Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Sushi dla początkujących

Pisałam niedawno, ze koleżanka zaprosiła mnie i męża na wieczorek z sushi.  Mialyśmy zwijać wespół zespół, ale kiedy przyjechaliśmy na miejsce zbiórki, czyli do jej domu, okazało się, że wszystko już gotowe, pięknie wyeksponowane na tacach i czeka na spragnione paszcze, żeby udać się w podróż do wnętrza.  Ja myślalam, że takie hand made sushi domowe będzie wyglądać mniej więcej tak, jak domowy tort przeciwstawiony tortowi z super piekarni, czyli może i w smaku super, może nawet lepszy, ale jednak widać, że to składala ciocia Zosia, a nie mistrz cukiernik. Wiecie, taki trochę przekrzywiony jak wieża w Pizie, ale nadal dzieło sztuki kulinarnej pod względem smakowym.  A co my zobaczyliśmy?  Profesjonalnie wykonane sushi, chociaz koleżanka utrzymuje, że robiła to dopiero trzeci raz w życiu, z tego drugi też w domu, z inna koleżanka, która nie miała o tym pojęcia. Nie chcę być gołosłowna, daję fotki:

I autorka tego dzieła Iwona

Nie będę ściemniać, najedliśmy się okropniście i do domu turlaliśmy się jak Baławanki Buli. Sushi tylko wydaje się takie, jakby się miał czlowiek nie najeść, kiedy widzisz porcję, myślisz - też mi, zjem to wszystko w mig.  Potem okazuje sie, ze całe to celebrowanie, mieszanie washabi z sosem sojowym, chwytanie płatków imbiru, namaczanie, zjadanie wreszcie, trwa długo, bo sie nie da tym nawpieprzać w sekundę, przez to dochodzenie do świadomości sytości jest powolne, ale niestety jak już dotrze do głowy, że dalej jeść nie możesz, to nie możesz, koniec pieśni.  Płakać mi się chciało, bo zostało jeszcze całkiem sporo, a ja juz nie mogłam ani kawałka. Niestety nie jest to potrawa typu 'proszę zapakować dla kumpla z wojska', więc trzeba było przeboleć stratę.

Z sushi zapoznał nas brat męża, kiedy to uraczył nas ucztą japońska podczas naszego wizytowania Polski.  Pierwszy raz wtedy to jadłam, wtedy w Irlandii nie bylo żadnych barów sushi, tak więc na kilka lat pozostało mi tylko wspomnienie i sny, że je jem.

Jakiś czas temu otworzyli kilka miejsc w Dublinie, za każdym razem, kiedy tam byłam, zaglądałam na jedzonko.  W zeszłym roku obchodziliśmy urodziny córki w japońskiej restauracji i miałam okazję zjeść nie tylo sushi (skrótowo rzecz ujmując rozumiem pod tym określeniem i maki, i sashimi oraz resztę tej surowizny). Gorące dania kuchni japońskiej są równie ciekawe i dobre. A różnorodnosc karty przytłaczająca, co bym nie zamówiła i tak zazdrościłam wszystkim wokół tego, co mieli na stole. Gdyby ktoś czytający mieszkał w Dublinie, polecam restaurację  Yamamori, a ci, którzy nie mogą tam pojechac, niech zajrzą chociaż na ich stronę i pooglądają zdjęcia oraz menu, prawda, że imponujące?

Wielką ucztę mielismy u Iwony, tym większa przyjemność, że niespodziewana, bo kto by pomyślał, że osoba posiadająca takie 'surowe' zdolności mieszka rzut beretem od nas?

Jeden jest tylko cień tej całej historii - nie mogę za Chiny ludowe nauczyć sie jeść pałeczkami, niestety muszę prosić o sztućce, a w przypadku sushi i reszty zimnych, jem rękami. Najpierw strasznie się wstydzilam, ale potem sobie odpuściłam i wpierdzielam przy użyciu własnych kończyn aż miło

A poza tym uważam, ze wieczory spędzone z przyjaciółmi, przy jakimś dobrym domowym jedzonku i winie, z pogaduchami na kazdy temat są bezcenne.

środa, 17 marca 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/03/18 12:20:10
Bardzo lubie japonska kuchnie i cierpie, ze Wspanialy nie lulbi sushi. W zwiazkiu z czym wyzywam sie czasem na lunch, bo po drugiej stronie ulicy mam knajpke japonska i moge sobie zanabyc komplecik roznorodnych sushi. W ogole uwazam, ze kuchnia japonska jest duzo ciekawsza od chinskiej, jest przede wszystkim lzejsza. Rolowanie sushi ponoc nie jest trudne, tylko trzeba miec ta mate do rolowania, dobry sticky ryz i idzie jak z platka;) Madrze sie chociaz nigdy sama nie robilam i chyba raczej nie zrobie, bo skoro Wspanialy nie lubi? No chyba, ze chcialabym zrobic mu na zlosc:)) ale on dobra chlopina jest;)
-
2010/03/18 13:15:17
stardust - nie, nie można Wspaniałemu na złość robić. Ja lubię takie jedzonko, kiedy jest czas na celebrowanie, na rozmowy ze znajomymi, nie stygnie, więc można paplać, maczać, jeść, paplać itd. Japońska kuchnia mnie zachwyca, masz rację, jest dużo lepsza od chińskiej
-
2010/03/18 16:22:56
Jakoś nie zachwyciłam się sushi. Może się jeszcze nie rozsmakowałam? A może "maczanki" są dla mnie zbyt pikantne?... :(
-
2010/03/18 19:22:36
babciubezmohera - tak już jest, że albo sie lubi, albo nie, nie ma uczuć letnich co do sushi, a poza tym, jeżeli do sosu sojowego nie dodasz washabi, to nie będzie ostre ani ani
-
2010/03/21 22:15:19
Ale to w wasabi cały smaczek jest :)
Cudne te tace, ślinka mi pociekła.
-
2010/03/21 23:03:01
lucy- ja też tak myślę. Ja nie moge na te zdjecia zupełnie patrzeć, bo mi ślina cieknie
-
2010/03/22 16:57:01
A ja mam jakieś dziwne opory, choc to na zdjęciu wygląda apetycznie;)
-
2010/03/22 21:51:42
ikroopka - opory niech pójdą precz, to jest boskie jedzonko. Koniecznie spróbuj!

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!