtarzać.... błędne koło. Wychodzę na nudziarę.

A po załamaniu nerwowym zasnęłam w... samochodzie, bo zaraz po wybuchu pojechałam do salonu kosmetycznego, zaparkowałam przed i usnęlam na 10 minut. Obudziłam się zregenerowana, a wizyta już zupełnie poprawiła mi humor, bo wreszczie znalazłam taką kosmetyczkę, która profesjonalnie usuwa takie wkurzające białe prosaki, które mi się czasami robią na powiece. Tu, pisałam już o tym, robią rózne czary mary z głaskaniem gąbkami po twarzy, ale takich rzeczy prawie nikt. A tu prosze, znalazłam.

I tylko mnie taka reflekcja naszła, po spojrzeniu na niebo nocą, czy ja miałam rację, czy to pełnia księżyca przeze mnie przemawiała?

środa, 26 maja 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/05/26 09:07:47
"Chcesz mieć rację czy być szczęśliwy?" Nie wiem kto to powiedział, ale widać, że wiedział co mówi;)
Żeby nie było: ja też lubię mieć rację:P
-
2010/05/26 09:14:03
z ta jajecznica, to jakbym nasze rozmowy przed sniadaniem słyszała. wie, ze w niedziele lubie jajka na miękko i zawsze pyta, albo "co chcesz na sniadanie?", albo "ja sobie robie z miodem a nie wiem, co ty byś chciała". Nienawidzę słodkiego na śniadanie, ani na obiad ani na kolację :) Moze na jego korzysć przemawia, ze żyjemy ze sobą zaledwie 7 lat?

cieszę sie, że pozwoliłaś sobie na atak szału. wyrzuciłaś złe emocje, zregenerowałaś sie drzemką i tak mozna żyć :)
-
2010/05/26 09:23:16
U nas jajecznica króluje w niedzielny poranek i zawsze robi ja moj malzonek. O nic nie pyta, ewentualnie prosi;" Czy moglabys pokroic pomidory?" i kroje.

Co do sluchania. Skad ja to znam!!!! Moim corkom czasami mozna pare razy mowic to sama a i tak po pewnym czasie zapytaja ;" O co chodzi?" "Co mowilas mamo?" " Ty nam to mowilas? Kiedy?". Wtedy mam ochote wrzasnac. To strasznie denerwujace jest!!!Pozdrawiam.
-
2010/05/26 11:17:53
sowo - tez lubie miec racje, ale nie wiem, czy nie bardziej wolalabym byc nieustannie szczesliwa, totez zapisuje mysl zlotymi literami, wieszam nad biurkiem i powtarzam jak mantre od dzis :-)

ange - widze, ze jajka sa tematem niedzielnym w wielu domach. Nie lubisz slodkiego? Szczesciara! Gdybym ja nie lubila slodkosci, bylabym o polowe mniejsza, hehe

ukathryn - ciesze sie, ze nie tylko moje dzieci sa w polowie gluche. Najgorsze jest to, kiedy ktos mowi - w zyciu mi nie mowilas o tym, a ty wiesz, ze owszem, mowilas i to dosyc wyczerpujaco. Wrrrr
-
2010/05/26 13:13:56
nie, słodkie lubię, nawet tone czekolady bym zjadła, albo lodów. nie lubie słodkiego jako posiłku :) posiłek ma byc wytrawny, najlepiej zwierzecy ;)
-
2010/05/26 13:29:57
ange - juz rozumiem. To ja wrecz przeciwnie, nalesniki, placki slodkie itp traktuje jako posilek. Nie jem tego znowu tak wiele, ale wszystko mi idzie w boki, taki los.
-
2010/05/26 13:33:09
W zupełności Cię rozumiem : ) Pełnia tylko sprawiła, że nie potrafiłaś tego w sobie stłumić... Dobrze, że choż ma Ci ktoś czasem jajecznicę zrobić : /
Ja też w kółko muszę tłumaczyć domownikom te same zasady, reguły, a mimo że tak często powtarzane-jak grochem o ścianę : (
-
2010/05/26 14:33:42
angus - domownikowm tak, ale nie tylko. Uważam, że ludzie generalnie przestali sluchac, podajesz komuś wskazówkę, jak ma dojechac do ciebie - prosto, w prawo, w lewo i w lewo, a oni po prosto już nic nie pamiętają. Przecież to obłęd, jakaś inercja umysłowa
-
2010/05/26 14:55:48
Bo słuchając myślą o zupełnie czymś innym, a potem-przecież nic mi nie mówiłaś! albo skąd ja miałem wiedzieć?
-
2010/05/26 14:56:31
Kontakt werbalny staje się coreaz bardziej utrudniony i skomplikowany ; /
-
2010/05/26 15:36:05
Ja mam swoją teorię na ten temat, a nawet dwie. Pierwsza to taka, że już tak bardzo przyzwyczailiśmy się do podawania informacji na tacy, głównie dzięki googlom itp., że nie czujemy potrzeby zapamiętywania wszystkiego. Jak trzeba będzie, sięgniemy do pamięci zewnętrznej i tyle. Zapytamy mamę, kolejnego przechodnia po pojechaniu prosto, żonę po 23 latach ;)
A druga teoria wspierająca pierwszą, to przeciążenie informacją. Chyba nigdy wcześniej nie było czasu, w którym tak szybko zmienia się nasza rzeczywistość. Opanowywanie nowinek technicznych, uaktualnianie szkolnej wiedzy, zapamiętywanie haseł zmienianych co miesiąc, pinów itd... Czuję się w zupełności usprawiedliwiona, jeśli nie pamiętam, co jest po "prosto", serio.
-
2010/05/26 15:43:52
angus- masz racje. Ludziom latwiej napisac smsa niz pogadac w oczy
Lazy lucy - moze i tak, moze i jest duzo informacji do zapamietania, ale kiedy nasza pamiec jest zmuszana do wysilku, jest sprwniejsza, a ludzie zapisuja w komorkach i nawet swojego (SWOJEGO) numeru telefonu komorkowego czy stacjonarnego nie pamietaja, kiedy pytasz, nastepuje nerwowe szukanie. Cudzego rozumiem, ale swojego, obciach
-
2010/05/26 21:20:03
To chyba ogólna tendencja jest, że ludzie wolą mówić niż słuchać. ;)
-
2010/05/27 14:18:12
babciubezmohera, pewnie tak, ale słuchanie też jest ważne, nie może tak być, żeby lista zakupów złożona z czterech pozycji była nie do zapamiętania, żeby prosta instrukcja była nie do wchłonięcia przez słuchacza, nie mówiąc o takich rzeczach, jak rozmowa z przyjaciółkami, gdzie mówi się o czymś ważnych, a one potem pytają znowu o to samo. Ręce opadają
-
2010/05/27 18:58:59
Mam to samo! Córce piętnaście razy dziennie przypominam o tych samych nudnych czynnościach, jak sprzątanie, zmywanie, zniesienie rzeczy do prania, zdjęcie prania, itd.
Aktywne słuchanie zapewniają mi może dwie-trzy osoby z mojego otoczenia, moje przyjaciółki kochane. Ja sama, kiedy jestem zrąbana, po prostu uprzedzam, żeby mi nie opowiadać niczego ważnego, bo mój magazyn nic nie przyjmuje chwilowo :))
Pozdrawiam (trafiłam od Stardust i nie żałuję!)
iw
-
2010/05/27 21:42:25
iw_kobieto współczesna - cieszę się, ze trafiłaś. Niestety niedługo słuchania bedą uczyć na uniwersytecie, umięjętność w zaniku. Pozdrawiam, też sobie do ciebie zajrzę.
-
2010/05/29 22:38:52
chlop z takim stazem to juz nie powinien dyskutowac za wiele:)
-
2010/06/02 00:34:52
paris, dzisiaj otrzymałam wyjaśnienie, że on tak z miłości, bo a nuż mi się odmieniło na starość i chciałabym na miękko? hihi

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!