Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Ale klops!

Pełnia księzyca. Zawsze dowiaduję się o niej nie z kalendarza, ale z nastroju, który mnie ogarnia. Jestem rozdrażniona, niemal zawsze w dole psychicznym, rozliczam (ratunku, co miesiąc!) swoje życie, dlaczego nie osiągnełam tego, co chciałam, dlaczego nie robię tego, co jest moim marzeniem itp.

Ratunkiem w takich razach jest ugotowanie czegoś dobrego, no i oczywiście zjedzenie.

Maz mnie wczoraj uraczył zmielonym sirloinem, czyli częścią stekową mięsa wołowego; kupił on piekny duży kawałek, pokroil na steki do zamrożenia, a skrawki i różne kawałki zmielił. No i co z takim 'prezentem' zrobić? Nie miałam w planach robienia mielonych, bo niedawno mieliśmy, nie mialam w planach robić nic z takiego mięsa, a ja nie lubię miec nic, czego nie mialam w planach. Takie niespodzianki mnie wytrącają z równowagi. Taka porąbana jestem.

No nic, rano zasiadłam przed komputerem w poszukiwaniu jakiegoś przepisu na mielone-ineczej. Nic mi się nie podobało. Wpadlam na pomysł, ze moze zrobię klopsa.  Wymieszałam doprawione mięso ze startą pietruszką, marchewka, posiekaną natką pietruszki, jajem surowym, zesmażoną cebulą i startymi na tarce i uduszonymi z tą cebula pieczarkami (u sowy podejrzałam pomysł na duszenie startych a nie siekanych w kosteczkę pieczarek), namoczoną w mleku bułką, wszystko to wymięsiłam porządnie rękami, wyłozyłam do podlużnych foremek, dodając mniej wiecej na dwóch trzecich wysokości miesa, startego sera zóltego, na wierzch na to resztę mięsa, a na koniec nasmarowałam rozkłóconym jajkiem, posypałam lekko bułką tatą i na to jeszcze ziarna slonecznika w jednej foremce, a w drugiej ziarna dyni. Piekłam w 180 stopniach godzinę. Do tego zrobiłam sosu pomidorowego. I gotowane ziemniaki.

Było pyszne, zdjęc nie zrobiłam, bo byliśmy tacy głodni, że jak zasiedliśmy do jedzenia, to mi nawet do głowy nie przyszło, zeby jakieś fotki strzelać. Za to umiescilam zdjęcie krzaczorków w glinianym naczyniu. Koleżanki blogowiczki, które mieszkają w Irlandii znają je na pewno, ale te, które są teraz gdzie indziej, może ich nie widzialy wcale, a wcale. A one są najpiekniejsze na swiecie, niestety kłujące, dzięki temu mi ich jelenie nie wyjadly. Teraz naokoło domu wszedzie je widze, mam zółte pole krzaków. Swiat sie śmieje :-)

A tak w ogóle to, dzieki uwadze jednej z czytelniczek, dowiedziałam się, ze u mnie można bylo komentować tylko po zalogowaniu. Weszlam w ustawienia i to zmieniłam, teraz już nie ma takiej konieczności. Uwolniłam komentarze z okowów logowania, hehe

poniedziałek, 26 kwietnia 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/04/27 07:48:22
o to fajnie, że sie u Ciebie już można wpsiać... czytuję Cię dosyć długo już, ale nigdy się nie ujawniłam, właśnie przez komentarze... teraz jeśli pozwolisz będę komentowała:)
-
Gość: , *.dsl.netsource.ie
2010/04/27 11:26:59
Kas no pewnie, zapraszam do siebie. Wymiana zdan i pogladow miedzy ludzmi w necie jest fascynujaca
-
2010/04/27 11:27:51
nie zapytalo mnie o logowanie, haha, no to odpowiedzialam ci jako gosc. Ale to bylam ja, autorka tego bloga
-
2010/04/27 11:49:13
Ja też nie lubię pełni. Nie mogę spać. Moje dzieci też, nawet Natek się wiercił! A niespodzianki kulinarne lubię :)
-
2010/04/27 12:08:43
W pierwszej chwili myślałam, że to nasza forsycja...
-
2010/04/27 12:16:30
mayu - tak dzieci sa szczegolnie podatne na fazy ksiezyca, nawet sobie nie zdajemy sprawy jak. Ja lubie niespodzianki, ale kiedy poirytowana (pelnia) wszystko mnie wytraca z rownowagi i wtedy nie lubie. W sumie jako Panna nie lubie. To lubie czy nie? Ta pelnia mnie dobija !!!
-
2010/04/27 12:18:07
babciubezmohera - nie mam pojecia jak sie to nazywa, kiedy tutaj pytam dostaje tylko takie zwyczajowe nazwy typu jelen-na-to-leje-codziennie, hihi. Musze pogrzebac w necie i sie zorientowac. W kazdym razie piekne, ale strasznie klujace cholerstwo. Moj pies jest caly podrapany
-
2010/04/28 14:56:59
taaa- to żółte jest faktycznie wszędzie :)

a z mielonego - to wiadomo - gołabki meksykańskie!
freyhouse.blox.pl/2008/11/meksykanskie-golabki.html

u mnie kolorowe literki kryją linki - więc przepis był dostępny ;)

pozdrawiam przeprowadzkowo
-
2010/04/28 17:49:31
Przepis na klopsa bardzo skomplikowany, że też Ci się chciało... Podziwiam! Ja z mielonego robię tylko spaghetti i to przeważnie z gotowym sosem, ha. Za to super szybko się robi i to sobie cenię.

Odnośnie żółtego się nie wypowiem, bo okrutnie zdrzaźniło mnie zielsko swego czasu, jak chciałam zrobić palemkę do kościoła ;)
-
2010/04/28 19:56:56
ukryta - bezczelnie sobie skopiuję i wykorzystam (przepis oczywiscie). Jak już się przeprowadzisz, to mam nadzieję, na jakieś fotki nowej rezydencji

lazy lucy - ja się nie boję czasochłonnych przepisów, byle by były pysznościowe
-
Gość: Kinga, 109.255.217.*
2010/05/03 14:52:59
Pani Kasiu,
Dzisiaj, dreptając sobie po wyżynach w Howth przypadkiem natknęłam się na tablicę informacyjną. Rzadko zdarza się, że to czytam, ale ponieważ cały czas wokół mnie rosło to tzw."żółte cholerstwo" to postanowiłam jednak sprawdzić co tam napisali. ;L
Jak się okazało,po angielsku, nosi to nazwe "gorse" . Wikipedia natomiast pisze, iż "gorse" może być używane do sałatek, herbaty lub, że tak to nazwę "bez winogronowego wina" :)
Ciekawe .... ;]
Pozdrawiam.
-
2010/05/03 15:42:23
Pani Kingo - dzięki za nazwę, zapisałam w kajeciku. Pozdrawiam

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!