Felietony-wolnego strzelca produkcje dla różnych tytułów, obecnie dwóch oraz zapiski codzienne, co bym nie eksplodowała z nadmiaru myśli
Blog > Komentarze do wpisu

Plebania contra Father Ted

Leniwy dzień dziś mam. Nie umiem się lenić w leniwe dni, więc przeważnie spędzam je na wyrzucaniu sobie, że się lenię, a następnie rzucam się do porządków czy równie fascynujących czynności i tak to się kończy.

W leniwe dni rano oglądam Dzien Dobry TVN w łóżku, potem z poczuciem winy miotam się po domu, wstawiam prawnie, trzepię pościel itd, tak więc śniadanie przypada gdzieś około 12tej. W telewizji jest wtedy przeważnie Plebania.  Nie oglądam na bieżąco, więc zupełnie nie wiem, o co tam chodzi, ale oglądam jedząc, bo mój mózg też musi odpocząć, a nie lubię jeść sama w ciszy przy stole w jadalni.

Dzisiaj proboszcz pojechał do biskupa i sobie pogadali, na plebanii była para byłych małżonków, on ją przeprosił za lata bicia i poniewierania, dał pieniądze na dzieci i się zmył. Jakiś młody ksiądz ma dylemat, myśli, że kościół zmarnował mu życie uniemożliwiając karierę naukową. Poważne to wszystko, nadęte, ale życiowe. A mnie naszła pewna refleksja - dlaczego w kraju, gdzie ludzie borykają się wciąż z kryzysami, bezrobociem, niskimi pensjami i jak dożyc do pierwszego, twócy telewizyjny uważają za swój obowiązek serwować im poważne, smutne seriale? Dlaczego nie dać im wytchnienia? Ja wiem, że może poruszane są tam rzeczy ważkie, ale na miłość Boską (sic!), czy musimy seriale o księżach oglądać na kolanach?

Jednym z moich ulubionych seriali w telewizji irlandzkiej jest Father Ted (podobno leci też na którymś BBC w Polsce). To tak jak Hotel Zacisze lub Czy ludzie powiedzą, tyle, że dzieje się na plebanii na pewnej irlandzkiem wyspie. Uradziliśmy z dziecmi, że kupimy sobie to na dvd, wszystkie odcinki i ogladamy z uwielbieniem i na kolanach, ale ze śmiechu.  Perypetie księży, z humorem pokazane ich przywary, codzienne życie, nałogi, małe codzienne grzeszki, są pokazane z dystansem, słynnym humorem angielskim i na wielkim luzie. Po każdym odcinku mam nieźle wyćwiczoną przeponę, na życie patrzę z przymróżeniem oka, gubię gdzieś to polskie poczucie misji zbawienia świata (a już swojej rodziny to na pewno), bywa, że spojrzę innym okiem na swoje problemy, a jeżeli taki seans nic nie zmieni, to chociaż się wyluzuję i mam siłę do stawienia czoła różnym durnym przeciwnościom.  I zawsze, kiedy to oglądam, myślę, że nas by nigdy nie było stać na stworzenie takiego scenariusza o księżach na wesoło.  A przecież Irlandczycy nie przestali szanować swoich duszpasterzy (chociaz po tym aferach pedofilskich to nie wiem), nadal są bardzo wierzący, Father Ted nic nie zmienił w sposobie postrzegania facetów z koloratką.  Dlaczego więc my się tak boimy tykać podobnych tematów w lekki i komediowy sposób?

A tak w ogóle to nigdy nie wiem jakie tagi przypisywać do notek

czwartek, 11 lutego 2010, kasia.eire

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2010/02/11 13:46:25
Serdeczne dzieki za zaproszenie!!! Masz racje ze te nasze blogi pozwalaja nam nagle znalezc sie nieoczekiwanie w zyciu drugiego czlowieka, przedzec sie przez oceany i granice, i przycupnac u kogos z kubkiem kawy. Przeczytalam tylko kilka Twoich notek i wiem ze bede u Ciebie bywac regularnie!

Moim wielkim marzeniem jest za szesc lat zamknac 27-letni rozdzial amerykanski i wyruszyc w kolejna emigracje - gdzies gdzie zycie bedzie wolniejsze i spokojniejsze i moje mysli czesto uciekaja w strone wlasnie Polnocnej Irlandii.

-
2010/02/11 14:52:16
robin - jeżeli Irlandia, to na północy jest najwięcej luzu, ale na południu więcej pracy. Mówię o Republice IRL, bo NI czyli North Ireland to już inna para kaloszy, nie wiem za wiele, ale dużo tu ludzi z tamtych terenów, bo jednak potrafi być tam niespokojnie, więc wybierają bezpieczniejsze tereny.

Notatki Coolturalne

Wypromuj również swoją stronę

free counters

Web Pages referring to this page
Link to this page and get a link back!