Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Tańce badziańce, a głupiemu radość

Zdjęcie Frania nie ma nic do wpisu, ale nie moglam się powstrzymać.  Właśnie ściągnęłam zdjęcia z aparatu, te zrobione wczoraj na plaży, dzieńmatkowe spacery uprawialiśmy i takie oto obrazki oglądaliśmy.

Nałykaliśmy się świeżego powietrza jak gęsi, nic więc dziwnego, że po powrocie byłam tak zmęczona i senna, że się po kuchni słanialam, robiąc obiad. Ugotowaliśmy ulubiona potrawę córki, teraz syna już też, której przepis odziedziczylam po kuzynce mamy, widzianej raz w życiu, kiedy to przyjachała do mojego rodzinnego domu do Koszalina z Włocławka. Jak dziwnie działa pamięć ludzka, nie pamiętam jej imienia, twarzy, ale pamiętam, ze ugotwała tę potrawę, mama zapisała przepis, a ja po latach, wciąż pamiętając ten smak, odgrzebałam go i przepisałam do swojego kajeciku z recepturami na obiady domowe i wspomnieniowe wycieczki kulinarne.

Tak więc wczoraj na talerzach wylądowaly kluski szare z ziemniaków, rzucane na gotująca wodę z pokrywki oraz kapusta ze skwarkami. Wiem, brzmi 'niekoszernie' w świecie diet przez duże D. Sami powinniśmy się odchudzać, ale nie mogłam się oprzeć, żeby nie zrobić czegoś szalonego. W sklepie polskim kupiłam słoninę żołnierską czy wojskową, nie pamiętam nazwy, cokolwiek by to miało znaczyć, mam nadzieję, ze nazwa nie pochodzi od przetrzymywania jej w onucach. Pokroilam drobniutko (przyczepiło sie gówno statku i mówi płyniemy - mąż pokroił, trzeba mu oddać sprawiedliwość), stopiłam. Do tego posiekana kapusta gotowana w małej ilości wody z marchewką i cebulą, przyprawy i przecier pomidorowy. Na koniec, uwaga, co wrażliwści niech nie czytają, zasmażka na odrobinie tego wytopionego tłuszczu, i siup do kapusty. Pół skwarek też tam, drugie pół zostawić do okraszenia klusek szarych. Nic mnie nie obchodzi ile osoób dostało zawału czytając ten przepis, pyszne to było, zjedliśmy prawie wszystko, troche dostało sie Markowi (chłopakowi Misi) na drogę, a trochę na dziś dla syna na obiad, bo my jedziemy do Iwony, kuleżanki, na sushi, które ona będzie jak ten świstak zawijać. Odgraża się, że my też bedziemy jej pomagać. No nie wiem, zawijać to ja chyba nie potrafię, ale zobaczymy.

A jak to się wszystko ma do tańca? Ano nijak, tylko mnie tak naszło i muszę się tu w tej kwestii wywnętrzyć - dlaczego w każdym filmie polskim, niezależnie czy on jest nowy, czy stary jak Matuzalem (pomijam filmy międzywojenne, taneczne i musicale, o takie normalne mi chodzi), zawsze kiedy pokazany jest dancing, dyskoteka, prywatka, ludzie tańczą do muzyki, która w ogóle się nie nadaje do tańczenia. Weźmy na przykład taki obrazek - dwójka bohaterów filmu roztrząsa jakieś tam swoje dylematy, a w tle kadru widać tańczących ludzi i słychać jakieś cudaczne dźwięki, "z twarzy podobne zupełnie do niczego", a już na pewno nie nadające się do żadnego tańca, chyba, że kogoś porąbało i w schizofrenicznym zwidzie pląsa w szpitalu wariatów. A ci ludzie tańczą, wykonują jakieś figury, przeżywają, jakby tańczyli do zupełnie innej muzyki, niż tej, którą faktycznie słychać. Czy tylko ja do widzę?

Poza tym oglądałam wczoraj Grocholę w Tancu z Gwiazdami i się spłakałam ze śmiechu. Jesssu, co ona tam wyprawia! Jak nic biednego Klimenta kiedyś przewróci. Dobrze, ze ma do tego dystans, bo gdyby brała to na poważnie, to o zdrowych zmysłach by z tego programu nie wyszła.
Sukienki, i Grocholi, i reszty uczestniczek są tragiczne, Ania, partnerka życiowa Gąsowskiego, wyglądała wczoraj jak worek pocztowy w tym zielonym ubranku. Zawsze byłam fanką pani Doroty Williams, ale tym razem to chyba przesadza.

A poza tym WIOSNA!

PS Zdjęcia nie są fotoszopnięte, jakby ktoś miał wątpliwości. Zywcem prosto z aparatu, żadnej korekty.

poniedziałek, 15 marca 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/15 17:16:43
Patrzę na zdjęcia i zazdroszczę tej wiosny!
A kluski szare... moja babcia chyba nazywała je "kotami". Takie szare w kolorze, w ksztalcie piłki do rugby?
-
2010/03/15 17:58:51
trafiłam do Ciebie prez przypadek, ale widzę klimaty które ostatniozasyła mi moja siostrzenica mieszkająca od 3 lat w Irlandji:)
-
2010/03/16 03:31:43
Pamięć ludzka różnymi drogami chadza!
Zdjęcia piękne, Franio- przesympatyczny. A Taniec z gwiazdami oglądam okazjonalnie, chyba już się opatrzyłam poprzednimi edycjami. ;)
-
2010/03/16 09:34:18
mdl2 - te kluski są zrzucane z talerza lub pokrywki łyzka, mają kształt klusek kładzionych normalnych, niewielkie (jak duże muszelki). One faktycznie często przybierają kształt piłki rugby, ale raczej trudno powiedzieć, że one wszystkie są takie, gdyż rzucasz je na gotującą wodę i są takiego kształtu, jakiego się same uformują

malarkokasztanowa - jeżeli dostajesz zdjęcia stąd, to nic dziwnego, że podobne. Wprawne oko widzi różnice pomiędzy regionami, ale dla kogoś, kto tu nie byl, nie zwiedzał wzdluł i wszerz, Irlandia wszedzie wygląda tak samo.
Pozdrawiam, lecę zajrzeć do ciebie

babciubezmohera - ja też raczej już nie śledzę z zapartym tchem, ale włączyłam ze względu na Grocholę
-
2010/03/16 09:44:51
no, gdzie ta wiosna????
no dobrze, w weekend ma sie i u nas cos ruszyc...
-
2010/03/16 10:06:29
A, to nie te, te mojej babci były większe niż łyżka i starannie ugniatane w ten jajowaty kształt.
Szkoda, bo od lat szukam przepisu na "koty", niestety babcia zabrała do grobu.
-
2010/03/16 10:42:41
wando, u nas wszystko na odwrot, kiedy zima, to wiosna, kiedy lato, to jesien, zim praktycznie nie mamy, w tym roku wyjatkowo nas zasypalo, wczesniejsze lata byly bezsniezne

mdl2 - a moze ty mowisz o kartaczach? wygoogluj i zobacz, tak mi sie wydaje. One maja taki ksztalt, sa nadziewane lub nie i duze, oraz szare, bo z ziemniakow tez, ale chyba z gotowanymi sie miesza surowe tarte. Nie bede sie madrzyc, bo robic ich nie umiem, ale widzialam
-
2010/03/16 12:58:57
Widoki super. Franio jeszcze bardziej. Mój Bosun jest podobny, tylko trochę ciemniejszy i o dłuższej sieści. Założę się, że ma charakterek. Jak to terrier. Pozdrawiam
-
2010/03/16 17:43:02
To ty masz takiego bardziej jak Frasiera ojciec, jak mu tam bylo, temu psu - Edie chyba. Tak to jest Parsons Jack Russel i ma charakterek, ze przy nim Marley to byl aniol. Spiera sie ze mna, jest uparty, robi co mu sie podoba, jak ma ochote podac lape, to tak, ale na drugi dzien ma ochote zapomniec, ze zna ta sztuczke. Jednego dnia jest super grzeczny a drugiego, jakby diabel w niego wstapil. I uwielbia plaze, spacery, wspina sie, plywa, szaleje, kopie, biega jak kon, nawet taki tetent slychac. A poza tym jest kochany strasznie i nie zamienilabym go na innego.
-
2010/03/16 19:59:24
Ale sie usmialam,uwielbiam te twoje wpisy,a sushi faktycznie zwijanie cie ominelo ale co sie odwlecze to nie uciecze:)
-
2010/03/16 21:11:11
Jakbym czytała o mojej Klarze beaglu, kocham ją nad życie, ale czasami uszami mi wychodzi, ucieka, ludzie dzwonią, z różnych stron miasta, że jest u nich mój pies, właśnie się najadł i odpoczywa po eskapadzie, dziury robi w ogrodzeniu, psy większe drażni, głucha jest jak pień gdy ją wołam, ale jak ona czegoś chce ode mnie, to łagodna i przymilna jak baranek. Siada, waruje i daje łapę, tylko gdy jest głodna. Jak widać- nie ona jedna:)
-
2010/03/17 23:05:19
ivcia, nie strasz, mówiłam ci, że nie mam zdolności manualnych, a tam wszystko takie mikroskopijne
-
2010/03/17 23:07:51
szy_szka - Klara to jest uciekinier ze sławą międzynarodową, zawsze kiedy wiem, ze jej szukasz, to się denerwuję, żeby sie jej nic nie stalo. Zwariuję przez tę łajzę. Ale fajna jest, śliczniasta strasznie
-
2010/03/20 09:38:00
Czytając Twój komentarz na temat sławetnej Klary, krótko mówiąc: obśmiałam się jak norka:)))
A tak na marginesie: poczuła suka wiosnę, ucieka notorycznie, ale nauczona doświadczeniami robi rundy w promieniu 500 metrów od domu. Zniszczyła całe ogrodzenie, wraca brudna, ubłocona i najedzona chlebem, którym dokarmiamy bażanty. Ja już z nią nie walczę. Poddałam się...

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!